Podczas beatyfikacji arcybiskupa Fultona J. Sheena kard. Luis Antonio Tagle zwrócił uwagę, że spośród wielu wymiarów życia nowego błogosławionego szczególnie wyróżniają się dwa: był on głosicielem Ewangelii oraz misyjnym pasterzem.
EWTN
Przypomniał słowa listu apostolskiego papieża Leona XIV, w którym Fulton Sheen został opisany jako „niestrudzony głosiciel Ewangelii za pośrednictwem nowoczesnych środków komunikacji oraz gorliwy pasterz ożywiany zapałem misyjnym”.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Kardynał Tagle postawił jednak pytanie, które stało się osią całej homilii: na czym właściwie polega błogosławieństwo misyjnego ewangelizatora?
Nie sława, lecz komunia z Jezusem
Sheen należał do najbardziej rozpoznawalnych katolickich kaznodziejów swoich czasów. Był obecny w radiu i telewizji, pisał książki, podróżował po świecie i docierał ze swoim przesłaniem do milionów ludzi.
Kard. Tagle zaznaczył jednak, że to nie popularność stanowiła istotę jego błogosławieństwa.
Pierwszym jego wymiarem była komunia z Jezusem.
Zmartwychwstały Chrystus — przypomniał kardynał — wybiera swoich przyjaciół i posyła ich, aby głosili Ewangelię całemu stworzeniu.
„Błogosławiony jesteś, gdy sam Pan cię dostrzega, wybiera i posyła” — mówił kard. Tagle.
I zaraz dodawał bardzo mocne rozróżnienie: człowiek, który sam siebie wybiera i idzie tam, dokąd sam chce, nie realizuje prawdziwej misji.
Reklama
Podobnie ewangelizator nie może głosić własnej mądrości. Św. Paweł nie głosił siebie, ale Jezusa Chrystusa jako Pana. Głoszenie siebie zamiast Chrystusa kardynał określił jako zafałszowanie słowa Bożego.
To jeden z najmocniejszych motywów homilii beatyfikacyjnej: ewangelizacja zaczyna się nie od zdolności komunikacyjnych, popularności czy skuteczności, ale od relacji z Jezusem.
„Jestem tylko odźwiernym”
Ten sposób rozumienia własnej misji doskonale ilustruje przywołana przez kard. Tagle rozmowa Fultona Sheena z papieżem Piusem XII.
Papież miał zapytać biskupa Sheena, ile nawróceń może przypisać swojej działalności.
Sheen odpowiedział:
„Naprawdę ich nie liczyłem, aby nie ulec pokusie uwierzenia, że były one moją zasługą”.
Siebie samego określał natomiast jako człowieka stojącego przy drzwiach:
„Po prostu odźwiernego, któremu czasem udaje się zaprowadzić ludzi do otwartych drzwi domu Bożego. Odniosłem pewien sukces jako odźwierny”.
Kard. Tagle odpowiedział na te słowa:
„Błogosławiony jesteś, odźwierny przy drzwiach domu Bożego!”
W tym obrazie można odnaleźć istotę sposobu, w jaki Sheen rozumiał katolickie media. Ewangelizator nie zatrzymuje ludzi przy sobie. Nie buduje przede wszystkim własnej popularności. Jego zadaniem jest doprowadzić człowieka do drzwi, za którymi czeka Bóg.
Sheen mówił także o swoim kapłańskim powołaniu:
„Zostałem powołany, aby opowiadać tę historię [Ewangelię]. Nigdy nie męczy mnie jej opowiadanie. Nigdy nie męczy mnie doskonalenie sposobu, w jaki ją opowiadam. Kocham moje powołanie”.
Chrystusa spotykał — jak podkreślił kardynał — w Słowie Bożym, Eucharystii, Godzinie Świętej i w Jego Ciele, którym jest Kościół.
Ewangelizator musi spotkać konkretnego człowieka
Drugi wymiar błogosławieństwa, o którym mówił kard. Tagle, to komunia z ludźmi i narodami, szczególnie z ubogimi i bezbronnymi.
Reklama
Chrystus nie posyła swoich uczniów do jakiegoś abstrakcyjnego „świata”. Posyła ich do konkretnych ludzi.
Dlatego — mówił kardynał — głoszenie Ewangelii nie może stać się sposobem na ucieczkę od realnego człowieka.
Nie jest misją dominowanie nad innymi ani budowanie własnej pozycji. Ewangelizator powinien widzieć siebie jako „gliniane naczynie”, tak aby było jasne, że moc pochodzi od Boga.
Kard. Tagle przypomniał także ostrzeżenie Sheena dotyczące kapłanów, którzy mogą zachowywać się tak, jakby udzielali sakramentów anonimowym grupom, nie dostrzegając poszczególnych osób.
A kto najczęściej staje się anonimowy, niezauważony i zapomniany?
Ubodzy.
„Tylko Kościół zraniony ubóstwem może nawrócić wątpiący świat”
W tym kontekście kard. Tagle przypomniał wystąpienie biskupa Sheena podczas trzeciej sesji Soboru Watykańskiego II 9 listopada 1964 roku.
Sheen apelował wówczas, aby Sobór mocno podkreślił znaczenie ubóstwa.
Wskazywał na dramatyczne różnice pomiędzy bogatą a ubogą częścią świata, zwłaszcza Afryką, Azją i Ameryką Łacińską.
Jego słowa osiągnęły kulminację w niezwykle mocnym obrazie:
„Tak jak tylko zraniony Chrystus mógł nawrócić wątpiącego Tomasza, tak tylko Kościół zraniony ubóstwem może nawrócić wątpiący świat”.
Nie była to dla Sheena jedynie teoria.
Jak przypomniał kard. Tagle, arcybiskup przekazywał ubogim wynagrodzenia otrzymywane za swoją działalność oraz pobudzał Kościół w Stanach Zjednoczonych do misyjnego wsparcia ubogich Kościołów świata.
Reklama
Troska o ubogich — podkreślił kardynał — nie była dla Fultona Sheena ideologiczną propagandą.
Była konsekwencją naśladowania Jezusa.
Krzyż i człowiek chory na trąd
Najbardziej przejmującą częścią homilii była historia opowiedziana niegdyś przez samego Sheena.
Podczas wizyty w miejscu, gdzie przebywało około 500 osób dotkniętych trądem, przywiózł srebrne krzyże, które chciał podarować każdemu z mieszkańców.
Pierwszy z mężczyzn, który do niego podszedł, stracił część ręki. Na kikucie ramienia miał zawieszony różaniec. Drugą rękę wyciągnął po krzyż.
Sheen zobaczył ciało zniszczone przez chorobę. Przestraszył się i upuścił krzyż na pozostałość dłoni mężczyzny.
I wtedy zrozumiał sprzeczność własnego zachowania.
Podawał człowiekowi znak krzyża — znak Jezusa, który stał się bezbronny, aby dać życie grzesznikom, chorym i umarłym — a jednocześnie sam bał się dotknąć cierpiącego człowieka.
Chrystus dotykał trędowatych.
Dlaczego więc on miałby tego nie zrobić?
Sheen przezwyciężył lęk. Dotknął i ujął zniszczone przez chorobę ciało człowieka.
W tym momencie końcowa część homilii kard. Tagle nabrała szczególnej siły:
„Błogosławiony jest ewangelizator, który sam doświadcza nawrócenia, gdy dostrzega i dotyka ran Zmartwychwstałego Chrystusa w swoich zranionych braciach i siostrach”.
I dalej:
Reklama
„Błogosławiony jest misjonarz, który dociera do głębi serca ubogiego, aby właśnie tam spotkać Jezusa”.
Homilia zakończyła się słowami:
„Błogosławiony Fulton J. Sheen!”
Fulton Sheen – ewangelizator, który wskazywał na Chrystusa
Z homilii kard. Tagle wyłania się obraz Fultona Sheena nie tylko jako wybitnego człowieka mediów.
Jego prawdziwa wielkość nie polegała na tym, że potrafił przyciągnąć przed radioodbiorniki i telewizory miliony ludzi.
Polegała na tym, dokąd chciał ich zaprowadzić.
Do Chrystusa.
Sheen chciał być jedynie odźwiernym przy drzwiach domu Boga. Opowiadać historię Ewangelii coraz lepiej, ale nigdy nie zastępować sobą Tego, o którym opowiadał.
A zarazem rozumiał, że Chrystusa, którego głosi się słowem i za pomocą mediów, trzeba umieć rozpoznać w konkretnym człowieku — szczególnie ubogim, cierpiącym i zranionym.
To właśnie w tym kard. Luis Antonio Tagle ukazał błogosławieństwo misyjnego ewangelizatora.
Być blisko Jezusa. Głosić Jezusa. Prowadzić innych do Jezusa. I odnajdywać Jezusa w człowieku.
