Wszyscy ostatnio mówią o depresji. W telewizji wciąż o jesiennym złym samopoczuciu, w radiu powtarzają, że brak słońca wpływa na nas negatywnie, a w gazetach można znaleźć fachowe porady, jak nie dać się przygnębieniu.
Większość z nas okresowo odczuwa przygnębienie. Jak twierdzą specjaliści nie powinno to budzić żadnych obaw o chorobę psychiczną, jeśli nie zaburza ono wykonywania codziennych obowiązków i stopniowo ustępuje. Różnica pomiędzy "uczuciem depresji" a chorobą psychiczną określaną tak samo polega na tym, że ludzie chorzy nie są w stanie sami wydobyć się z tego stanu, który przedłuża się i pogłębia, zaburzając normalny tryb życia. Depresja, jak się okazuje, to nie jakaś egzotyczna dolegliwość, która dotyczy tylko nielicznych. Wszyscy możemy spotkać się z tym "kalectwem duszy". Według badań statystycznych co dziesiąty Polak cierpi na tę chorobę.
W przypadku choroby trzeba się leczyć, ale co robić, jeśli dopada nas zwykłe jesienne przygnębienie? Brak słońca, deszcz, zimno powodują, że jakoś rzadziej nam do śmiechu. Brakuje motywacji do działania. Ospałość to norma naszej jesienno-zimowej codzienności. Po prostu nic się nie chce, a podejmowane codziennie obowiązki szybko nas męczą. Zaczyna się gdybanie, że może byłoby łatwiej, gdyby choć trochę podniosła się temperatura na termometrze albo gdyby słońce chciało dłużej świecić na niebie. Tylko, że... brak słońca to w naszej szerokości i długości geograficznej sytuacja niemal normalna przez prawie pół roku. Marzenia o innej rzeczywistości są tylko marzeniami, a my mamy to, co mamy.
Jest taki święty od niedawna, który mówił o takiej mistyce gdybania. Mam na myśli św. Josemaríę Escrivę, który założył w 1925 r. Opus Dei. Mówił on, że chrześcijanin, spełniając nawet najmniej znaczącą codzienną czynność, wypełnia ją Bożą transcendencją. Podkreślał, że to w sytuacjach najbardziej prozaicznych i szarych naszej codzienności istnieje coś świętego, Bożego.
Powołanie chrześcijańskie polega na układaniu wierszy z prozy dnia codziennego. Jesienna rzeczywistość to trudne wyzwanie dla świętości, do której jesteśmy powołani, ale nikt nie obiecywał, że droga będzie łatwa.
Wyrocznia należy do końcowej części Izajasza (Iz 56-66), do czasu po powrocie z Babilonu. Odbudowa miasta i świątyni nie usuwała ran, sporów o kult i biedy. Wyrocznia zaczyna się od „Oto Ja” (hinneni), typowej formuły Bożej inicjatywy. Bóg mówi językiem stworzenia: „stwarzam” (bārā’). Ten czasownik w Biblii opisuje działanie właściwe samemu Bogu, znane z Rdz 1. Słowo „stwarzać” pada także przy Jerozolimie, która ma stać się radością dla Boga i dla ludu. Nowość dotyczy całej rzeczywistości, nie tylko murów. „Dawne rzeczy nie pójdą w pamięć” odnosi się do historii klęski, która kształtowała wyobrażenia i lęki. Tekst opisuje życie społeczne. Ustaje płacz, ustaje śmierć niemowląt, wydłuża się życie starców. Wiek stu lat zostaje nazwany młodością, a długie życie nie zasłania winy. To obraz odwrócenia przekleństw wojny i niewoli. W Pwt 28 pojawia się motyw domu budowanego dla obcego i winnicy, z której korzysta najeźdźca. Izajasz ogłasza spokojne zamieszkanie i korzystanie z plonu własnych rąk. Obietnica dotyka zwykłych rzeczy: domu, pracy, owocu ziemi. W tradycji Kościoła te słowa stały się ważne w sporze z pogardą dla ciała. Ireneusz w „Adversus haereses” V,35 cytuje zdanie o domach i winnicach jako świadectwo zmartwychwstania sprawiedliwych i odnowy stworzenia. Augustyn w „De civitate Dei” XXII przywołuje „nowe niebiosa i nową ziemię” jako opis radości, w której nie słychać lamentu. Ten sam zwrot podejmie potem 2 P 3,13 i Ap 21,1, rozwijając nadzieję na ostateczne odnowienie świata. Prorok mówi językiem codzienności, aby otworzyć myślenie na dar Boga, który leczy pamięć i przywraca godność pracy.
Leon XIV odwiedził dziś parafię Najświętszego Serca Pana Jezusa w rzymskiej dzielnicy Ponte Mammolo. W homilii, zwracając się do wspólnoty parafialnej, która angażuje się w pomoc migrantom, więźniom i osobom potrzebującym pomocy, przestrzegł przed „jałowym poczuciem bezpieczeństwa", jakim zadowala się człowiek, który nie dostrzega w swym życiu Boga. Nawiązując do Ewangelii z dnia przypomniał, że światło Chrystusa jest silniejsze, niż jakiekolwiek ludzkie grzechy - informuje Vatican News.
Papieska wizyta w parafii, należącej do północnego sektora diecezji rzymskiej, to ostatnie z pięciu spotkań, jakie w rzymskich kościołach na przedmieściach miasta zaplanował Leon XIV w czasie Wielkiego Postu. Każde z nich stało się okazją nie tylko do spotkania z tymi, którzy – pomimo wyzwań, jakie niosą peryferie miasta – niosą światło wiary w swojej okolicy, ale też do podjęcia przez Papieża refleksji na temat roli i znaczenia współczesnej wspólnoty parafialnej. Zachęcił ją do pielęgnowania więzi z Bogiem i bliźnimi na wzór pierwszych wspólnot chrześcijańskich.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.