Reklama

Niedziela Małopolska

Kraków

Mamy kryzys, mamy program…

– Bardzo bym pragnął, żeby zakony były pierwszymi wspólnotami w tej reformie, która jest Kościołowi żywotnie potrzebna – mówił kard. Grzegorz Ryś podczas międzynarodowego sympozjum naukowego z okazji zakończenia obchodów roku bł. Gwidona z Montpellier „Karty z dziejów Zakonu Ducha Świętego”, które odbywa się dzisiaj na Uniwersytecie Ignatianum w Krakowie.

2026-02-07 22:11

Biuro Prasowe AK

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Matka generalna Kazimiera Gołębiowska CSS, witając kard. Grzegorza Rysia na sympozjum, podziękowała mu nie tylko za jego dzisiejszą obecność, ale także za bliskość, którą okazuje Zgromadzeniu Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego de Saxia od wielu lat – wcześniej jako biskup pomocniczy w Krakowie, a teraz jako metropolita.

Kardynał wysłuchał wykładu „Biskup krakowski Iwo Odrowąż i zakony” wygłoszonego przez ks. Tomasza Szurka, którego nazwał „swoim dzieckiem”, bo jako arcybiskup łódzki skierował go na studia mediewistyczne do Krakowa.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Metropolita krakowski wyraził nadzieję, że Międzynarodowe sympozjum naukowe poświęcone historii, duchowości i dziedzictwu Zakonu Ducha Świętego będzie miało zasięg i znaczenie większe niż tylko dla sióstr duchaczek i braci duchaków. Wyjaśnił, że czas, przez który dzisiaj przechodzi Kościół, jest bardzo podobny do tamtego z przełomu XII i XIII wieku. – Pierwszym słowem, które opisuje to podobieństwo jest słowo „kryzys” – dzisiaj odmieniane przez wszystkie przypadki w odniesieniu do Kościoła, nie bez powodu – mówił kardynał zaznaczając, że ten średniowieczny kryzys był głębszy i bardziej dramatyczny, co z kolei niesie nadzieję, że i ze współczesnego kryzysu Pan Bóg wyprowadzi Kościół. Przypomniał, że syntezą tamtego dramatu jest obraz św. Franciszka, który podtrzymuje Bazylikę Laterańską, żeby nie obróciła się w kupę gruzu.

Kard. Ryś zauważył, że na kryzys przyszła wówczas odpowiedź dzięki papieżowi Innocentemu III, który zwołał najważniejszy pastoralny sobór w dziejach średniowiecza – Sobór Laterański IV. Trzy istotne filary reformy pastoralnej dotyczyły kaznodziejstwa, Eucharystii i sakramentu pokuty. Metropolita krakowski podkreślił, że najlepszy program pastoralny nie wystarczy, bo żeby reforma się udała, trzeba znaleźć ludzi do realizacji tych założeń. – Nie wystarczy, że masz program, musisz mieć ludzi. I dominikanie, i franciszkanie, i duchacy byli ludźmi, którzy mogli ponieść ten program i go wypełnić. Jeśli za programem reformy, za programem pastoralnym nie staną ludzie, to ten program zostaje bardzo piękną, spisaną książką, którą się odkłada na półkę i nic się nie wydarzy – mówił kardynał.

Metropolita krakowski nazwał duchaków „najpiękniejszym owocem humanizmu XII wieku”. Przypomniał, że najważniejszym pytaniem XII w. było „Cur Deus homo?” – „Dlaczego Bóg stał się człowiekiem?”. Także reforma papieża Innocentego III zmierzała do tego, żeby w sakramentach pokuty i Eucharystii czy przepowiadaniu dotrzeć do człowieka. – A duchacy docierają do tej godności człowieka, która dla wielu jest w ogóle zakryta. Żeby zobaczyć człowieka w dzieciach topionych w Tybrze, to trzeba mieć wrażliwość na tego, który jest najmniejszy. (…) Wszyscy ci ludzie, którzy byli ważni dla duchaków, to byli ludzie w społeczeństwie najsłabsi, najmniejsi. I to jest punkt dojścia humanizmu XII-wiecznego – mówił kard. Grzegorz Ryś.

Zaznaczył, że na współczesny kryzys też już jest odpowiedź programowa. Programem reformy Kościoła, który zrodził się pod wpływem Ducha Świętego, metropolita nazwał ostatni synod biskupów o synodalnym Kościele. – Mamy kryzys, mamy program, bardzo potrzebujemy ludzi. I bardzo bym tego pragnął i bardzo bym życzył, zwłaszcza obecnym tutaj przedstawicielom zakonów różnych, żeby zakony były pierwszymi wspólnotami w tej reformie, która jest Kościołowi żywotnie potrzebna. Mam nadzieję, niezależnie od tego, co się będzie działo w Kościele powszechnym, że w krakowskim Kościele to się na pewno wydarzy – podsumował.

Oceń: +3 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zmarł ks. prałat Bolesław Sylwestrzak

2026-02-07 19:25

Agnieszka Bugała

ks. Bolesław Sylwestrzak

ks. Bolesław Sylwestrzak

7 lutego 2026 roku zmarł ks. Bolesław Sylwestrzak. Kapłan ten odszedł do wieczności w wieku 77 lat życia i 52 lat kapłaństwa.

Ksiądz Bolesław Sylwestrzak urodził się w 2 sierpnia 1948 roku w Borowie k/Jawora. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kard. Bolesława Kominka 26 maja 1973 roku w katedrze pw. św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu. Po święceniach kapłańskich został skierowany jako wikariusz do parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Malczycach [1973 -1975]. Jego kolejną parafią wikariuszowską była parafia św. Mikołaja w Brzegu [1975 - 1979] .Następnie posługiwał w parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeleniej Górze [1979-1984] oraz w Chojnowie [1984].
CZYTAJ DALEJ

Miasto położone na górze

2026-02-03 11:34

Niedziela Ogólnopolska 6/2026, str. 22

[ TEMATY ]

homilia

Karol Porwich/Niedziela

Kiedy wiele lat temu pierwszy raz jechałem na pielgrzymkę do Rzymu, z niebywałym zachwytem oglądałem liczne miasta położone na bardzo wysokich i wąskich górach. W sposób zachwycający upiększały okolicę oraz świadczyły o geniuszu budowniczych. Słowa podziwu wypowiedzieliby zapewne znawcy arkanów sztuki obronnej oraz architekci krajobrazu. Miasto od zarania dziejów było synonimem dostatku i pełni. Zaspokajało niemal wszystkie ludzkie potrzeby: materialne, duchowe i intelektualne. Dawało poczucie komfortu i bezpieczeństwa, było obiektem marzeń i westchnień. Nieprzypadkowo czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I Miasto Święte – Jeruzalem Nowe ujrzałem zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w klejnoty dla swego męża” (21, 2). Otóż my, chrześcijanie, mamy być jak miasto położone na górze. Miało ono bowiem zawsze i tę właściwość, że lampy uliczne świeciły w nim przez całą noc, dając możliwość odnalezienia się na jego terenie i uchwycenia kierunków. Nie tylko mieszkańcom, także innym. Ono świeciło całej okolicy i dosłownie nie było w stanie się ukryć. Każdy przyjaciel Jezusa jest solą i światłem. Chrześcijanie poprzez wierność Ewangelii chronią prawdziwe wartości przed zepsuciem – podobnie jak każda dobra sól konserwuje żywność, ale także nadają światu smak – tak jak szczypta soli poprawia smak pokarmów, np. sałatki. Jesteśmy dosłownie „konserwatorami” Wartości (pisanych wielką literą) i autentycznymi, a nie sztucznymi „polepszaczami smaku” wspólnoty społecznej. I to nie może się dokonywać wyłącznie w moim prywatnym domu, w czterech ścianach mego pokoju i w „więzieniu” własnej duszy. Dzisiejsza Ewangelia zadaje zdecydowany kłam poglądowi, który od lat jest nam, niekiedy z okrucieństwem, wręcz wpajany, że „wiara to sprawa prywatna”. Nigdy nie była i nigdy nie będzie prywatna, gdyż to jest niemożliwe. Jako najpiękniejsza i największa wartość ma służyć każdemu poszukującemu człowiekowi, zawsze i wszędzie. Jezus Chrystus – Droga, Prawda i Życie – chce dotrzeć do wszystkich ludzi bez wyjątku. Czyni to przez swych uczniów-misjonarzy. Koniecznie musimy przypomnieć tutaj słowa św. Jana Pawła II wypowiedziane w Lubaczowie: „Wiara i szukanie świętości są sprawą prywatną tylko w tym sensie, że nikt nie zastąpi człowieka w jego osobistym spotkaniu z Bogiem, że nie da się szukać i znajdować Boga inaczej niż w prawdziwej wewnętrznej wolności. Ale Bóg nam powiada: «Bądźcie świętymi, ponieważ Ja sam jestem święty!» (Kpł 11, 44). On chce swoją świętością ogarnąć nie tylko poszczególnego człowieka, ale również całe rodziny i inne ludzkie wspólnoty, również całe narody i społeczeństwa” (3 czerwca 1991 r.). Aby to było możliwe, musimy być autentyczni. Sól bywa jednak czasami skażona obcymi domieszkami, a świeca niekiedy bardziej kopci niż świeci. Niestety. Uważajmy na to. W Rzeszowie 2 czerwca 1991 r. papież przestrzegał nas konkretnie: „Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie bądź chrześcijaninem byle jakim”. I powtórzmy: soli w potrawie bywa naprawdę niewiele, a jednak daje smak!
CZYTAJ DALEJ

Kard. Ryś szerze o sensie Eucharystii i scenie umywania nóg

2026-02-08 08:00

[ TEMATY ]

Kard. Grzegorz Ryś

sens Eucharystii

scena umywania nóg

Biuro Prasowe Archidiecezji Krakowskiej

Jezus powiedział: „To czyńcie na moją pamiątkę” (por. Łk 22, 19). Czy słowa te odnosiły się «jedynie» do zadanego Kościołowi obrzędu liturgicznego? Czy nie obejmowały również tego niesłychanego znaku umycia nóg? - przekazuje w swoim rozważaniu w najnowszej książce „Mandatum. Ecce Homo” kard. Grzegorz Ryś.

Fragment z książki kard. Grzegorza Rysia „Mandatum. Ecce Homo”, wyd. eSPe. Zobacz więcej: księgarnia.niedziela.pl
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję