Reklama

Co się odwlecze...

Niedziela Ogólnopolska 32/2009, str. 29

Marian Miszalski
Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Marian Miszalski<br>Dziennikarz „Niedzieli”, publicysta i komentator polityczny, stale współpracuje z paryskim „Głosem Katolickim” i tygodnikiem „Najwyższy Czas!”; autor kilku powieści i wielu przekładów z literatury francuskiej

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Minister zdrowia zapewniła doradców prezydenta, że przepisy tzw. ustawy koszykowej nie przyniosą zwiększenia liczby świadczeń, za które pacjent musi płacić - prezydent podpisał więc ustawę, rezygnując z jej zawetowania. Ale przepisy „ustawy koszykowej” stanowią zarazem, że minister zdrowia dopiero w przyszłym rozporządzeniu (więc aktem prawnym niższej rangi niż ustawa) określi, jakie świadczenia ma pacjent „za darmo”, do jakich będzie musiał dopłacać, a jakie będą odpłatne w pełni. W tej sytuacji sama ustawa niewiele załatwia - wszystko okaże się dopiero wtedy, gdy pojawią się ministerialne rozporządzenia.
Już taka konstrukcja ustawy może budzić uzasadnioną nieufność. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdy te rozporządzenia złamią ministerialne zapewnienia złożone doradcom prezydenta... Powstałaby sytuacja, w której delegacja ustawowa upoważniałaby ministra do zmiany przez rozporządzenia dotychczasowego ustawowego stanu prawnego, co otwierałoby drogę do ich skarżenia przed Trybunał Konstytucyjnym. Artykuł 68 punkt 2 Konstytucji stanowi bowiem: „Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa”. Ustawa - a nie „rozporządzenia”... Nie wiem, czy jest to mocna podstawa ewentualnej skargi konstytucyjnej, czy słaba, ale na razie nic nie jest rozstrzygnięte...
W ten sposób kompromis zawarty między ministrem zdrowia, jako autorem ustawy, a prezydentem, który ustawę podpisał, może okazać się nader chwiejny i krótkotrwały i obfitować w liczne oraz przewlekłe spory przed Trybunałem, akcje protestacyjne, strajki...
Obecny kompromis zatem jest na razie dość jałowy merytorycznie, w niczym nie naprawia sytuacji w polskim lecznictwie, a zwłaszcza w chorym systemie jego finansowania i zarządzania, gdzie między pacjentem a lekarzem i pielęgniarką znajduje się szalenie kosztowny biurokratyczny pośrednik, podrażający koszty usług medycznych. Wydaje się, że dopóki przymus ubezpieczeń zdrowotnych nie zostanie zastąpiony ich dobrowolnością lub przynajmniej poważnie ograniczony na rzecz dobrowolności - sytuacja głębokiego niedowładu lecznictwa będzie się pogłębiać.
Gorsza sytuacja niż w lecznictwie panuje już chyba tylko w powszechnych i przymusowych ubezpieczeniach emerytalnych. Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku na jednego emeryta przypadało w Polsce 7 osób pracujących, płacących ów powszechny podatek, również dla niepoznaki zwany „składką”. Dzisiaj na statystycznego emeryta przypada już tylko „półtora pracującego”... Przy trwającym niżu demograficznym sytuacja może się tylko pogarszać. Co więcej - podczas osławionych „reform Balcerowicza” zaprzepaszczono szanse wyjścia z tej fatalnej sytuacji, nie zabezpieczając pieniędzy z prywatyzowanego majątku państwowego na reformę systemu emerytalnego. Dziś, gdy i „otwarte fundusze emerytalne” (tzw. II filar) okazują się jedynie kontynuacją „pod przykryciem” starego systemu - nie pozostawałoby nic innego, jak ustanowić regresywny (zmniejszający się z upływem czasu) podatek celowy: na likwidację dotychczasowego systemu w całości (więc na spłatę zobowiązań wobec dotychczasowych emerytów) i stopniowe zastąpienie go systemem dobrowolnym. Takie rozwiązanie wymagałoby dużej odwagi politycznej, ale odwlekanie tego nabrzmiewającego szybko problemu doprowadzić może do całkowitego załamania się systemu emerytalnego. Rozwiązania połowiczne (np. wydłużanie wymaganego wieku emerytalnego) przedłużają tylko trwanie fatalnego systemu, powiększając zadłużenie przyszłych pokoleń.
Nawiasem mówiąc - taka właśnie była polityka pewnego francuskiego króla, wyrażająca się w słynnym „Po nas choćby potop” („Aprés nous le déluge!”), co rzeczywiście nastąpiło w postaci krwawej i totalnej rewolucji francuskiej, niestety, już po śmierci autora tej „polityki”, za którą zapłacił głową inny francuski władca, który nie mógł już odwrócić skutków karygodnej lekkomyślności i nieodpowiedzialności swych poprzedników. Gdyby jacyś rodzice zadłużali za swego życia swe dzieci i wnuki - nazwano by ich z pewnością „rodzicami wyrodnymi”.
Tymczasem każde rodzące się w Polsce dziecko - jak wynika z obecnego długu publicznego Polski - ma już do spłacenia przypadającą na nie część tego długu w wysokości bodajże 6 tys. zł, przy czym dług ten nieustannie rośnie. Warto przypomnieć o tym, gdy zbliża się nowelizacja budżetu, rodząca nowe pożyczkowe pokusy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

#LudzkieSerceBoga: Poznaj Serce Jezusa, tak bliskie każdemu z nas - rozważania czerwcowe

Tak często myśląc o Bogu czujemy stres i strach. Odległy Stwórca Wszechrzeczy karzący ludzi za ich potknięcia - wielu z nas taki właśnie obraz Boga nosi w sercu. A jaki naprawdę jest Bóg? Jakie jest Jego serce?

Czerwiec to w Kościele miesiąc szczególnie poświęcony Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Nabożeństwa z litanią, zwane potocznie czerwcowymi, mają za cel zbliżyć nas do serca Boga. Ukazać Jego miłość do nas.
CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Najświętszego Serca Pana Jezusa

[ TEMATY ]

nowenna

Serce Jezusa

Karol Porwich/Niedziela

Zapraszamy do wspólnej modlitwy nowennowej przed uroczystością Najświętszego Serca Pana Jezusa.

O Jezu, Ty mnie tak bardzo umiłowałeś, że zstąpiłeś z nieba i przyjąłeś nędze ludzkie aż po śmierć, i to śmierć krzyżową, aby mnie zbawić. Pragnę na Twoją miłość odpowiedzieć miłością. Rozpal więc w moim sercu pragnienie Twej najgorętszej miłości i dozwól, abym Cię kochał nade wszystko. Amen.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV: Nie można wierzyć w Jezusa i szerzyć wojny

2026-06-10 21:06

[ TEMATY ]

Sagrada Família

Papież Leon XIV

Leon XIV w Hiszpanii

Lud Boży

YT/Vatican News

Papież w Sagrada Familia

Papież w Sagrada Familia

„Jeśli nie wierzymy w Jezusa Chrystusa, pozostajemy w grzechu i nie tylko sami umieramy, lecz także sprowadzamy śmierć na bliźniego” – mówił Leon XIV w bazylice Sagrada Família w Barcelonie. Po Mszy św. zaplanowano inaugurację połączoną z papieskim błogosławieństwem najwyższej wieży świątyni, poświęconej Jezusowi Chrystusowi. W homilii Ojciec Święty ostrzegł, że wiary w Jezusa nie da się pogodzić z wojną, zabijaniem niewinnych przed narodzeniem ani odwróceniem się od człowieka, który cierpi - relacjonuje Vatican News.

Papieskie przesłanie wybrzmiało w świątyni, która od pokoleń rośnie ku niebu. Sagrada Família – mówił Ojciec Święty – otwiera swoje drzwi „niczym ramiona”, zapraszając do ołtarza i słuchania Słowa Bożego. Jest też znakiem jedności i zgody. W tym miejscu Leon XIV mówił o wierze jako o wyborze życia: nie może ona pozostać deklaracją oderwaną od losu drugiego człowieka.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję