Reklama

Przegląd prasy

Niedziela Ogólnopolska 12/2007, str. 32

Jerzy Robert Nowak
Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Jerzy Robert Nowak<br>Historyk, profesor wyższej uczelni i publicysta, autor ponad 40 książek i ok. 1500 publikacji prasowych

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Spory wokół lustracji dziennikarzy

Reklama

W środowisku dziennikarzy mamy ostatnio szczególnie jaskrawe dowody postępowania według tzw. moralności Kalego. Wielu z dziennikarzy rzucało się z ogromną gorliwością do lustrowania duchownych, wyraźnie dążyło, żeby właśnie duchowni byli poddawani jak najszybciej hałaśliwej „dzikiej” lustracji. Przyszedł wreszcie czas na właściwą lustrację, zgodną z ustawą lustracyjną. I co się okazuje? Otóż duża część bardzo wpływowych dziennikarzy hałaśliwie przeciwstawia się ich własnej lustracji. Wielu obserwatorów traktuje ten sprzeciw wpływowych dziennikarzy jako w żadnym razie nieprzypadkowy, zastanawia się, ilu z nich ma różne brzydkie rzeczy do ukrycia. Red. Stanisław Michalkiewicz komentuje w tekście „Przypadek i konieczność?” („Nasz Dziennik” z 9 marca): „Nie bardzo rozumiem, w jaki sposób może uwłaczać godności dziennikarza i byłego opozycjonisty oświadczenie, że nie był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa. Nie ma się czego wstydzić, chyba że trzeba byłoby złożyć oświadczenie innej treści. A zatem, czy to przypadek, że trójka redaktorów buntuje się przeciw polskiemu prawu, czy też stoi za tym jakaś zagadkowa konieczność? Ach, cóż najlepszego zrobił pan red. Lesław Maleszka, bezmyślnie przyznając się do współpracy z bezpieką. Gdyby trochę poczekał, mógłby jednym susem wskoczyć do pierwszego szeregu autorytetów moralnych - szermierzy przyzwoitości”.
Lista osób sprzeciwiających się lustracji dziennikarzy znacząco poszerzyła się w stosunku do pierwszej trójki opornych. W publikowanym m.in. na łamach „Dziennika” z 9 marca „Liście dziennikarzy przeciwnych oświadczeniom lustracyjnym” czytamy m.in. nazwiska Piotra Najsztuba, Wojciecha Mazowieckiego, Heleny Łuczywo, Jacka Żakowskiego, Moniki Olejnik, Ewy Milewicz, Katarzyny Kolendy-Zaleskiej, Edwarda Krzemienia, Marka Beylina, Piotra Stasińskiego, Piotra Pacewicza, Pawła Wrońskiego, Jarosława Kurskiego, Agnieszki Kublik, Seweryna Blumsztajna, Justyny Pochanke, Kamila Durczoka, Teresy Torańskiej, Grzegorza Miecugowa i Tomasza Lisa. Na liście tej wyraźnie dominują dziennikarze z „Gazety Wyborczej”. Jest rzeczą znamienną również, że wśród dziennikarzy przeciwnych lustracji poczesne miejsce zajmują nazwiska osób zdecydowanie przeciwnych radykalnym reformom IV Rzeczypospolitej (J. Żakowski, M. Olejnik, K. Kolenda-Zaleska, T. Lis, K. Durczok i inni). „Rzeczpospolita” z 10-11 marca zamieszcza obszerny tekst Piotra Pałki: „«Wyborcza» pomaga uniknąć lustracji”. Według autora: „Kierownictwo «Gazety Wyborczej» instruuje swoich dziennikarzy, jak uniknąć lustracji do czasu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego”.

Przeciw hipokryzji i pysze dziennikarzy

Reklama

We „Wprost” z 18 marca - bardzo godny polecenia tekst redaktora naczelnego „Arcanów” prof. Andrzeja Nowaka: „Błazen, kapłaństwo i lustro”. Prof. Nowak ostro smaga sprzeciwiających się lustracji dziennikarzy, jako tych, którzy uważają, że „są lepsi”, są „ponad”. Prof. Nowak pisze: „Bohaterski protest «garstki prawych i szlachetnych» przeciwko «zbirom na czele ogłupiałych tłumów» - oto jak przedstawiają swoją rolę Piotr Najsztub, Jacek Żakowski, Wojciech Mazowiecki i rzesze ich naśladowców. Nie podporządkowują się prawu, które domaga się od nich złożenia oświadczenia lustracyjnego (...). Nie dostrzegają przy tym, jak niskie upokarzające pytania sami stawiają politykom, biskupom, społeczeństwu (które «nie dorosło», nie wyszło z «ciemnogrodu»). Sami nie chcą podlegać żadnemu sprawdzianowi, nad którego kryteriami nie będą mieli kontroli”. Opierających się lustracji dziennikarzy prof. Nowak nazywa „wnukami Marksa”, którzy wyrośli ze starej lewicowej tradycji wynoszenia się ponad naród. Według prof. Nowaka, jest to: „pozycja tych, którzy patrzą na społeczeństwo ze «szczytu schodów», skąd «widać lepiej». PRL stworzyła dla tej tradycji warunki niebywałego rozkwitu. Nie tylko dzięki ubeckiej kolbie, którą tacy inteligenci nowego typu, jak Tadeusz Kroński, chcieli wybijać alienację z ciemnych polskich łbów. Dzięki kolbie, która zatłukła niedobitki inaczej rozumiejących swoje powołanie przedwojennych inteligentów - spadkobierców Zdziechowskiego, Chrzanowskiego, Rostworowskiego, Goetela, Pigonia”.
Z ostrym potępieniem buntu opornych wobec lustracji dziennikarzy wystąpił również wicemarszałek Senatu prof. Ryszard Legutko w wywiadzie pt. „Inteligencja nie jest grupą uciśnioną”, udzielonym Cezaremu Michalskiemu („Dziennik” z 10-11 marca). Według prof. Legutki: „Odrzucenie prawa lustracyjnego to bunt grupy osób i tak uprzywilejowanych ze względu na swoją pozycję społeczną, które w dodatku uważają się za święte krowy. Bunt nie naraża ich na żadne konsekwencje, wręcz przeciwnie, zapewnia im poklask i nagrodę (...). Panom Żakowskiemu, Najsztubowi czy Mazowieckiemu nie grożą kajdany, natomiast czeka ich mnóstwo zaproszeń do mediów, wywiadów, nagród i wyróżnień”. Z ostrym potępieniem wystąpień antylustracyjnych dziennikarzy w wypowiedziach dla „Dziennika” z 10-11 marca pt. „Haniebne słowa dziennikarzy” wystąpili: senator PO Jarosław Gowin, b. marszałek Sejmu Wiesław Chrzanowski, założyciel UP Ryszard Bugaj, kompozytor Wojciech Kilar, senator Zbigniew Romaszewski i historyk, europoseł Wojciech Roszkowski. Znamienne były słowa lewicowego polityka Ryszarda Bugaja: „Środowisko «Gazety Wyborczej» protestujące przeciw lustracji prezentuje jednak straszliwą obłudę. Oni dawno powinni ogłosić nieposłuszeństwo obywatelskie wobec własnego redaktora naczelnego, który w ubeckich papierach swego czasu gmerał (...). Było to (...) niezgodne z wszelkimi normami cywilizowanego świata”. Bardzo ostro potępił zachowanie antylustracyjnych dziennikarzy rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski w tekście „W tej sprawie do głosu doszła pycha” („Dziennik” z 10-11 marca). Zdaniem Kochanowskiego: „Taka akcja nieposłuszeństwa uderza w fundament prawa. Uważam, że niektórzy dziennikarze rzucili na stół niewłaściwą kartę”. Bardzo krytycznie ocenił zachowanie antylustracyjnych dziennikarzy naczelny redaktor „Rzeczpospolitej” Paweł Lisicki w tekście „Polscy publicyści w roli obrońców sumienia” („Rzeczpospolita” z 10-11 marca). Pisał tam m.in.: „Dziennikarze to jedna z najbardziej uprzywilejowanych grup zawodowych (...). Mądrzą się, grymaszą, wybrzydzają na prawo i lewo (...). Dlaczego uważają, że są lepsi niż adwokaci, sędziowie, politycy? Bo przeszłość to ich sprawa? Bo nikt nie może im grzebać w życiu? Bo sami wiedzą najlepiej, co robili? Ładne argumenty w ustach ludzi, którzy przez lata występowali jako obrońcy reguł prawa, nieprawdaż?”.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Przeciw wybielaniu UPA

Na łamach bardzo tendencyjnego postkomunistycznego tygodnika „Przegląd” - tym razem jeden z rzadkich tekstów, z którymi można się utożsamić. Myślę o obszernym artykule Moniki Śladewskiej: „Propagandowa ofensywa spadkobierców UPA” (nr z 18 marca). Autorka przypomina ogromne rozmiary zbrodni popełnionych przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w dobie wojny, powołuje się na książki oceniające liczbę polskich ofiar ludobójstw dokonanych przez UPA w województwach wołyńskim, tarnopolskim i lwowskim na ok. 200 tys. osób. Śladewska domaga się otwartego potępienia przez parlamenty: polski i ukraiński sprawców tych rzezi.

Ostrzeżenia przed nieczystą grą Niemiec

W „Angorze” z 18 marca - godny uwagi wywiad z wicemarszałkiem Sejmu Januszem Dobroszem, przeprowadzony przez Krzysztofa Różyckiego. Wicemarszałek Sejmu twierdzi m.in.: „Niemcy nigdy w swej historii nie były szczere i uczciwe wobec Polski. Trzeba o tym pamiętać (...). Niemcy wspaniale zakłamują historię, ostatnio twierdzą, że nie było żadnej bitwy na Psim Polu. Dlatego musimy być szczególnie ostrożni, gdy opowiadają się za wprowadzeniem do szkół całej Unii wspólnego podręcznika historii”.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Panie, wyłącznie dzięki Tobie coś znaczę!

2026-08-20 09:08

[ TEMATY ]

O. prof. Zdzisław Kijas

Adobe Stock

W bliskości Chrystusa odkrywam w sobie wartość, szczególnie wtedy, kiedy wielu wokół mnie mówi, że już nic nie znaczę, że jestem totalnym „zerem”, że nic nie potrafię. W wierze Jezus mówi mi wtedy, że jestem „skałą” i On chce na niej wznosić coś wielkiego i pięknego.

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: «Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?» A oni odpowiedzieli: «Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków». Jezus zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Szymon Piotr: «Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego». Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr, czyli Opoka, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie». Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.
CZYTAJ DALEJ

Pisała listy do Jezusa

Niedziela Ogólnopolska 35/2025, str. 71

[ TEMATY ]

święci

Domena publiczna

Gdy umierała, nie miała nawet siedmiu lat, ale jej krótkie życie wciąż zadziwia i inspiruje.

Antonietta Meo, nazywana Nennoliną, przyszła na świat 15 grudnia 1930 r. w Rzymie. Była czwartym dzieckiem w pobożnej rodzinie, w której codzienny udział w Eucharystii był oczywistością. Mała Antonietta na pierwszy rzut oka nie różniła się od swoich rówieśników – była dzieckiem żywym, radosnym, głośno się śmiała, czasem psociła i była niegrzeczna (umiała jednak szybko przeprosić). Jej rodzice, Maria i Michael, każdego dnia modlili się z dziećmi. Nennolina chodziła do przedszkola, które prowadziły siostry zakonne, a jej dom stał zaledwie kilkaset metrów od bazyliki, w której do dziś znajdują się relikwie Krzyża Świętego. Dziewczynka wzrastająca w takiej atmosferze zadawała mnóstwo pytań dotyczących wiary, chciała też bardzo przystąpić do Komunii św.
CZYTAJ DALEJ

Bałam się mistyki - ona i tak mnie znalazła. O filmie „Mistyczka” i kobiecie, której historii nie chciałam opisać

2026-08-22 22:19

[ TEMATY ]

felieton

Alicja Lenczewska

Mat.prasowy

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Dorota Chotecka-Pazura jako Alicja Lenczewska

Jest w „Mistyczce” - filmie zrealizowanym przez Rafael Film o Alicji Lenczewskiej - jedna scena, po której nie sposób wyjść z kina obojętnym. Alicja zamawia Mszę świętą i wypowiada: „Chcę ofiarować swoje życie za życie mojego brata”.

Kilkanaście lat temu otrzymałam propozycję od jednego z wydawnictw, bym napisała biografię Alicji Lenczewskiej. Odmówiłam. Bałam się, i mówię to bez wstydu, że nie mam kompetencji, żeby pisać o kimś, kto rozmawia z Jezusem. Historię potrafię zweryfikować w archiwum, relację świadka mogę nagrać i opisać, medialne studium przypadku mogę przygotować, ale mistyka? Ona nie zostawia po sobie akt. Zostawia tylko zeszyty, w których ktoś zapisuje zasłyszane z Góry słowa. Gdy odmówiłam wydawcy, miałam poczucie, że w ten sposób zamknęłam ten temat na zawsze.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję