Reklama

Prezydencja i warzywa

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gdy w Warszawie trwały uroczystości związane z przejęciem przez Polskę przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej, na granicy z Rosją stały ciężarówki z polskimi warzywami. Nasi producenci liczyli straty idące w dziesiątki milionów złotych i zadawali sobie pytanie: skoro premier Donald Tusk kieruje tak potężną organizacją jak UE, to dlaczego nie może załatwić tak małej sprawy? Czarę goryczy dopełnia fakt, że sprzedają na Wschód swoją produkcję ogrodnicy z Holandii, Belgii, Danii i Hiszpanii, o których trudno powiedzieć, że mają zdrowsze warzywa od polskich. Na tym przykładzie po raz kolejny poznajemy, co kryje się za pojęciem europejskiej solidarności. Przekonujemy się też, że prezydencja to jedynie rutynowy element funkcjonowania jednego z organów UE. O prestiżowym, ale też głównie honorowym znaczeniu.

Rosja nie chce naszych warzyw

Reklama

Wszystko zaczęło się od informacji o fali zachorowań w Niemczech spowodowanych przez wyjątkowo szkodliwą odmianę bakterii E.coli - EHEC. W początkowym okresie niemieckie służby sanitarne podejrzewały, że przyczyną zakażeń są hiszpańskie ogórki. Z czasem sprawa się wyjaśniła. Ustalono, że źródłem są kiełki wyhodowane z zakażonych ziaren sprowadzonych z Egiptu. Ale panika została wywołana i dotyczyła świeżych warzyw, których spożycie gwałtownie spadło. Bardzo szybko na te informacje zareagowały władze w Rosji, które zakazały sprowadzania warzyw ze wszystkich krajów UE, w tym z Polski.
Podczas szczytu UE-Rosja w Niżnym Nowogrodzie 10 czerwca br. uzgodniono, że zakaz ten zostanie zdjęty. Rosja postawiła jednak warunek, że otrzyma dodatkowe gwarancje dotyczące odpowiedniej jakości kupowanych w UE warzyw. Państwa, które chcą prowadzić eksport tych produktów do Rosji, zostały zobowiązane do przygotowania odpowiednich certyfikatów potwierdzających, że uprawa, z której pochodzą warzywa, jest monitorowana przez kompetentne służby państwowe. Polska zastosowała się do tych wymagań. Za wystawianie certyfikatów odpowiedzialna została Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa, a regularne badania mają prowadzić laboratoria Państwowej Inspekcji Sanitarnej i Państwowego Instytutu Weterynaryjnego.
Dzięki temu znaleźliśmy się w gronie pierwszych trzech krajów unijnych, które spełniły nowe wymagania. Dlatego minister rolnictwa Marek Sawicki (PSL) z satysfakcją oznajmił 27 czerwca br., że eksport polskich warzyw do Rosji został przywrócony. Na dodatek zrobił to, asystując w obecności dziennikarzy wyjazdowi ciężarówki z pomidorami. Za parę godzin okazało się jednak, że zarówno ten, jak i wiele innych samochodów załadowanych świeżymi warzywami nie może przekroczyć granicy. Minister został ośmieszony, bo władze w Moskwie stwierdziły, że mają zastrzeżenia do Polski i zniosły embargo tylko w stosunku do Holandii i Belgii. Potem przyjęły jeszcze wnioski Danii i Hiszpanii.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Bici z dwóch stron

Na zamieszaniu wokół zachorowań w Niemczech polscy producenci stracili podwójnie. Ponieważ wywołana panika spowodowała spadek spożycia świeżych warzyw nie tylko u naszych zachodnich sąsiadów, ale także w innych krajach UE, w tym w Polsce, straty były bardzo duże. Państwowa Agencja Rynku Rolnego oszacowała, że w naszym kraju wyniosły one ok. 230 mln zł. Co prawda Komisja Europejska postanowiła tym, którzy ponieśli takie szkody, wypłacić rekompensaty, ale nie pokryją one ich w całości. Nie ma też pewności, czy polskim ogrodnikom uda się i w jakim zakresie odzyskać utracone kontrakty w innych krajach UE w przyszłości.
Drugą konsekwencją jest zamknięcie rynku rosyjskiego. Chociaż nasi producenci w żadnym stopniu nie byli winni zaistniałej sytuacji, w ramach odpowiedzialności zbiorowej również zostali ukarani. A nawet, na skutek przedłużania embarga, poniosą większe straty niż ich zachodni koledzy. W 2010 r. wartość eksportu świeżych warzyw z naszego kraju do Rosji wyniosła prawie 0,5 mld zł. Szczególną popularnością cieszyły się pomidory, cebula i różne odmiany kapusty. Szacuje się, że tylko w czerwcu br. straty powstałe po zamknięciu rynku wschodniego wyniosły ok. 40 mln zł.

Prezydencja nie pomoże

Decyzja władz rosyjskich ma ewidentnie polityczne podłoże. Moskwa nie chce sytuacji, gdy rozmawia jedynie z całą Unią. Woli załatwiać różne sprawy z poszczególnymi pojedynczymi krajami. Stawia ją to w silniejszej pozycji oraz pozwala rozgrywać interesy poszczególnych członków UE przeciwko nim i na korzyść Rosji. Ale trzeba przyznać, że przychodzi jej to stosunkowo łatwo, gdyż zachowanie krajów unijnych z najważniejszymi na czele sprzyja temu. Okazuje się, że europejska solidarność, zasada, na której oparta jest cała idea integracji europejskiej, jest specyficznie pojmowana. Gdy w grę wchodzą partykularne interesy, załatwia się je nawet kosztem pozostałych partnerów z UE.
Tak już było parokrotnie wcześniej, gdy różnego rodzaju embarga na produkty z krajów Europy Środkowej, w tym z Polski, wprowadzane przez Rosję były wykorzystywane przez starych członków UE z Europy Zachodniej do zajęcia ich miejsca. Tak jest i tym razem. Zamiast polskich pomidorów - klienci w rosyjskich sklepach będą kupowali holenderskie lub hiszpańskie. A przecież wystarczyło postawić warunek, że albo wszystkie kraje unijne, które spełniają kryteria, otrzymają możliwość eksportu, albo żaden z tego nie skorzysta. Wtedy można by było mówić o europejskiej solidarności, a znaczenie UE wzrosłoby nie tylko w stosunku do Rosji, ale o wiele szerzej. Nie trzeba wzmacniać struktur w Brukseli, wystarczy konsekwentne prowadzenie odpowiedniej polityki.
Jednak podczas warszawskich uroczystości trudno było cokolwiek usłyszeć na ten temat. Było wiele patetycznych słów, dużo europejskiej okrągłej nowomowy, propagandy sukcesu, ale żadnych konkretów odnoszących się do gospodarczych realiów. Tylko premier Węgier Viktor Orbán, przekazując pałeczkę premierowi Donaldowi Tuskowi, wspomniał o potrzebie środkowoeuropejskiej współpracy, aby zmieniać UE. Ale nikt z czołowych polityków PO, którzy obecnie kierują państwem, nie podjął tego tematu.

* * *

Bogusław Kowalski
Publicysta i polityk specjalizujący się w polityce gospodarczej, wiceminister transportu w latach 2006-07, poseł na Sejm RP

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież pojedzie do Asyżu. Kiedy?

2026-10-06 15:00

[ TEMATY ]

Asyż

Papież Leon XIV

PAP

Papież Leon XIV

Papież Leon XIV

Leon XIV weźmie udział w zakończeniu dorocznego międzynarodowego spotkania modlitewnego w intencji pokoju, organizowanego przez Wspólnotę św. Idziego (Sant’Egidio). Odbędzie się ono w dniach 25-27 października w Asyżu, z udziałem 5 tys. osób, w 40. rocznicę modlitwy przedstawicieli religii świata, zwołanego w 1986 roku przez św. Jana Pawła II. Hasłem tegorocznego wydarzenia będą słowa: „Pokój rozbrojony i rozbrajający”, często używane przez Leona XIV.

Zapowiadając asyskie spotkanie na konferencji prasowej w Biurze Prasowym Stolicy Apostolskiej Marco Impagliazzo, przewodniczący Wspólnoty Sant’Egidio, podał, że papież przyjedzie do miasta św. Franciszka w godzinach popołudniowych. Spotka się najpierw z niektórymi uczestnikami wydarzenia. Następnie w dolnej bazylice św. Franciszka będzie przewodniczył modlitwie chrześcijan wraz z prawosławnym patriarchą Konstantynopola Bartłomiejem i innymi zwierzchnikami Kościołów. Papież i patriarcha wygłoszą medytacje. W tym czasie w 13 miejscach Asyżu odbędą modlitwy wyznawców 13 innych religii. Wszyscy zgromadzą się z kolei na placu przed bazyliką, gdzie wokół Leona XIV zasiądzie 80 przedstawicieli wyznań chrześcijańskich i innych religii. Powita ich założyciel Wspólnoty św. Idziego. Swe przesłanie wygłosi papież. „Różni zwierzchnicy religijni zastanawiają się jeszcze, czy także oni zwrócą się do świata z własnym przesłaniem” - poinformował Impagliazzo.
CZYTAJ DALEJ

Masz już dość swojego krzyża? Pomódl się tą tajemnicą Różańca

2026-10-05 21:05

[ TEMATY ]

Różaniec 2026

Joanna Popławska/Niedziela

Są ciężary, których nie wybraliśmy. Choroba, samotność, trudna relacja czy odpowiedzialność, której nie można odłożyć. Jezus nie obiecuje, że każdy krzyż zniknie, ale pokazuje, że nie trzeba nieść go samotnie.

W październiku mamy dla Ciebie 31 powodów, żeby wziąć Różaniec do ręki. Każdego dnia – jeden powód, jedna tajemnica, jedna intencja.
CZYTAJ DALEJ

Polak nuncjuszem apostolskim w Irlandii

2026-10-07 12:52

[ TEMATY ]

Irlandia

Nuncjusz Apostolski

Abp Jan Romeo Pawłowski

Vatican Media

Leon XIV mianował abp. Jana Romea Pawłowskiego, dotychczasowego nuncjusza apostolskiego w Grecji, nuncjuszem apostolskim w Irlandii.

Abp Jan Romeo Pawłowski urodził się 23 listopada 1960 r. w Biskupcu. Święcenia kapłańskie przyjął 1 czerwca 1985 r. w Gnieźnie. Studiował prawo kanoniczne na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie oraz przygotowywał się do służby dyplomatycznej w Papieskiej Akademii Kościelnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję