Reklama

Jan Paweł II droga życia

Oczekując na beatyfikację Jana Pawła II, kontynuujemy druk fragmentów cyklu powieści biograficznych o Papieżu autorstwa Pawła Zuchniewicza. Jest rok 1944. Karol Wojtyła jest już w konspiracyjnym seminarium, ale nadal pracuje w fabryce sody Solvay

Niedziela Ogólnopolska 8/2011, str. 10-11

Paweł Zuchniewicz
Dziennikarz radiowy, pisarz, autor cyklu powieści biograficznych o życiu Papieża z Polski: „Lolek”, „Wujek Karol”, „Habemus Papam”, „Jan Paweł II: Będę szedł naprzód” i „Jan Paweł II - nasz święty”; www.pawelzuchniewicz.pl

Paweł Zuchniewicz<br>Dziennikarz radiowy, pisarz, autor cyklu powieści biograficznych o życiu Papieża z Polski: „Lolek”, „Wujek Karol”, „Habemus Papam”, „Jan Paweł II: Będę szedł naprzód” i „Jan Paweł II - nasz święty”; www.pawelzuchniewicz.pl

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Reklama

W dobrym nastroju wracał do domu. Wstąpił jeszcze na chwilę do pobliskiego kościoła Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach. Często tu ostatnio zaglądał za sprawą coraz popularniejszego w Krakowie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Ludzie przychodzili tu chętnie i powtarzali sobie nadzwyczajne historie o pewnej zakonnicy, która została pochowana na przyklasztornym cmentarzu. Nazywała się Faustyna Kowalska. Zmarła niespełna rok przed wybuchem wojny i miała podobno niezwykłe objawienia. Karol czytał krążące w ręcznych odpisach fragmenty jej dzienniczka. Faustyna opisywała w nim wizje i nakazy związane z praktykowaniem miłosierdzia oraz modlitwy, które podobno miał jej podyktować sam Jezus. Zaglądał tu czasem w trzecie niedziele miesiąca, gdy o trzeciej po południu odprawiano specjalne nabożeństwa do Miłosierdzia, modlił się przed wynoszonym wtedy do prezbiterium obrazem namalowanym według wskazówek Faustyny. Przychodził tu również, gdy wracał z pracy w ciągu dnia. Tak jak dziś.
Wizyta nie trwała długo. Pięć minut wystarczyło mu na odmówienie modlitwy zwanej Koronką do Miłosierdzia Bożego. Podniósł się z kolan, opuścił kościół i powędrował ulicą biegnącą w dół do torów kolejowych, a potem skręcił w stronę Matecznego.
Szedł powoli poboczem drogi. W pewnej chwili poczuł gwałtowne uderzenie i dotkliwy ból. Czuł jeszcze, że pada na ziemię, ale przed oczyma zrobiło mu się ciemno.

***

„Ależ wielka ta ciężarówka!” - pomyślała Józefa Florek, widząc z okna tramwaju pojazd, który jechał niebezpiecznie blisko pobocza ulicy. Tramwaj akurat zatrzymał się na przystanku. Kobiecie wydawało się, że usłyszała coś jakby uderzenie. Wysiadła i spojrzała na drugą stronę jezdni. Wtedy zobaczyła mężczyznę leżącego na ziemi. „O Boże, on chyba nie żyje” - pomyślała, biegnąc ku niemu. Teraz widziała już, że miał na sobie robocze ubranie, a na nogach zwykłe drewniaki. Pochyliła się nad nim i z ulgą stwierdziła, że oddycha. „Co robić?” - myślała przerażona. W tej chwili usłyszała szum silnika nadjeżdżającego samochodu. Niewiele myśląc, wybiegła na środek jezdni i podniosła obie ręce. Samochód zatrzymał się, a ona zmartwiała, widząc, że wysiada z niego Niemiec w oficerskim mundurze. Natychmiast dostrzegł leżącego na ziemi robotnika. Rozejrzał się dookoła. Parę metrów dalej był rów. Niemiec pokazał go kobiecie i wymownym gestem kazał zaczerpnąć z niego trochę wody i skropić twarz nieprzytomnego. Ale to nie pomogło.
- Trzeba do szpitala - powiedział łamaną polszczyzną i podniósł się. Akurat nadjeżdżała kolejna ciężarówka. Kierowca gwałtownie nacisnął hamulce na widok podniesionej ręki oficera.
Niemiec zajrzał do szoferki.
- Zabierzcie go natychmiast na Kopernika - polecił, wskazując na leżącego przy drodze Lolka.

***

„Sali sin ser notada, estando ya mi casa sosegada”. Usłyszał te hiszpańskie słowa gdzieś w tyle głowy, niewyraźnie. Bardzo lubił to zdanie, jak zresztą cały poemat św. Jana od Krzyża. Już jakiś czas temu postanowił się nauczyć hiszpańskiego, żeby lepiej zrozumieć tę niezwykłą książkę, którą mu dał - któżby inny - oczywiście, Jan Tyranowski. Polskie tłumaczenie wydawało się Lolkowi dobre, ale niepełne, więc zaczął poznawać oryginał i porównywać go z polską wersją. Niektóre frazy jakoś same, bez specjalnej nawet nauki weszły mu do głowy, jak ta: „Sali sin ser notada,/estando ya mi casa sosegada” - Wyszłam nie spostrzeżona,/Gdy chata moja była uciszona. To było zakończenie pierwszej strofy poematu o nocy ciemnej.
Ciemność. Ostatnia rzecz, którą zapamiętał. Przedtem uderzenie, później ból, potem ciemność. Co się stało? Gdzie teraz jest? Spróbował otworzyć oczy. Zobaczył najpierw słabe światło żarówki, poruszył lekko głową w bok. Ujrzał znajomą twarz.
- Jan? - zapytał słabo.
- Leż spokojnie, miałeś wypadek. - Tyranowski pochylił się nad nim. - Potrąciła cię ciężarówka. Jakaś kobieta sprowadziła pomoc. Wielkie szczęście. Mogłeś zginąć na miejscu.
Teraz zrozumiał. Po raz drugi znalazł się o włos od śmierci. Przypomniał sobie tamten wypadek, jeszcze w Wadowicach, gdy wypalił rewolwer w ręku Banasia.
- Mogłeś zginąć, ale żyjesz - powtórzył krawiec. - Musisz być chyba okropnie głodny. Całą dobę nic nie miałeś w ustach. Trzeba teraz o ciebie dbać. Widać Pan Bóg czegoś od ciebie chce, skoro wybawił cię z takiej opresji. A, wiesz, po drodze do ciebie wstąpiłem na Tyniecką. Pomyślałem, że może przyda ci się lektura. Kotlarczykowie dali mi pisma św. Jana od Krzyża, które ci pożyczyłem. - Tyranowski położył książkę przy łóżku Lolka. - Zdaje się, że ostatnio czytałeś właśnie to. I jak wrażenia?
- Chyba teraz spojrzę na to na nowo - powiedział Lolek. - Ale rzecz jest piękna.
- Nie tylko piękna, ale i skuteczna. Zajdziesz daleko, jeśli będziesz się stosował do tych zasad.
- Tak daleko jak pan?
Tyranowski nie odpowiedział.
- To nie zależy od nas - odparł po chwili. - Trzeba dać się prowadzić. Drogi są różne. Jedni muszą wspinać się po stromym stoku, innym Pan Bóg przygotowuje wiele stopni, wtedy łatwiej się wchodzi, choć też kosztuje to wiele.
Westchnął lekko.
- No, pójdę już, powiem chłopcom, że ich zelator już wraca do zdrowia - Jan wstał z krzesła i uścisnął Karola.
„Czym były te stopnie, o których mówił?” - pomyślał, patrząc na wychodzącego krawca. Jego słowa przypomniały mu całą jego drogę od śmierci matki i brata, przez tamten wypadek u Banasiów, wojnę i to wszystko, co ona przyniosła, włącznie z odejściem ojca, aresztowaniami bliskich mu osób i tym wczorajszym wydarzeniem. Był Janowi wdzięczny za wiele rzeczy, ale chyba najbardziej za to, że stykając się z nim, zaczynał widzieć różne wydarzenia z innej perspektywy. Tak jak ten wypadek, który - wiedział o tym - był kolejnym schodkiem we wspinaczce. Dokąd? Sięgnął po książkę leżącą na nocnym stoliku. Otworzył ją i zaczął czytać:

ŚPIEW DUSZY

W noc jedną pełną ciemności,
Udręczeniem miłości rozpalona,
O wzniosła szczęśliwości!
Wyszłam nie spostrzeżona,
Gdy chata moja była uciszona.
Bezpieczna pośród ciemności,
Przez tajemnicze schody osłoniona,
O wzniosła szczęśliwości!
W mroki ciemności, w ukrycie wtulona,
Gdy chata moja była uciszona.
W noc pełną szczęścia błogiego,
Pośród ciemności, gdzie mnie nikt nie dojrzał,
Jam nie widziała niczego,
Nie miałam wodza ni światła innego
Ponad ten ogień, co w sercu mym gorzał.
On mnie prowadził jasnością
Bezpieczniej niźli światło południowe,
Tam, gdzie mnie czekał z miłością,
Gdzie nikt nie stanął istnością,
O którym miałam przeczucie duchowe.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Uroczystości pogrzebowe śp. Kazimierza Wolskiego – budowniczego Świątyni Opatrzności Bożej

2026-07-21 07:44

[ TEMATY ]

pogrzeb

Arch. Krakowska

– On doskonale wiedział, że przedsiębiorczość, biznes służy nie tylko temu, żeby się społeczeństwo ubogacało w różne dzieła. Prawdziwa praca służy temu, żeby sam człowiek pracujący się rozwijał i żeby służył tą pracą swojej rodzinie, swoim dzieciom, swoim wnukom – mówił kard. Kazimierz Nycz podczas uroczystości pogrzebowych śp. Kazimierza Wolskiego w Mizernej – budowniczego Świątyni Opatrzności Bożej.

– Ta śmierć niespodziewana i nagła uczy nas z pewnością jednego – trzeba byśmy czuwali na przyjście Pana, które może być i często bywa przyjściem niespodziewanym. Wierzymy gorąco, że świętej pamięci Kazimierz był przygotowany na to spotkanie z Panem i dlatego modlimy się szczególnie o miłosierdzie Boga nad nim – mówił na początku Mszy św. kard. Kazimierz Nycz. Metropolita warszawski senior zaznaczył, że liturgia jest okazją do podziękowania Bogu za „jego życie pełne zaangażowania i misji, którą pełnił wobec rodziny, wobec dzieł, które prowadził, wobec Kościoła, także wobec parafii”.
CZYTAJ DALEJ

Piła: "Jezus uratowany". Nauczyciele i uczniowie odnowili kompletnie zniszczoną figurę Chrystusa

2026-07-21 21:04

[ TEMATY ]

figura

Radio Plus Koszalin rep. Alicja Górska/Zespół Szkół Budowlanych w Pile - Budowlanka Piła

Dzięki pracy nauczycieli i uczniów szkoły budowlanej figura Jezusa odzyskała dawny wygląd.

Dzięki pracy nauczycieli i uczniów szkoły budowlanej figura Jezusa odzyskała dawny wygląd.

Historia tej figury jest nieznana. Nie wiadomo skąd przybyła, ale znaleziono ją na polach w okolicy Opola. Jak trafiła do Piły i dlaczego? O tym mówi reportaż „Jezus uratowany” wyemitowany w Radiu Plus Koszalin.

Historia tej figury jest niepewna. Nie wiadomo skąd pochodzi, ale prawdopodobnie zniszczyła ją powódź. Przedstawia Chrystusa leżącego w grobie. Niestety, rzeźba po zetknięciu się z żywiołem, została strasznie zniszczona. Na szczęście trafiła w ręce pasjonatów. Renowacji podjęli się nauczyciele i uczniowie pilskiej budowlanki. To szkoła, gdzie istnieje unikatowy kierunek - technik renowacji elementów architektury - informuje Radio Plus.
CZYTAJ DALEJ

"Soli Deo Gloria": Uczniowie oddają cześć Chrystusowi poprzez niesamowitą sztukę z nakrętek od butelek

2026-07-21 21:01

[ TEMATY ]

mozaika

Instagram.com/zrzut

Uczniowie z Argentyny stworzyli mozaikę przedstawiającą oblicze Jezusa, używając do tego tysięcy plastikowych nakrętek od butelek!

Ogromne dzieło sztuki odtwarza ikoniczną twarz Chrystusa, inspirowaną Ostatnią Wieczerzą Leonarda da Vinci.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję