Reklama

Rozmowa o Europie

Niedziela Ogólnopolska 7/2007, str. 10-11

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Ks. Cezary Chwilczyński: - W dniu wyboru na przewodniczącego Parlamentu Europejskiego mówił Pan, że prace nad konstytucją będą priorytetem. Tę sprawę za bardzo istotną uznaje również kanclerz Angela Merkel. Trwa dyplomatyczny impas w pracach nad konstytucją europejską. Jakie nadzieje widzi Pan dla uchwalenia tego traktatu?

Hans-Gert Poettering: - Istotnie, wprowadzenie w życie zapisów traktatu konstytucyjnego stanie się priorytetem mojego działania w najbliższych miesiącach. W trakcie niemieckiej prezydencji istnieje szansa, aby nadać nowy impuls tej dyskusji, aczkolwiek znalezienie ostatecznego rozwiązania nie będzie możliwe w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. Jestem jednak przekonany, że podczas szczytu Unii w czerwcu uda nam się stworzyć taki harmonogram prac, aby nadać temu projektowi ostateczny kształt jeszcze przed wyborami europejskimi w 2009 r.
Deklaracja berlińska, której uroczyste podpisanie przez trzy unijne instytucje - Komisję, Radę oraz Parlament - nastąpi 25 marca z okazji 50. rocznicy podpisania traktatów rzymskich, będzie wyrazem wspólnej woli budowania przyszłości Europy. Może to pomóc stworzyć pozytywny klimat polityczny przed szczytem Unii w czerwcu, a tym samym pomóc w uzyskaniu akceptacji co do kolejnych kroków, jakie należy podjąć w sprawie traktatu konstytucyjnego.

Reklama

- Parlamentowi Europejskiemu zależy na traktacie konstytucyjnym. Ale wielu pyta, jaki będzie ten zreformowany traktat? Czy będzie sięgał do korzeni UE i wartości, z jakich wyrósł ten kontynent?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

- Projekt traktatu konstytucyjnego zawiera wspólne nam wartości oraz propozycje reform, które są niezbędne do zagwarantowania Unii Europejskiej 27 państw członkowskich, liczących przeszło 500 milionów obywateli, zdolności do działania. Godność osoby ludzkiej, poszanowanie praw człowieka, zasady solidarności oraz subsydiarności, które są zawarte w traktacie konstytucyjnym, umożliwiają zdefiniowanie naszej europejskiej tożsamości. Odzwierciedlają one w zasadzie podstawowe wartości chrześcijańskie.

- Jaką rolę, Pana zdaniem, mogą w procesie budowania wspólnoty europejskiej odgrywać Kościoły chrześcijańskie, Kościół katolicki?

- Kościoły chrześcijańskie, ale również wiele związków wyznaniowych w Europie, są niezwykle ważne dla procesu integracji. W tym kontekście uważam za duży sukces wpisanie do traktatu konstytucyjnego artykułu 52, mówiącego o uznaniu ich statusu i tym samym nadającego im podmiotową rolę.
Dzisiaj, moim zdaniem, Kościoły mają nową rolę do odegrania. Chodzi o to, aby wspomóc nas, polityków, w dziele zbliżenia obywateli Unii Europejskiej. Kościoły mogą być potężnym sprzymierzeńcem.

Reklama

- W Europie - również w Polsce - trwa nieustanna dyskusja o poszanowaniu ludzkiego życia, zwłaszcza w chwilach, kiedy jest ono najbardziej słabe, tzn. na jego początku i końcu. Czy ten temat jest i będzie również obecny w trakcie pełnienia przez Pana funkcji szefa PE? Czy Pana macierzysta formacja - Europejska Partia Ludowa (EPP) określa jasno swoje stanowisko w tej sprawie?

- To jest temat wielkiej wagi dla nas wszystkich. Dyskusje w Parlamencie Europejskim na ten temat pokazały wyraźnie, że powinien być traktowany z poszanowaniem różnych kultur, religii oraz tradycji. Ustanawianie prawa w tym zakresie jest wyłączną kompetencją państw członkowskich, a nie Unii Europejskiej. Zastosowanie ma w tym przypadku zasada subsydiarności. Z tego wynikało również podejście Frakcji Europejskiej Partii Ludowej - Europejskich Demokratów - gdy byłem jej przewodniczącym. Opowiadaliśmy się za ochroną życia i zdrowia w taki sposób, jak jest to ujęte w konstytucjach państw członkowskich oraz w Karcie Praw Podstawowych. Dlatego zawsze sprzeciwialiśmy się, aby aborcja stała się przedmiotem prawodawstwa unijnego. Jako katolik opowiadam się za ochroną i poszanowaniem istoty ludzkiej na wszystkich etapach życia.
Jeżeli chodzi o Parlament, to tematy, którymi się zajmuje, oraz decyzje, które w nim zapadają, są determinowane przez frakcje polityczne, a nie przez przewodniczącego.

- Nieoficjalnie mówi się, że chciałby Pan zaprosić do Parlamentu Europejskiego Papieża Benedykta XVI...

Reklama

- Jednym z moich priorytetów jako przewodniczącego Parlamentu Europejskiego będzie zintensyfikowanie dialogu międzykulturowego. W tym kontekście Kościoły chrześcijańskie, w tym Kościół katolicki, będą miały do odegrania znaczącą rolę. Wielki Papież Polak Jan Paweł II dokonał ogromnego postępu na polu dialogu z innymi religiami. O jego doświadczeniach w tej dziedzinie mieliśmy okazję rozmawiać w czasie licznych spotkań. Było to również głównym tematem rozmów podczas audiencji, której udzielił w Watykanie w marcu tego roku naszej frakcji politycznej Papież Benedykt XVI. Niemniej jednak, jak mówiłem, decyzja o zaproszeniu Papieża do Parlamentu Europejskiego leży w gestii przewodniczących frakcji politycznych. Ja z pewnością przyjąłbym ją z zadowoleniem. Ostatnia taka wizyta miała miejsce w 1988 r., gdy Papież Jan Paweł II odwiedził Parlament Europejski w Strasburgu.

- „Polska musi czuć, że jest w Europie traktowana partnersko. To ważne stwierdzenie, zwłaszcza w kontekście apeli Polski o europejską solidarność w sprawie energii i rosyjskiego embarga na polskie mięso. Mamy obowiązek bronić polskich interesów w kontaktach z krajami spoza Wspólnoty” - mówił Pan w jednym z wywiadów. Wielu polityków europejskich ma za złe Polsce takie twarde stanowisko.

- Podtrzymuję opinię wyrażoną w tym wywiadzie. Polska jest ważnym członkiem Unii Europejskiej. Stosunki między państwami członkowskimi oparte są na zasadzie solidarności. Dlatego Polska ma uzasadnione prawo żądać, aby była ona stosowana przez europejskich partnerów w stosunku do niej. Jako Unia Europejska mamy obowiązek bronić polskich interesów w relacjach z państwami spoza Wspólnoty. To nie podlega dyskusji.
Rozważając kwestię zasady solidarności, muszę jednak dodać ważną rzecz. Polska ma uzasadnione podstawy, aby domagać się solidarności od innych państw członkowskich UE, ale tego samego wymaga się od Polski. Potrzebujemy Polski, aby była aktywnym i konstruktywnym partnerem w sprawach dotyczących interesów wspólnotowych, w szczególności konstytucji. Solidarność europejska to ulica o ruchu dwukierunkowym. O tym też nie powinniśmy zapominać.

- Co dalej z rozszerzeniem UE? Liderzy unijni powiedzieli ostatnio „nie” dla kolejnych państw. Jak ułożą się relacje z Turcją, z Ukrainą?

- Unia Europejska rozpoczęła już negocjacje z Turcją, które zostały określone w mandacie negocjacyjnym jako otwarte. Oznacza to, że ich ostateczny wynik nie jest przesądzony. Nie muszą doprowadzić do członkostwa Turcji. Na razie jest za wcześnie, aby myśleć o członkostwie nowych dużych państw w Unii Europejskiej, gdyż musi ona przejść okres konsolidacji. Od czasu akcesji państw z Europy Środkowo-Wschodniej 1 maja 2004 r. znaczenie naszych sąsiadów w Europie Wschodniej zdecydowanie wzrosło. Dlatego też Unia Europejska musi rozwinąć solidną politykę sąsiedztwa, obierając sobie za cel intensyfikację stosunków z tymi państwami. Unia Europejska z pewnością może odegrać ważną rolę w rozwoju gospodarczym oraz w umacnianiu demokracji i rządów prawa w tych krajach. Z zadowoleniem przyjmuję fakt, że w szczególności polscy posłowie do Parlamentu Europejskiego mają doskonałe kontakty na Ukrainie, z czego wszyscy możemy czerpać korzyści.

2007-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obrońca Wrocławia

Habit zakonny przyjął z rąk samego św. Dominika. Był krewnym św. Jacka Odrowąża. Modlitwą uratował Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia w 1241 r.

Błogosławiony Czesław obok św. Jacka Odrowąża należał do księży z otoczenia biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Prawdopodobnie pełnił funkcję kustosza kolegiaty sandomierskiej. Jako kapłan diecezjalny w 1220 lub 1221 r. wstąpił do dominikanów, a w 1222 r. przybył wraz z innymi współbraćmi, w tym ze św. Jackiem Odrowążem, do Krakowa. Pierwsi dominikanie zamieszkali tam i oddali się pracy kaznodziejskiej i duszpasterskiej. W 1225 r. Czesław udał się do Pragi na prośbę biskupa stolicy Czech. Pracując na terenie tego kraju, stał się założycielem rodziny dominikańskiej na ziemi czeskiej. Po założeniu w 1225 r. klasztoru w Pradze udał się do Wrocławia. Właśnie w stolicy Dolnego Śląska Czesław dał się poznać jako wybitny kaznodzieja. Biskup wrocławski Wawrzyniec przekazał dominikanom kościół św. Wojciecha. Rektorem świątyni, założycielem i pierwszym przeorem wspólnoty zakonnej i prowincjałem został bł. Czesław. W 1241 r. uratował Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia miasta. Tak opisuje jego zasługi dzieło Tutelaris Silesiae: „On to właśnie około 1241 roku, kiedy nawała Tatarów grasowała po Polsce i Śląsku, znajdując się w grodzie sławetnego miasta Wrocławia, razem z innymi wierzącymi w Chrystusa swoimi modlitwami wspaniale obronił miasto przed szaleństwem wrogów”. Również ks. Piotr Skarga w swoich Żywotach świętych pańskich narodu polskiego napisał: „Modlitwą święty Czesław nieprzyjaciół zwojował, miasto w całości zachował. Na ten cud niektórzy z Tatarów nawrócili się do Chrystusa i zakonny habit z ręku błogosławionego Czesława przyjęli, przez których wielu innych Tatarów do wiary świętej nawrócił”.
CZYTAJ DALEJ

Przełożony Bractwa św. Piusa X: watykańskie sankcje nieważne u Boga

2026-07-20 14:15

[ TEMATY ]

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X

fsspx.news

Przed Bogiem takie potępienie nie może być ważne - napisał w liście do wiernych Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ks. Davide Pagliarani, opublikowanym 19 lipca, kilkanaście dni po święceniach czterech biskupów, dokonanych bez zgody i wbrew woli papieża. Konsekratorzy i przyjmujący święcenia znaleźli się tym samym w stanie ekskomuniki jako schizmatycy, co potwierdziła 2 lipca Dykasteria ds. Nauki Wiary dodając, że również duchowni należący do Bractwa znajdują się w schizmie, a sprawowany przez nich sakrament pokuty oraz asystowanie przy zawieraniu małżeństwa są nieważne. Na kary kościelne narażają się również wierni świeccy formalnie należący do Bractwa.

Przypominając w emocjonalnym opisie uroczystość święceń biskupich z 1 lipca, ks. Pagliarani wyznał, że „aż do ostatniego dnia” miał „nadzieję na gest życzliwości lub chociaż zwykłe zrozumienie ze strony Stolicy Apostolskiej”. „Ale sakry zostały potępione, a surowość nałożonych sankcji jest bezprecedensowa. Dotykają one nie tylko biskupów, ale także członków Bractwa. Dotknięci są nawet wierni. To potępienie, całkowicie niesprawiedliwe, stanowi ogromne upokorzenie dla ludzi, których jedynym celem jest obrona prawdziwej wiary i praca na rzecz zbawienia dusz. Chcę jednak, abyście wiedzieli, że to głębokie upokorzenie, które dotyka przede wszystkim członków Bractwa, ma w oczach Boga znaczenie, którego nie powinniście ignorować. Ostatecznie, te sakry zostały dokonane dla każdego z was, drodzy wierni. Wasze dusze są prawdziwym skarbem powierzonym Bractwu, tym, co ceni ono najbardziej. Każda dusza posiada nieskończoną wartość. Jeśli, aby zapewnić jej naukę prawdziwej wiary i sprawowanie prawdziwych sakramentów, musimy zapłacić cenę takiego upokorzenia, to jest to tego warte, bo dusza jest bezcenna. Święto Najświętszej Krwi Pańskiej, cena naszego zbawienia, dobitnie nam o tym przypomniało 1 lipca” - wskazał przełożony Bractwa.
CZYTAJ DALEJ

Bóg na mundialu. Katolickie akcenty piłkarskich mistrzostw świata

2026-07-20 11:25

[ TEMATY ]

wiara

piłka nożna

mundial 2026

PAP/EPA

Bukayo Saka

Bukayo Saka

Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0 i po raz drugi w historii sięgnęła po tytuł mistrza świata. Zakończony mundial w USA, Kanadzie i Meksyku zapamiętamy jednak nie tylko z powodów sportowych. Turniej obfitował w świadectwa katolickiej wiary piłkarzy i trenerów – od modlitwy selekcjonera Hiszpanii, przez Mszę św. chorwackiej kadry, po nawrócenie młodego szkockiego zawodnika – podaje Vatican News.

Selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente nie kryje, że jest praktykującym katolikiem. Pytany o wiarę przed półfinałem z Francją wyjaśnił: „Modlę się codziennie, ale nie dlatego, że jestem na mundialu”. Podkreślił, że jego modlitwa jest przede wszystkim dziękczynieniem. Zaznacza też, że znak krzyża przed meczem nie jest przesądem, lecz naturalnym wyrazem przekonań. Biskup Salamanki José Luis Retana nazwał go człowiekiem odważnie wyznającym publicznie swoją wiarę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję