Reklama

Opowieść o cudzie

Opowieść o cudzie tylko wtedy ma sens, gdy pomoże drugiemu człowiekowi. W czym? By uwierzył Bogu, sile modlitwy, nadziei, która zawieść nie może

Niedziela Ogólnopolska 7/2009, str. 14-15

Joanna Pawłowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Starali się zrobić wszystko, co po ludzku zrobić można. Dotarli do najlepszych specjalistów, poświęcili czas, energię i pieniądze walce o ocalenie syna. To jednak dopiero część ich historii. Druga, ta trudniejsza - to zaufanie Bogu i Jego wyrokom. Zaufanie modlitwie. Mieć nadzieję wbrew temu, co mówią lekarze i medycyna. Wbrew temu, co widzą na własne oczy... A jednak wierzą, że to nie koniec. Wiara daje siłę im i ich choremu synowi. Przetrwali próbę i doznali łaski ocalenia. Cudu nowego życia. Urszula, mama Michała, mówi: - Urodziłam Michała drugi raz...

10 metrów w dół

Reklama

W sierpniu 2008 r. Michał, student IV roku prawa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, spadł z dachu domu w rodzinnym mieście. Do dziś nie wiadomo dokładnie, jak to się stało. Runął głową w dół. Jakieś 10-15 metrów, wprost na kostkę brukową chodnika. Upadek Michała na szczęście widział przyjaciel. Wezwał pomoc. Godzinę później chłopak leżał już na stole operacyjnym w częstochowskim szpitalu na Parkitce.
Na korytarzu czekali oniemiali z bólu rodzice i siostry.
- Pamiętam, że podeszła do nas lekarka - wspomina mama Michała. - Miała zmęczoną twarz i beznamiętny głos. Powiedziała tylko: - Z tego się nie wychodzi... Zrobiliśmy wszystko... Módlcie się.
Lekarze usunęli zmiażdżoną śledzionę, pozszywali popękane oba płuca i wątrobę. Najgorsze okazały się uszkodzenia głowy: złamana podstawa czaszki, pogruchotana twarz. Chłopak stracił prawie całą krew.
- Z medycznego punktu widzenia nie ma szans - mówiła lekarka. - Chcecie go jeszcze zobaczyć?...
Zabrzmiało to jak: - Chcecie się pożegnać?...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Drogi modlitwy

Szpital na Parkitce dzieli od Jasnej Góry kilka kilometrów. Wokoło sierpniowy radosny tłum pielgrzymów. Dla nich - chłód posadzki, żarliwość modlitwy. - Uratuj go...
Pobrzmiewają im w uszach głosy lekarzy: - To kwestia godzin...
Znów Jasna Góra. Chłód posadzki, szept modlitwy, płacz.
Przetrwał 24 godziny.
Lekarze: - Decydujące są następne trzy doby, ale proszę nie mieć wielkich nadziei.
Jasna Góra, modlitwa, płacz.
Siostra Magda prosi przyjaciół: - Jeśli umiecie się modlić...
Wieść o tragedii rozchodzi się szybko. - Co możemy zrobić? - pytają kolejni ludzie.
- Módlcie się...

Życie liczone na minuty

Reklama

Michała wprowadzono w stan śpiączki farmakologicznej. Mózg jest tak opuchnięty, że w każdej chwili może zajść konieczność zdjęcia płyty czaszki. Przy temperaturze prawie 40 stopni występują tzw. poty zlewne. Pielęgniarki co godzinę zmieniają mokrą pościel.
Walka o każdą minutę życia, każdy oddech. Mijają dni.
- Próby wybudzania nie przynoszą efektów. Im dłużej trwa śpiączka, tym gorzej. A w człowieku budzi się nadzieja, że skoro Michał przetrwał tyle, to może jednak Bóg zostawi go wśród żywych - opowiada Urszula.
Basia, przyjaciółka rodziny, organizuje modlitewne pospolite ruszenie. Porusza niebo i ziemię. Dzwoni do znajomych, do zaprzyjaźnionych księży, klasztorów, nawet tych w Belgii i na Ukrainie, do sanktuarium w Licheniu, w Leśniowie, na Jasną Górę.
Zaczyna pleść linę, która wyciągnie Michała „stamtąd”.
Modlą się mama Urszula i ojciec Krzysztof, modlą się Ola i Magda - siostra, dziadkowie, przyjaciele, znajomi i nieznajomi. Modlą się współpracownicy Urszuli. Inna przyjaciółka, Jadwiga, żarliwie zapewnia o wielkiej sile modlitwy przy grobie Jana Pawła II, więc Ula nieustannie przyzywa jego pomocy, pisze do San Giovanni Rotondo.

Pamiętaj o marzeniach

Reklama

Mijają tygodnie.
- Zadecydowałyśmy, że zwiększymy liczbę godzin spędzanych przy Michale. Do oporu, póki nas nie wyproszą z oddziału, będziemy go pilnować i wspomagać obecnością - mówi Magda.
Lekarze: - Michał nie widzi, nie słyszy, nie czuje...
A jeśli...? - zastanawia się Urszula. - A jeśli wie, że wokół niego na OIOM-ie nieustannie umierają ludzie. Śmierć za śmiercią...
- Przywieźliśmy ze sobą albumy ze zdjęciami od maleńkości Michała i opisujemy mu po kolei zdjęcia, żeby przypomniał sobie te najmilsze chwile. Robimy mu sesję z przeszłości. Staramy się pracować nad jego fantazją. Żeby nie zapomniał, jak się marzy - opowiadają siostry.
Śpiewają mu do ucha, monologują, wkładają do uszu słuchawki i włączają ulubioną muzykę. Na wargi - krople cytryny, żeby pobudzić zmysły smaku.
Najmniejszej reakcji.
- Syn nie widzi, nie czuje, nie słyszy...
Przy wzroście 182 cm waży 47 kg. Zanik mięśni. Nie przełyka, więc karmiony jest sondą.
Lekarze wyjaśniają: - Musicie się nauczyć żyć z „takim” Michałem... Lepiej nie będzie.
Ilu ludzi się modli? Cała rodzina, daleka i bliska, znajomi i przyjaciele: Basia z rodziną, Jadwiga, Czesław z żoną, Jan i jego rodzina, Krysia, ks. Mariusz, Szczepan, Marek... Tak naprawdę nigdy się nie dowiedzą. Nie policzą, nie poznają z nazwiska. Ważne, że modlą się nieustannie. Jak Urszula. Modlitwa przynosi jej ulgę. Czasem ze zmęczenia zasypia. Chwilami jest tak wykończona, że nie trzyma się na nogach. Ale i tak każda myśl, każdy gest jest westchnieniem do Boga.
- Coraz mniej jest pytań, coraz mniej żalu - opowiada. - Pojawia się akceptacja, a nawet więcej - wiara w to, że ten krzyż ma jakiś cel, jakiś sens. Pokora i zaufanie. Wreszcie: - Będzie jak chcesz, Boże...
Widocznie Bóg i tego chciał, aby po wielu latach konfliktu stanęli obok siebie przy ołtarzu w Leśniowie, na Mszy św. o uzdrowienie Michała - Krzysztof i jego rodzice.
Pokłócili się o coś 17 lat temu, długo nie odzywali się do siebie, a teraz żyć bez siebie nie mogą i nadrabiają stracony czas. Babcia Zosia i dziadek Andrzej stali się nieodzowni w walce o Michała. To jeden z wielu cudów...

Niosący nadzieję

Reklama

W Polsce najlepszym specjalistą od wybudzeń ze śpiączki jest prof. Talar z Bydgoszczy. Jadą do niego z filmem, na którym Michał leży bez ruchu jak manekin.
Profesor ogląda w skupieniu materiał, czyta wyniki badań.
Mówi: - Kupcie synowi porządny garnitur. - Te słowa podcinają im nogi.
Długo milczy, patrzy badawczo na rodziców.
- Na wiosnę otwieram nowy oddział wybudzeń. Michał będzie moim gościem.
Taniec radości.
Pierwszy posłaniec nadziei. Pierwszy lekarz, który nie przekreślił medycznie ich syna.
Prof. Talar uczy dwóch bezcennych rzeczy - jak i czym karmić chłopaka, żeby nie umarł z głodu, i bardzo ważnego w śpiączce masażu wibracyjnego. Wykonuje się go ręcznie. Trwa jakieś cztery godziny. Ręce mdleją z bólu. I - na oko - żadnych efektów.
Czasem od granicy, gdzie tylko rozpacz i łzy, dzielą ich centymetry. Walczą o przetrwanie. Tak jak w kolejnym szpitalu, gdy kolejny lekarz profesjonalnie opanowanym głosem informuje: - Ale państwo zdają sobie sprawę, że rokowania co do syna są złe?
Wiedzą, ale choć wokoło nic nie daje nadziei na lepsze, oni noszą w sobie przekonanie, że Michał do nich wróci. Kwestia czasu, cierpliwości i miłości. Niektórzy twierdzą, że to irracjonalne. Ula mówi do Krzysztofa: - Nie słuchamy tego, co mówią lekarze! Nie tracimy wiary! Robimy swoje!
- Miałam wrażenie, że spotykamy odpowiednich ludzi w odpowiedniej chwili. Mówimy o nich „anioły”. Miałam też dziwne, ale dobre uczucie, że cały czas ktoś ze mną jest. Tuż za plecami - wspomina Urszula.
Siostry dodają: - Jak mama powiedziała, że „żelazo nie klęka”, to zadrgała mu powieka. Ruszał też płatkiem nosa, jak mówiłyśmy mu różne rzeczy. Dla nas to jest nadzieja na kontakt z otoczeniem. I tego się trzymamy.
Dzika radość z każdego znaku „stamtąd”. Ruszył palcem u nogi, drgnęła mu powieka, delikatnie uściskał komuś dłoń. Rehabilitanci Artur i Basia pokazują wtedy palcem niebo i powtarzają skromnie. - To nie nasza zasługa...
- Ktoś potem powiedział, że spadającego z dachu Michała musiały anioły złapać za włosy, bo upadł łagodnie, nie z całą ogromną siłą, wywołaną grawitacją. Lekarzom trudno było uwierzyć, że ocalał mu kręgosłup. Nie złamał też ani jednej kości długiej - mówi Krzysztof.
Druga część liny ratowniczej jest w Toruniu. Przyjaciele Michała tworzą tam „michałową” stronę internetową www.naprawiny.pl. Piszą: „Jest niezwykle kontaktowym facetem i niespotykanym gadułą, dlatego ma bardzo wielu oddanych przyjaciół, mnóstwo życzliwych znajomych i jeszcze większe grono osób, które zwyczajnie lubią spędzać czas w jego towarzystwie”. Przyjaciele zbierają pieniądze na leczenie Michała. Na aukcję dziekan prawa oddaje swoją fajkę, a jeden z profesorów „godzinę zwolnienia” z wykładów. Studenci wydziałów plastycznych UMK, choć osobiście nie znali Michała, w geście wsparcia przynoszą na aukcję swoje obrazy. To nie koniec - obiecują.

Bądźcie z nami

Michał obudził się na dobre 14 listopada 2008 r.
Wyszeptał imię siostry - Ola...
Dech im zaparło.
To nie złudzenie. Mówi!!!
Urszula pisze do wszystkich znajomych e-maile: „Michał zaczął mówić. Pan Bóg jest wielki, miłosierny i wszechmocny! Składam Panu Bogu pokorne podziękowania, pozdrawiam serdecznie wszystkich”.
Michał jest w domu. Wróciła mu już pamięć wsteczna, ale zapomina, co jadł na obiad. Ma kłopoty ze wzrokiem. Czasem nie poznaje najbliższych, jakby mózg płatał figle. Ale te przerwy w transmisji stają się coraz rzadsze. Teraz radością jest przejście całego pokoju, długie chwile rozmowy. Odzyskiwanie sił z dnia na dzień.
I świadomość Michała, że stał się obiektem cudu. Dlatego za każdy kawałek odzyskanego siebie, za każdy krok, gest, uniesienie do ust szczoteczki do zębów, mówi cicho: - Boże, dzięki...
Jak echo powtarzają te słowa za nim inni...
Długa droga przed nimi.
Przyjaciele mówią: - Zasłużyli na ten cud...

Pan Bóg podpowie

Czasem mawia się, że jak Bóg chce kogoś ocalić, to wyciągnie go z najciemniejszej otchłani. Rodzina Michała mówi o niezasłużonym darze od Boga. Byli zwyczajną rodziną - niedzielna Msza św., szacunek dla tradycji, ale niewiele więcej.
A tu taka łaska.
Niezasłużenie...
- Dostaliśmy dar, który nas przerasta - mówi matka Michała. - Co uczynić z tak ogromnym cudem jak drugie życie syna? Michał też będzie musiał sam znaleźć odpowiedź. Do mnie powraca pytanie. Jak Ci się, Boże, odwdzięczę? Wszystko, po ludzku biorąc, wydaje nam się nie dość dobre. Liczymy, że Bóg podpowie nam sposób.

Pomóżmy Michałowi!
Caritas uruchomiła specjalne konto na leczenie Michała:
PKO BP 09102016640000390200267476, z dopiskiem: „DLA MICHAŁA BAUERA”.

2009-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Leon XIV: zdrowie psychiczne to nie tylko kwestia kliniczna, ale także duchowa

2026-05-30 10:46

[ TEMATY ]

Papież Leon XIV

Vatican Media

Nie możemy podchodzić do kwestii zdrowia psychicznego wyłącznie jako do zagadnienia klinicznego czy technicznego. Człowiek może żyć autentycznie i przezwyciężać wiele wewnętrznych słabości - w perspektywie sensu. Kiedy natomiast człowiek odkrywa, że jego życie ma wartość, rodzi się nadzieja. A nadzieja nie jest naiwną iluzją - jest siłą duchową - wskazał Papież w przemówieniu do uczestników spotkania Organizacji Państw Iberoamerykańskich (OEI).

Leon XIV zwrócił się do przedstawicieli OEI, uczestniczących w spotkaniu „Mapy nadziei dla regionalnej agendy edukacyjnej. Zdrowie psychiczne, technologie cyfrowe i edukacja”. Temat wydarzenia Ojciec Święty określił jako „jedno z najpilniejszych i najważniejszych wyzwań naszych czasów” - relacjonuje Vatican News.
CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

XXII Zawody Wędkarskie spławikowo-gruntowe w Dobiegniewie

2026-05-30 22:03

[ TEMATY ]

Zielona Góra

Dobiegniew

Akcja Katolicka

Zarząd Akcji Katolickiej Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej wraz z Parafialnym Oddziałem AK przy parafii św. Józefa w Dobiegniewie, zapraszają na XXII Zawody Wędkarskie spławikowo-gruntowe im. Biskupa Adama Dyczkowskiego.

Zawody odbędą się w sobotę 13 czerwca 2026 nad jeziorem Wielgie w Dobiegniewie. Miejsce zbiórki uczestników - zjazd z drogi nr 160 (Dobiegniew – Choszczno), na końcu Dobiegniewa w ul. Majową, stąd ok. 50 metrów do miejsca zbiórki nad jeziorem, widoczne z drogi głównej. Godzina zbiórki - 7.30.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję