Reklama

Zanim wejdziemy w Rok Wiary (8)

Niedziela Ogólnopolska 17/2012, str. 16-17

Bożena Sztajner/Niedziela

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jesteśmy jak gałęzie i liście, które najpierw zielenią się i kwitną, a potem żółkną i opadają, giną.
Ks. Janusz Stanisław Pasierb

Droga wiary „kończy się wraz z przejściem poprzez śmierć do życia wiecznego”. W poprzednich refleksjach kroczyliśmy drogami ludzkiego życia. Dziś wypada rozważyć prawdę o śmierci, która jest bramą do życia wiecznego.

Co będzie po śmierci?

Reklama

Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, że w momencie śmierci oddzielone zostają od siebie ciało i dusza. Podczas gdy ciało rozkłada się, dusza idzie do Boga i oczekuje na ponowne zjednoczenie ze swoim wskrzeszonym ciałem w dniu ostatecznym (992-1004, 1016-1018). Nie ma na świecie wielu ludzi, którzy mają pewność, że po śmierci nie ma niczego. O. Piotr Rostworowski w konferencji wygłoszonej do ludzi niewierzących mądrze zauważył: „Nie ma i nie może być, i nigdy nie będzie człowieka, który byłby pewien, że Boga nie ma. Natomiast byli, są i będą ludzie, którzy mają absolutną pewność, że Bóg jest. A nawet tacy, którzy Go znają osobiście”.
Śmierć jest jedynym sposobem bezpośredniego i ostatecznego spotkania się z Bogiem. Kiedyś wpisana była w życie wspólnoty rodzinnej jako coś oczywistego. Tradycją było, że umierającemu członkowi rodziny gromnicę podawało jedno z dzieci, które rodzice przyprowadzali do ciężko chorego. Cywilizacja psychologizująca rzeczywistość ludzkiego życia i związane z nią prądy laicyzacyjne próbują nam wmówić, że śmierć stresuje i że po niej nie ma niczego. Wielu z nas, zwłaszcza będąc zdrowymi, wpada w tę pułapkę nihilizmu i popada w praktyczny ateizm, oddalając myśl o odpowiedzialności za czyny i żyjąc tak, jakby Boga nie było. A On jest.
Znamienna jest jedna z historii dotyczących nawrócenia Germanów: „Plemię germańskie zebrało się, aby zadecydować o przyjęciu lub nieprzyjmowaniu chrześcijaństwa. Wszyscy zgromadzili się na wielkim, ogrodzonym terenie, w dużym szałasie. W tym momencie ptak wleciał przez jedno okno i wyleciał drugim. Wódz plemienia powiedział: «Widzicie, nasze życie tak jak ten przelot ptaka, jest tak bardzo krótkie. Wchodzi się z jednej strony i wychodzi z drugiej. Teraz mamy religię, która obiecuje nam zmartwychwstanie i życie wieczne. Dlaczego jej nie przyjąć?»”.
Medytując nad tekstem Dziejów Apostolskich o spotkaniu Pawła z filozofami Areopagu, możemy pokusić się o odpowiedź: Boga moglibyśmy przyjąć, ale pojawia się problem, a jest nim zmartwychwstanie. Filozofowie Areopagu mogliby nawet zbudować kolejny posąg lub na tym, który już był, napisać „Bóg Pawła” czy „Bóg chrześcijan”, jednak odeszli, kiedy usłyszeli o zmartwychwstaniu. Wielu z nas także oddala od siebie myśl o śmierci. Boimy się umierania, a katechizm i religia chrześcijańska mówią przecież o rzeczach ostatecznych. Istnieje niebo, czyściec, piekło. Współczesna dydaktyka nie odrzuca raju ani nieba, ale sprowadza je do komiksowych obrazków. O czyśćcu i piekle raczej milczymy. Dlatego gry komputerowe, które epatują śmiercią, wpajają młodym ludziom istnienie wirtualnych, kolejnych wcieleń - jedno życie, drugie, trzecie… Uratowani z prób samobójczych młodzi ludzie często mówią o tym, że tak naprawdę nie wierzyli, że jest tylko jedno życie, że umrą ostatecznie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Niebo, piekło, czyściec

Zanim wejdziemy w Rok Wiary i zostaniemy zaproszeni do refleksji, które zaproponuje Ojciec Święty i wspólnoty Kościoła lokalnego, musimy przyjąć prawdę o zmartwychwstaniu i o przeznaczeniu człowieka do nieba. Niebo jest stanem pełnego zjednoczenia z Bogiem. Jak uczy katechizm dla młodych, „niebo to siedziba Boga, mieszkanie aniołów i świętych i cel stworzenia” (52). Czyściec jest stanem przejściowym. We wspomnianym katechizmie czytamy: „Kto umiera w stanie łaski Bożej (czyli pojednany z Bogiem i ludźmi), ale potrzebuje jeszcze oczyszczenia, zanim będzie mógł oglądać Boga twarzą w twarz, ten jest w czyśćcu (159)”. Sytuację dusz w czyśćcu można porównać do ludzi pragnących oglądać kolorową, piękną łąkę przez mocno okopcone szkło - stanie się to możliwe w pełni dopiero po oczyszczeniu brudnej szyby. Podobnie trzeba oczyścić duszę, rozum, uczucia, wolę i ciało, aby móc oglądać piękno Boga twarzą w twarz.
I wreszcie piekło. O tym stanie wiecznego oddzielenia od Boga i absolutnej nieobecności miłości, mówi Katechizm Kościoła Katolickiego (1033-1037). Dzisiejsza cywilizacja, a nawet niektórzy teologowie, próbują wmówić nam, że piekło jest puste. We wprowadzeniu do książki-wywiadu z o. Livio Fanzagą „Po tamtej stronie” komentator książki zauważa, że „mocne i trochę przebarwione” słowa o. Livio o piekle „wynikają z prawdziwej troski o zbawienie konkretnego człowieka, którego karmi się dzisiaj nieprawdą, że o zbawienie troszczyć się nie trzeba, bo przecież piekło jest zupełnie wyludnione”. Komentowana wypowiedź o. Livio brzmi następująco: „Ograniczam się do twierdzenia, że w piekle kończą ci, którzy chcą tam iść. A tymi, którzy chcą tam iść, są ci, którzy odrzucają miłość Boga. Trzeba powiedzieć, że ta tragiczna i nieszczęsna możliwość, możliwość wiecznego potępienia, jest realna, konkretna”.
W świetle objawień s. Faustyny trzeba powiedzieć, że potępienie jest trudne, chociaż realne. Jezus powiedział też o. Pio: „Moje miłosierdzie zadecydowało, że nikt nie idzie do piekła, nie wiedząc o tym”.

By nie umierać w rozpaczy

Przygotowując się do Roku Wiary, koniecznie musimy przemyśleć nasz stosunek do śmierci, która nie jest przedmiotem wiary, ale realnością doświadczaną każdego dnia. Któregoś z tych dni stanie się ona dla nas faktem. Niech nas to nie przeraża. Doświadczenie życia pokoleń, które były przed nami, wskazuje, że ci, którzy łudzili się, iż nie umrą, często umierali w rozpaczy, ci zaś, którzy żyli ze świadomością, że życie jest darem, który ma nas przygotować do kolejnego etapu życia w wieczności, odchodzili z poczuciem odpowiedzialności za swoje życie i z lękiem, ale nie w beznadziei. Świadomość zbliżania się ku śmierci nie umniejsza radości życia, ale - powiedziałbym, idąc za Norwidem - nawet radość tę „uwydatnia”.
Zakończmy naszą refleksję optymistycznym tekstem ks. Pasierba: „Bóg jest zakochanym poetą, układa o każdym z nas niepojętą dla reszty Pieśń nad pieśniami”. Czy ja również moim życiem układam pieśń miłości do Boga, który nas tak umiłował, że Syna swego dał, aby nas uchronić od piekła, a obdarzyć życiem nowym, wiecznym?

2012-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu

2025-12-31 15:47

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

Karol Porwich/Niedziela

Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu – pisze Ewangelista. To ważne słowa. Pełne mądrości, a raczej tęsknoty za mądrością, pragnienia posiadania jej. W tych słowach Ewangelia mówi pośrednio, że życie nie stoi w miejscu.

Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa oraz leżące w żłobie Niemowlę. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli, co im zostało objawione o tym dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, zdumieli się tym, co im pasterze opowiedzieli. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to zostało przedtem powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał Anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: dziękujemy Bogu za dar Jubileuszu

2025-12-31 18:02

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Papież Leon XIV przewodniczył w Bazylice św. Piotra pierwszym nieszporom uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki. Zachęcił do wdzięczności za dar Roku Świętego, który był znakiem Bożego planu nadziei dla człowieka i dla świata.

Ojciec Święty wskazał na wyjątkowe bogactwo pierwszych nieszporów uroczystości Świętej Bożej Rodzicielki, które odnosi się do Bożego macierzyństwa Maryi. Papież przypomniał, że ta uroczystość kończy oktawę Bożego Narodzenia i stanowi przejście z jednego do drugiego roku. Papież dodał, że tegoroczna uroczystość przypada w szczególnym czasie kończącego się Roku Jubileuszowego.
CZYTAJ DALEJ

Stwórca przychodzi do własności, a własność Go nie rozpoznaje

2026-01-01 14:07

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

B.M. Sztajner

Syrach wkłada w usta Mądrości hymn, który brzmi jak publiczne wyznanie. Mądrość przemawia w zgromadzeniu, a więc w przestrzeni liturgii i słuchania. Nie pojawia się jako prywatna intuicja. Pochodzi „z ust Najwyższego”, co w Biblii oznacza słowo stwórcze i wierne. Hebrajskie ḥokmāh i grecka sophia opisują dar, który przenika rozum i sumienie. Syrach personifikuje Mądrość w rysie kobiecym, a obraz służy mówieniu o hojności Boga, który poucza i karmi.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję