Reklama

Prymas Polski nie hamował procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki

Absurdalne zarzuty

Zdumienie i oburzenie wywołuje artykuł w „Rzeczpospolitej”, w którym Cezary Gmyz stawia Prymasowi Polski zarzuty, jakoby odmawiał zeznań i hamował proces beatyfikacyjny ks. Popiełuszki

Niedziela Ogólnopolska 11/2009, str. 4-5

W filmie „Popiełuszko. Wolność jest w nas” Prymas Polski odtwarza swoją autentyczną rozmowę z ks. Jerzym Popiełuszką
Mariusz Szacho

W filmie „Popiełuszko. Wolność jest w nas” Prymas Polski odtwarza swoją autentyczną rozmowę z ks. Jerzym Popiełuszką<br>Mariusz Szacho

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Moje oburzenie jest tym większe, że sprawa jest jasna. Przygotowując książkową biografię ks. Jerzego, a także inne publikacje na temat Kapłana Męczennika, rozmawiałam na ten temat zarówno z Księdzem Prymasem, jak też z członkami Trybunału Beatyfikacyjnego, studiowałam również setki różnych dokumentów (IPN, MSW i innych archiwów) i wiem, że prawda jest inna niż ta przedstawiana ostatnio w mediach.

Świadek

Reklama

Po pierwsze - nie jest tak, jak pisze Cezary Gmyz, że Prymas nie złożył zeznań w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego, gdyż „ich świadomie odmówił” i że to była „największa przeszkoda do beatyfikacji”.
Owszem, kard. Glemp zeznań rzeczywiście nie złożył, jednak na wniosek nie tyle swój, co Trybunału Beatyfikacyjnego, który uznał, że publiczne wypowiedzi Prymasa na temat ks. Jerzego są znane i w zupełności wystarczają do przebiegu procesu. Zresztą, Prymasa mógł przesłuchać tylko Trybunał Stolicy Apostolskiej. Według bowiem starej zasady prawnej, nie mógł on złożyć wyjaśnień przed Trybunałem Diecezjalnym, który sam powołał. Rzym widocznie doszedł także do przekonania, że nie ma potrzeby takiego przesłuchania. Nieprawdziwe jest zatem twierdzenie, że wynikła z tego jakakolwiek „przeszkoda do beatyfikacji” ks. Jerzego.
Warto też zauważyć, że wszelkie informacje na temat świadków w procesie beatyfikacyjnym ks. Jerzego są utajnione i nikt, a już na pewno Cezary Gmyz - nie ma dostępu ani do listy świadków, ani do treści zeznań.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozpoczął proces

Reklama

Zarzut drugi dotyczy „niechęci Prymasa do wyniesienia na ołtarze ks. Jerzego i hamowania kultu męczennika”. Naprawdę trudno o większy absurd! Aby się o tym przekonać, wystarczy zapoznać się po prostu z genezą procesu beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki.
Rozpoczął go bowiem nie kto inny, tylko właśnie kard. Glemp. Kiedy do kościoła św. Stanisława Kostki zaczęły napływać listy, w których ludzie dziękowali za doznane łaski za pośrednictwem ks. Popiełuszki, opracowała je i zebrała w pięciokilogramowy tom działająca przy kościele Służba Informacyjna, z Katarzyną Soborak na czele, i w 1994 r. przekazała Księdzu Prymasowi, który się zapoznał z materiałami i przychylnie odniósł do tej inicjatywy, dając zielone światło do rozpoczęcia procesu. Powołał wówczas w Warszawie Komisję ds. Przygotowania Procesu Beatyfikacyjnego ks. Popiełuszki. Zespół pod kierunkiem ks. prof. Ludwika Królika dokonał oceny pism ks. Jerzego, przeprowadził badania teologiczne i historyczne i ponownie przedłożył je Prymasowi.
Wówczas kard. Glemp wystąpił do Konferencji Episkopatu Polski z wnioskiem o rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego. A kiedy 3 października 1996 r. biskupi zajęli przychylne stanowisko, kard. Glemp podjął kolejne starania: o uzyskanie zgody bp. Bronisława Dembowskiego z diecezji włocławskiej (miejsce męczeńskiej śmierci ks. Popiełuszki), aby postępowanie było prowadzone przez archidiecezję warszawską.
W końcu, to kard. Glemp wystąpił do Watykanu o zgodę na rozpoczęcie procesu na szczeblu archidiecezji warszawskiej. A po uzyskaniu zgody Stolicy Apostolskiej w grudniu 1996 r. mianował postulatora procesu i powołał trybunał beatyfikacyjny oraz Urząd Postulacji ds. Beatyfikacji (który do dziś zbiera łaski i cuda, jakie dokonują się za przyczyną ks. Jerzego).
Bez zgody Prymasa zatem i jego ogromnej przychylności w tej sprawie nie doszłoby ani do zaprzysiężenia trybunału beatyfikacyjnego, ani do rozpoczęcia procesu - co nastąpiło 8 lutego 1997 r. I znów: w obecności i pod przewodnictwem Prymasa Polski. Tym bardziej więc śmieszny jest zarzut „Rzeczpospolitej”, że „Prymas był niechętny beatyfikacji”, skoro jako przewodniczący trybunału podejmował ostateczne decyzje. A one zawsze zmierzały w kierunku doprowadzenia prac do końca, co na etapie diecezjalnym nastąpiło jeszcze za kadencji kard. Glempa jako ordynariusza archidiecezji warszawskiej.
Ostateczną wersję tzw. Positio o męczeństwie, opracowanego przez ks. Tomasza Kaczmarka, zawiózł ostatnio do Watykanu rzeczywiście - jak podaje „Rzeczpospolita” - abp Kazimierz Nycz, obecny metropolita warszawski, ale nie dlatego bynajmniej, że jego poprzednik był procesowi niechętny, tylko z prostej przyczyny pragmatycznej: że oto teraz właśnie dokument został ukończony.
Nieadekwatne do realiów kościelnych jest także stwierdzenie, że proces rozpoczął się późno, bo 13 lat od śmierci ks. Popiełuszki. Jest to bowiem raczej wcześnie niż późno, zgodnie z prawem kanonicznym proces beatyfikacyjny kandydata na ołtarze może się rozpocząć najwcześniej 5, a najpóźniej 30 lat po jego śmierci. Przypomina o tym w oficjalnym oświadczeniu warszawskiej Kurii jej rzecznik - ks. dr Rafał Markowski.

Wymiar religijny

Nieprawdą jest również sugerowanie, jakoby kard. Glemp wywierał nacisk na reżysera filmu „Popiełuszko” i ręcznie sterował scenariuszem i montażem. Rafał Wieczyński wydał na ten temat oświadczenie, pisząc, że: „Ksiądz Prymas nie miał wpływu na wybór ujęć ani montaż scen, ani nigdy nie wyraził oczekiwania takiego wpływu”. Na planie zaś podporządkował się sugestiom reżysera, a niektóre ujęcia powtarzał wielokrotnie, aż reżyser uzyskał zamierzony efekt.
Cóż jeszcze należałoby dodać? Może doradzić autorowi artykułu w „Rzeczpospolitej”, by zapoznał się z wypowiedziami kard. Glempa na temat ks. Popiełuszki i je dokładnie przeanalizował. Zarówno kazania (z pogrzebowym włącznie), jak i wszelkie wystąpienia publiczne Księdza Prymasa czy też przemówienia okolicznościowe, choćby te wygłaszane niemal co roku w kolejną rocznicę śmierci Kapłana Męczennika. Jak bumerang powracają w nich stwierdzenia, że „w osobie ks. Jerzego skupił się konflikt odwieczny walki dobra ze złem i prawdy z fałszem”, że „postawa ks. Jerzego była podobna do Pawłowego: «zło dobrem zwyciężaj»” albo: „śmierć ks. Popiełuszki miała wymiar religijny i była osadzona w miłości do Chrystusa obecnego w Kościele”. Gołym okiem widać, że tego typu stwierdzenia wyraźnie przeczą naciąganym tezom Cezarego Gmyza.

Odpowiedzialny za swego kapłana

Wreszcie, na koniec - rzecz pewnie najbardziej bolesna. Gmyz odwołuje się do znanej powszechnie wypowiedzi ks. Jerzego z jego „Zapisków”, że „UB szanowało go bardziej niż Prymas w jednej z rozmów”.
Tak, takie sformułowanie w „Zapiskach” się znalazło. Przytaczanie go jednak w tym momencie, wyrwane z kontekstu, jest czystą manipulacją. Prymas bowiem wielokrotnie już na ten temat się wypowiadał i całą kwestię wyjaśniał.
„Te słowa są dla mnie krzywdzące. Staram się jednak wytłumaczyć psychologicznie reakcję bardzo ważnego kapłana, do którego Wałęsa zwracał się per «ty». Był czas, że ks. Popiełuszko czuł się kimś wyjątkowym. - Przecież to mnie słuchają, mnie oczekują w konfesjonale - mówił. A ja odpowiadałem: - Wdzięczny jestem za twoją gorliwość, ale pamiętaj, że mamy więcej kapłanów gorliwych, nauczających, spowiadających. Ta rozmowa spełniła jednak swoją rolę, bo potem wszystko wróciło do normy” - wspominał Ksiądz Prymas.
To prawda, że Prymas chwilami był stanowczy wobec ks. Jerzego. Ale stanowczy nie znaczy niechętny. Wręcz przeciwnie - ks. Popiełuszko był kapłanem jego diecezji i Kardynał czuł się za niego odpowiedzialny. Jako biskup musiał dbać o życie swego kapłana, tak jak każdy ojciec dbałby w takiej sytuacji o życie syna. „Starałem się widzieć sytuację całościowo. Młodzi ufali wtedy, że «Solidarność» przyniesie szybką przemianę, stworzy nowy ład, nie tylko społeczny, i że trzeba działać zdecydowanie. Ja nie podzielałem wtedy takiego poglądu. Byłem bardziej ostrożny”.
Stąd Ksiądz Prymas zaproponował ks. Popiełuszce wyjazd na studia do Rzymu (myśląc, że to ocali mu życie), napominał, by był ostrożny. Nigdy jednak do niczego ks. Jerzego nie zmuszał. I to jest wielkość Prymasa. „Nie mogłem powstrzymać kapłana, by przestał głosić Ewangelię” - słyszałam w czasie wywiadu od kard. Glempa, który wspominał też: „Komuniści dawali mi do zrozumienia, że mogą być prowokacje wobec ks. Jerzego. Szczegółów nie znaliśmy, ale z tym się liczyliśmy. Wtedy powiedziałem, że mogę wysłać go na studia do Rzymu. Ale on powtarzał, że ludzie mu zawierzyli i że nie chce wyjazdu. W tej sytuacji nie mogłem tego zrobić. Gdybym go wtedy wysłał do Rzymu, to wszyscy wokoło powiedzieliby: Prymas współpracuje z komunistami, działa po linii władzy”.

„Był to mój dramat”

Artykuł Gmyza w „Rzeczpospolitej” poza tym, że znajdują się w nim twierdzenia nieprawdziwe i nierzetelne, wyrwane z kontekstu, oburza i zniesmacza jeszcze z jednego powodu.
Otóż wiadomo, że Ksiądz Prymas niejednokrotnie wyrażał już swój wewnętrzny niepokój, że nie udało mu się ocalić życia ks. Popiełuszki. Mówił o tym publicznie w przejmującym rachunku sumienia w Roku Jubileuszowym na placu Teatralnym w Warszawie: „Pozostaje na moim sumieniu jako ciężar to, że nie zdołałem ocalić życia ks. Popiełuszki, mimo podejmowanych w tym kierunku wysiłków. Niech mi to Bóg przebaczy, może taka była Jego święta wola”. Mogłam się o tym także przekonać, gdy rozmawiałam z Księdzem Prymasem, przygotowując książkę o ks. Jerzym. Trudno doprawdy było słuchać, kiedy Kardynał, opierając rękę na biurku i przymykając lekko oczy, mówił o tym, że wciąż, do dziś dnia, staje mu przed oczami ks. Popiełuszko i tamte sytuacje sprzed lat. I pojawiają się wyrzuty, że ks. Jerzego jednak nie ocalił.
Nieprzypadkowo „sprawa ks. Jerzego” jest w ocenie Prymasa najtrudniejsza w całej jego posłudze biskupiej i prymasowskiej. I najtrudniejsza zapewne po ludzku dla kard. Józefa Glempa jako człowieka. „Był to także mój dramat” - usłyszałam od Prymasa.
Tym bardziej więc urządzanie takiej nagonki na kard. Glempa, jak uczyniły to ostatnio media, należy uznać za absurdalne. Bez rzetelnego rozeznania sprawy, o której się pisze, zbyt łatwo można spłycić wszystko.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kościół powinien ukazywać samarytańskie oblicze - mówili kardynałowie podczas 3. sesji konsystorza

2026-06-27 15:37

[ TEMATY ]

Kościół

konsystorz

samarytańskie oblicze

Vatican Media

3. sesja konsystorza nadzwyczajnego

3. sesja konsystorza nadzwyczajnego

Podczas trzeciej sesji konsystorza w Watykanie w sobotę 27 czerwca kardynałowie zwrócili uwagę na podziały występujące w świecie, które uderzają najbardziej w ubogich, a młodym odbierają nadzieję. Kościół powinien ukazywać oblicze samarytańskie – wskazywali.

Przedpołudniowa sesja konsystorza nadzwyczajnego rozpoczęła się Mszą św., celebrowaną przez dziekana kolegium kardynalskiego kard. Giovanniego Battistę Re.
CZYTAJ DALEJ

Obrońca wiary

Niedziela Ogólnopolska 26/2023, str. 18

[ TEMATY ]

św. Ireneusz

pl.wikipedia.org

Witraż przedstawiający św. Ireneusza autorstwa Luciena Bégule (1901), Kościół Świętego Ireneusza w Lyonie

Witraż przedstawiający św. Ireneusza autorstwa Luciena Bégule (1901), Kościół Świętego Ireneusza w Lyonie

Uznawany jest za pierwszego teologa, który wprowadził kryteria rozeznania wiary katolickiej.

Święty Ireneusz urodził się w Smyrnie w Azji Mniejszej, a swoją posługę realizował na Zachodzie w Galii. Zabrał głos w sprawie sporu wokół dnia obchodzenia Wielkanocy, który rozdzielił Wschód z Zachodem – dzięki jego interwencji jedność Kościoła została uratowana. Cechował się łagodnym usposobieniem, ale w kwestiach wiary był niewzruszony, ostro ganił każdego, kto próbował dokonać zmian w nauczaniu Chrystusa.
CZYTAJ DALEJ

We Wrocławiu odbył się pierwszy Bal Wolnych Serc

2026-06-28 12:21

Marzena Cyfert

Uczestnicy balu

Uczestnicy balu

Stworzona z myślą o młodych katolikach w wieku 18-30 lat inicjatywa zgromadziła ok. 60 ludzi stanu wolnego. Były: Msza św., tańce integracyjne i rozmowy bez alkoholu. Organizatorzy już zapowiadają kolejne spotkania.

Wieczór rozpoczął się Mszą św. w katedrze wrocławskiej, której przewodniczył ks. Piotr Rozpędowski. Następnie uczestnicy przeszli do auli Papieskiego Wydziału Teologicznego, gdzie odbyła się główna część wydarzenia.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję