Reklama

Razem w Chrystusie

Dlaczego Chorwacja stała się kolejnym krajem, do którego pielgrzymował Papież? Powodów było kilka. Naród chorwacki świętuje w tym roku 20. rocznicę odzyskania niepodległości. Trwający od wieków z narodem Kościół - także w niedawnej wojnie wyzwoleńczej, w której Chorwaci musieli złożyć daninę krwi, żeby zyskać niepodległość - z niepokojem patrzy na sekularyzację, która podgryza rodzinę. Pod względem politycznym Chorwacja puka do drzwi Unii Europejskiej, a politycy liczą, że w 2013 r. wejdzie w jej progi jako 28. kraj wspólnoty.

Niedziela Ogólnopolska 24/2011, str. 8-10

Grzgorz Gałązka

Benedykt XVI przybywa na Mszę św. na zagrzebskim hipodromie

Benedykt XVI przybywa na Mszę św. na zagrzebskim hipodromie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W programie papieskiej podróży, tak jak niemal wszędzie, znalazły się ogólne spotkania z wiernymi oraz z poszczególnymi grupami duchownych i przedstawicieli życia społecznego. Głównym liturgicznym momentem pielgrzymki była Msza św. z okazji Narodowego Dnia Chorwackich Rodzin Katolickich, którą Ojciec Święty sprawował w pierwszą niedzielę czerwca na zagrzebskim hipodromie. Tradycyjnie już, poprzedniego dnia wieczorem Benedykt XVI przewodniczył czuwaniu młodzieży, która stoi na progu założenia własnej rodziny. Między tymi wydarzeniami Papież spotykał się z chorwackim prezydentem, z premierem, z przedstawicielami życia nauki, polityki i kultury. Tuż przed odlotem do Rzymu zgromadził na modlitwie Kościoła - modlitwie brewiarzowej - duchowieństwo, siostry zakonne i seminarzystów.

Wchodźcie i ubogacajcie UE

Reklama

Na wątpliwości części chorwackiej opinii publicznej w sprawie przystąpienia ich kraju do UE Benedykt XVI odpowiedział już na pokładzie samolotu lecącego do Zagrzebia. Ojciec Święty podkreślił, że rozumie lęk pewnej części chorwackiego społeczeństwa, który może wypływać - zdaniem Papieża - z nazbyt silnie scentralizowanej biurokracji, z powodu kultury racjonalistycznej, która nie uwzględnia w wystarczającym stopniu historii i jej bogactwa, a także bogactwa różnorodności historycznej. Benedykt XVI uważa, że może to jednak stać się dla Chorwatów, z ich własną tradycją i kulturą, misyjną okazją, aby te mankamenty europejskiej struktury starać się naprawiać. - Zachęcam Chorwatów - mówił Papież, odpowiadając na pytanie jednego z dziennikarzy - proces wejścia do Europy jest procesem wzajemnym: dawania i otrzymywania. Także Chorwacja daje wraz ze swoją historią, ze swoim potencjałem ludzkim i gospodarczym. Rzecz jasna, otrzymuje również, poszerzając w ten sposób swój horyzont i żyjąc w tym wielkim wspólnym rynku nie tylko gospodarczym, ale także kulturalnym i duchowym.
Podobna argumentacja pojawiła się podczas przemówienia powitalnego na zagrzebskim lotnisku. W czasie spotkania z korpusem dyplomatycznym i przedstawicielami życia społecznego Chorwacji Ojciec Święty odniósł się z kolei do sumienia, które prawidłowo uformowane i kierujące ludzkimi poczynaniami, jest warunkiem koniecznym rozwoju narodów i wspólnot. - Jeśli sumienie, zgodnie z dominującym myśleniem współczesnym - przestrzegał Papież - sprowadza się tylko do dziedziny podmiotu, do którego spycha się religię i moralność, nie ma lekarstwa na kryzys Zachodu, a Europa może być skazana na cofanie się. Jeśli jednak sumienie odkrywane jest na nowo jako miejsce słuchania prawdy i dobra, jako miejsce odpowiedzialności przed Bogiem i braćmi w człowieczeństwie, które jest siłą przeciw wszelkiej dyktaturze - wówczas jest to nadzieja na przyszłość.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szczęście w Chrystusie

Benedykt XVI stosunkowo często odwoływał się podczas tej dwudniowej pielgrzymki do chorwackiej tradycji i dziedzictwa wartości ogólnoludzkich i chrześcijańskich, chcąc przypomnieć Chorwatom, od wieków związanym z chrześcijaństwem, gdzie tkwią ich korzenie. I duchowni bowiem, i część polityków podkreślali, że kraj znajduje się w kryzysie gospodarczym, politycznym i moralnym. Pierwszy wynika w dużej części ze światowego kryzysu ekonomicznego. Drugi jest wynikiem mentalności korupcyjnej, która zagościła w części politycznej elity, a najbardziej wyrazistym jego znakiem było aresztowanie byłego chorwackiego premiera. Kryzys moralny i religijny natomiast wynika z sekularyzacji, która zaraża społeczeństwo, co znajduje odbicie w kryzysie rodzin: w większej liczbie rozpadających się małżeństw oraz w mniejszej liczbie rodzących się dzieci. Wszystko z osobna ma swoją praprzyczynę w kryzysie sumienia, o czym Benedykt XVI przekonywał podczas spotkania w Teatrze Narodowym w Zagrzebiu.
Żeby ów kryzys sumienia zażegnać, Ojciec Święty zasugerował młodzieży, z którą spotkał się na placu Bana Josipa Jelaèicia w centrum Zagrzebia, oparcie się na Jezusie. Przypomniał powszechne wszystkim ludziom, a szczególnie intensywne w czasach młodości, pragnienie szczęścia. - Wszelkie działania, każdy wybór, każdy zamiar niesie ukrytą w sobie tę głęboką i naturalną potrzebę - mówił Benedykt XVI, zauważając w następnym zdaniu, że często zdarza się tak, iż ludzie błądząc, pokładają nadzieję w mirażach. To Jezus, szanując wolność każdego człowieka, zaprasza go, aby położył nadzieję w Nim. - Pozwólcie, aby wziął was za rękę! Pozwólcie, aby wkraczał coraz bardziej jako Przyjaciel i Towarzysz waszej drogi! Obdarzcie Go zaufaniem, a On was nigdy nie zawiedzie! - apelował Ojciec Święty do 50-tysięcznego zgromadzenia młodych.

Godzina rodziny w Kościele

Głównym punktem papieskiej pielgrzymki była Msza św. na zagrzebskim hipodromie z okazji I Narodowego Dnia Rodzin Katolickich. Benedykt XVI mówił ciepło o szlachetnym narodzie chorwackim. Nawiązał też do trendów widocznych przede wszystkim w Europie. - Musimy niestety stwierdzić - diagnozował Ojciec Święty - zwłaszcza w Europie, szerzenie się zeświecczenia, które prowadzi do spychania Boga na margines życia i do nasilającego się rozpadu rodziny. Absolutyzuje się wolność bez zaangażowania na rzecz prawdy i propaguje się jako ideał dobrobyt indywidualny za pośrednictwem spożycia dóbr materialnych i przelotnych doświadczeń, lekceważąc jakość relacji z osobami i najgłębsze wartości ludzkie; miłość sprowadza się do uczuciowych emocji i do zaspokojenia instynktownych odruchów, bez zobowiązania do budowy trwałych związków wzajemnej przynależności i bez otwarcia się na życie. Jesteśmy powołani do przeciwstawiania się takiej mentalności!
Jaką radę na tę sytuację podaje Papież? Jest nią przykładna rodzina chrześcijańska. - Drogie rodziny, bądźcie odważne! Nie popadajcie w tę zeświecczoną mentalność, która proponuje współżycie jako coś, co przygotowuje lub wręcz zastępuje małżeństwo! Pokazujcie własnym świadectwem życiowym, że można kochać jak Chrystus, bez zastrzeżeń, że nie trzeba się lękać zaangażowania dla innej osoby! I to jest misja katolickiej Chorwacji w Unii Europejskiej.

- We Mszy św. z Benedyktem XVI w Zagrzebiu brało udział ok. 400 tys. osób, czyli więcej niż przewidywanych 300 tys. - potwierdził rzecznik Watykanu ks. Federico Lombardi SI. W wieczornym czuwaniu modlitewnym z Papieżem uczestniczyło ok. 50 tys. młodych ludzi. - To wydarzenie wywarło duże wrażenie na Ojcu Świętym dzięki swemu klimatowi modlitwy i milczenia w czasie adoracji. Gdy Papież opuścił stołeczny plac, gdzie odbywało się to spotkanie, młodzi klęczeli jeszcze na ziemi. Ojciec Święty dostrzegł to i wysoko ocenił ich skupienie - zaznaczył o. Lombardi.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

św. Katarzyna ze Sieny - współpatronka Europy

Niedziela Ogólnopolska 18/2000

[ TEMATY ]

św. Katarzyna Sieneńska

Giovanni Battista Tiepolo

Św. Katarzyna ze Sieny

Św. Katarzyna ze Sieny
W latach, w których żyła Katarzyna (1347-80), Europa, zrodzona na gruzach świętego Imperium Rzymskiego, przeżywała okres swej historii pełen mrocznych cieni. Wspólną cechą całego kontynentu był brak pokoju. Instytucje - na których bazowała poprzednio cywilizacja - Kościół i Cesarstwo przeżywały ciężki kryzys. Konsekwencje tego były wszędzie widoczne. Katarzyna nie pozostała obojętna wobec zdarzeń swoich czasów. Angażowała się w pełni, nawet jeśli to wydawało się dziedziną działalności obcą kobiecie doby średniowiecza, w dodatku bardzo młodej i niewykształconej. Życie wewnętrzne Katarzyny, jej żywa wiara, nadzieja i miłość dały jej oczy, aby widzieć, intuicję i inteligencję, aby rozumieć, energię, aby działać. Niepokoiły ją wojny, toczone przez różne państwa europejskie, zarówno te małe, na ziemi włoskiej, jak i inne, większe. Widziała ich przyczynę w osłabieniu wiary chrześcijańskiej i wartości ewangelicznych, zarówno wśród prostych ludzi, jak i wśród panujących. Był nią też brak wierności Kościołowi i wierności samego Kościoła swoim ideałom. Te dwie niewierności występowały wspólnie. Rzeczywiście, Papież, daleko od swojej siedziby rzymskiej - w Awinionie prowadził życie niezgodne z urzędem następcy Piotra; hierarchowie kościelni byli wybierani według kryteriów obcych świętości Kościoła; degradacja rozprzestrzeniała się od najwyższych szczytów na wszystkie poziomy życia. Obserwując to, Katarzyna cierpiała bardzo i oddała do dyspozycji Kościoła wszystko, co miała i czym była... A kiedy przyszła jej godzina, umarła, potwierdzając, że ofiarowuje swoje życie za Kościół. Krótkie lata jej życia były całkowicie poświęcone tej sprawie. Wiele podróżowała. Była obecna wszędzie tam, gdzie odczuwała, że Bóg ją posyła: w Awinionie, aby wzywać do pokoju między Papieżem a zbuntowaną przeciw niemu Florencją i aby być narzędziem Opatrzności i spowodować powrót Papieża do Rzymu; w różnych miastach Toskanii i całych Włoch, gdzie rozszerzała się jej sława i gdzie stale była wzywana jako rozjemczyni, ryzykowała nawet swoim życiem; w Rzymie, gdzie papież Urban VI pragnął zreformować Kościół, a spowodował jeszcze większe zło: schizmę zachodnią. A tam gdzie Katarzyna nie była obecna osobiście, przybywała przez swoich wysłanników i przez swoje listy. Dla tej sienenki Europa była ziemią, gdzie - jak w ogrodzie - Kościół zapuścił swoje korzenie. "W tym ogrodzie żywią się wszyscy wierni chrześcijanie", którzy tam znajdują "przyjemny i smaczny owoc, czyli - słodkiego i dobrego Jezusa, którego Bóg dał świętemu Kościołowi jako Oblubieńca". Dlatego zapraszała chrześcijańskich książąt, aby " wspomóc tę oblubienicę obmytą we krwi Baranka", gdy tymczasem "dręczą ją i zasmucają wszyscy, zarówno chrześcijanie, jak i niewierni" (list nr 145 - do królowej węgierskiej Elżbiety, córki Władysława Łokietka i matki Ludwika Węgierskiego). A ponieważ pisała do kobiety, chciała poruszyć także jej wrażliwość, dodając: "a w takich sytuacjach powinno się okazać miłość". Z tą samą pasją Katarzyna zwracała się do innych głów państw europejskich: do Karola V, króla Francji, do księcia Ludwika Andegaweńskiego, do Ludwika Węgierskiego, króla Węgier i Polski (list 357) i in. Wzywała do zebrania wszystkich sił, aby zwrócić Europie tych czasów duszę chrześcijańską. Do kondotiera Jana Aguto (list 140) pisała: "Wzajemne prześladowanie chrześcijan jest rzeczą wielce okrutną i nie powinniśmy tak dłużej robić. Trzeba natychmiast zaprzestać tej walki i porzucić nawet myśl o niej". Szczególnie gorące są jej listy do papieży. Do Grzegorza XI (list 206) pisała, aby "z pomocą Bożej łaski stał się przyczyną i narzędziem uspokojenia całego świata". Zwracała się do niego słowami pełnymi zapału, wzywając go do powrotu do Rzymu: "Mówię ci, przybywaj, przybywaj, przybywaj i nie czekaj na czas, bo czas na ciebie nie czeka". "Ojcze święty, bądź człowiekiem odważnym, a nie bojaźliwym". "Ja też, biedna nędznica, nie mogę już dłużej czekać. Żyję, a wydaje mi się, że umieram, gdyż straszliwie cierpię na widok wielkiej obrazy Boga". "Przybywaj, gdyż mówię ci, że groźne wilki położą głowy na twoich kolanach jak łagodne baranki". Katarzyna nie miała jeszcze 30 lat, kiedy tak pisała! Powrót Papieża z Awinionu do Rzymu miał oznaczać nowy sposób życia Papieża i jego Kurii, naśladowanie Chrystusa i Piotra, a więc odnowę Kościoła. Czekało też Papieża inne ważne zadanie: "W ogrodzie zaś posadź wonne kwiaty, czyli takich pasterzy i zarządców, którzy są prawdziwymi sługami Jezusa Chrystusa" - pisała. Miał więc "wyrzucić z ogrodu świętego Kościoła cuchnące kwiaty, śmierdzące nieczystością i zgnilizną", czyli usunąć z odpowiedzialnych stanowisk osoby niegodne. Katarzyna całą sobą pragnęła świętości Kościoła. Apelowała do Papieża, aby pojednał kłócących się władców katolickich i skupił ich wokół jednego wspólnego celu, którym miało być użycie wszystkich sił dla upowszechniania wiary i prawdy. Katarzyna pisała do niego: "Ach, jakże cudownie byłoby ujrzeć lud chrześcijański, dający niewiernym sól wiary" (list 218, do Grzegorza XI). Poprawiwszy się, chrześcijanie mieliby ponieść wiarę niewiernym, jak oddział apostołów pod sztandarem świętego krzyża. Umarła, nie osiągnąwszy wiele. Papież Grzegorz XI wrócił do Rzymu, ale po kilku miesiącach zmarł. Jego następca - Urban VI starał się o reformę, ale działał zbyt radykalnie. Jego przeciwnicy zbuntowali się i wybrali antypapieża. Zaczęła się schizma, która trwała wiele lat. Chrześcijanie nadal walczyli między sobą. Katarzyna umarła, podobna wiekiem (33 lata) i pozorną klęską do swego ukrzyżowanego Mistrza.
CZYTAJ DALEJ

Biskupi Australii: praca jest częścią Bożego planu rozwoju człowieka

„W całej Australii wielu młodych ludzi zmaga się ze znalezieniem swojego miejsca na coraz bardziej złożonym i niepewnym rynku pracy” - wskazuje oświadczenie Komisji ds. Sprawiedliwości Społecznej, Misji i Służby Konferencji Biskupów Australii, wydane przed świętem św. Józefa Robotnika.

Przewodniczący Komisji, biskup Tim Harris, podkreśla, że bezrobocie wśród młodzieży wynosi około 10,4%, „znacznie więcej niż średnia krajowa”, a wielu młodych ludzi jest niedostatecznie zatrudnionych, tęskniąc za większą liczbą godzin lub bardziej stabilną pracą, niż mogą znaleźć. Konsekwencje tej sytuacji wykraczają poza dochody, wpływając na decyzje dotyczące edukacji, mieszkania, relacji i życia rodzinnego, co „może powodować niepokój i niepewność w czasach, gdy powinna rosnąć nadzieja”.
CZYTAJ DALEJ

Oświadczenie Kurii Metropolitalnej Łódzkiej nt. fałszywych dokumentów dotyczących chrztu i bierzmowania

2026-04-29 08:26

[ TEMATY ]

oświadczenie

Archidiecezja Łódzka

Kuria Metropolitalna Łódzka z ubolewaniem stwierdza, że na terenie Archidiecezji Łódzkiej dochodzi do oszustw i wyłudzania pieniędzy dokonywanych przez nieznane nam osoby, które wystawiają dokumenty zatytułowane „Świadectwo Rodzica Chrzestnego”, czy „Sakrament Bierzmowania”.

Dokumenty mają przystawioną pieczęć „Parafia Rzymskokatolicka p.w. MB Saletyńskiej w Łodzi” lub „Parafia Świętego Mikołaja w Warszawie”. Żadna z tych parafii nie istnieje. Natomiast imiona i nazwiska podpisanych rzekomo księży są fikcyjne.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję