Reklama

Dla Polaków i o Polakach we Włoszech

Święto Polaków w Neapolu

Niedziela Ogólnopolska 27/2004

Neapol z lotu ptaka

Neapol z lotu ptaka

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Polska Misja Katolicka w Neapolu pw. Miłosierdzia Bożego doczekała się swojego sztandaru. W niedzielę 16 maja br. podczas uroczystej Mszy św. w kościele Ojców Kapucynów przy Corso Vittorio Emanuele na Mergellinie (dzielnica Neapolu) poświęcenia sztandaru dokonał celebrujący Mszę biskup pomocniczy Vincenzo Pelvi. Niestety, ze względu na zły stan zdrowia nie mógł wziąć udziału w uroczystości kard. Michele Giordano, wielki orędownik sprawy polskiej i opiekun Polaków emigrantów w Neapolu. To dzięki przychylności Księdza Kardynała i jego zainteresowaniu wspólnotą polską udało się stworzyć Polską Misję Katolicką, a jeszcze wcześniej, w pomieszczeniach Sióstr Miłości (Szarytek) przy Arco Mirelli 41 - Ośrodek Polski zwany przez Kardynała „małym Krakowem”.
Wszystko zaczęło się na początku lat 90. Znacznie wzrosła wtedy liczba Polaków przyjeżdżających do Neapolu za chlebem. Zrodziła się potrzeba działalności duszpasterskiej. Zainicjowali ją księża studenci, bracia jezuici. W maju 1996 r. działalność tę podjął ks. Stanisław Iwańczak - na prośbę i za zgodą władz kościelnych, sam będąc studentem Papieskiego Instytutu Biblijnego w Rzymie. Wtedy okazało się, że ta najnowsza emigracja za chlebem rozrosła się w dość sporą, zupełnie niezorganizowaną Polonię, do której nikt nie chciał się przyznać: ani stara Polonia, ani władze konsularne. O zjawisku tym mówiło się, że to nic nieznacząca sezonowa emigracja zarobkowa, choć już wtedy obliczano, że na terenie Włoch Polaków z tej najnowszej emigracji jest 200 tys. Neapol okazał się drugim co do wielkości - po Rzymie - ośrodkiem emigracji, obliczanej na ponad 15 tys. osób. Dopiero wtedy ks. Iwańczak zobaczył, z jakimi problemami borykają się Polacy na emigracji, pozbawieni instytucjonalnej pomocy. Okazało się, że istniejące placówki dyplomatyczne nawet nie dopuszczały do siebie myśli o tak licznej emigracji i tworzącej się miejscowej Polonii, a problemów przybywało. W kraju jak grzyby po deszczu powstawały fałszywe agencje pośrednictwa pracy. Oszukani Polacy, z braku innych instytucji, przychodzili po pomoc do polskiego księdza. W końcu to ksiądz, prócz posług typowo religijnych, musiał zająć się pomocą prawną i medyczną.
Ks. Iwańczak zdał sobie sprawę, że powołanie tu Misji Polskiej jest koniecznością.
W niedzielę 26 kwietnia 1998 r. wspólnotę polską w kościele na Mergellinie odwiedził kard. Michele Giordano. W homilii wygłoszonej do zgromadzonych Polaków powiedział m.in.: „Przybywacie «z dalekiego kraju» - jak powiedział Papież w dniu, w którym został wezwany, aby być biskupem Rzymu i pasterzem wszystkich - ale żyjecie złączeni w tej wspólnocie neapolitańskiej, która czuje Was jako jego synów i braci. Kościół jest wielką rodziną dzieci Bożych, która troszczy się o wszystkich, a w szczególności o tych, którzy żyją z daleka od swego kraju, daleko od swoich bliskich, a którzy nigdy nie tracą nadziei w swojej sytuacji, ponieważ wiedzą, że mają Ojca, który chodzi z nimi po ich drogach życia (…). Ośmielam się dziś prosić Was o coś więcej: żebyście byli odważnymi świadkami Ewangelii także dla społeczeństw, które Was goszczą, w tym również dla neapolitańczyków…”.
Niedługo po tej wizycie udało się ks. Iwańczakowi przekonać Księdza Kardynała, neapolitańską Kurię Biskupią i polskie władze kościelne do pomysłu powołania w tym regionie Polskiej Misji Katolickiej, tym bardziej, że we Francji i w Niemczech takie placówki mają już ponad 100-letnią tradycję, a w Anglii funkcjonują od 50 lat, konsolidując wokół siebie Polonię. W końcu w roku 1998 udało się utworzyć - zgodnie z prawem kanonicznym i w zgodzie z umowami konkordatowymi - pierwszą w Italii Polską Misję Katolicką pw. Bożego Miłosierdzia w Neapolu. Później na zasadzie domina podobne ośrodki powstały wszędzie tam, gdzie są duże skupiska Polaków z ostatniej emigracji.
Ks. Stanisław Iwańczak żartuje, że Polacy z Misji Katolickiej wyprzedzili decyzje państwowe i już kilka lat temu weszli do wspólnoty europejskiej. Bo przecież Kościół sam w sobie jest wspólnotą.
Od dziś Polska Misja Katolicka w Neapolu działa pod własnym sztandarem. Pod własnym, bo ufundowanym za pieniądze członków wspólnoty, zebrane w formie dobrowolnych, czasem zupełnie anonimowych składek. Ks. Stanisław uważa, że sztandar misji w Neapolu nadaje jej prestiżu, splendoru i jednoczy Polaków. Tak jak barwy narodowe, jest znakiem tożsamości ludzi z nim się identyfikujących.
Misja Katolicka w Neapolu od początku koncentruje się na działalności kulturalno-oświatowej. Prowadzony jest kurs języka włoskiego, kurs przedmałżeński, organizowane są wycieczki-pielgrzymki do ciekawych miejsc w Italii. Słuchacze kursów języka włoskiego mają szansę zdawania egzaminu z certyfikatem językowym na Uniwersytecie w Perugii. W tym roku, dzięki inicjatywie ks. Stanisława, profesorowie z tego Uniwersytetu przyjadą do Neapolu, aby egzamin przeprowadzić w siedzibie Misji. Dla polskich studentów to wielkie udogodnienie.
Zawsze wielkim wydarzeniem dla członków wspólnoty są wizyty znaczących gości z zewnątrz. Misję w Neapolu odwiedził 12 grudnia 2001 r. Ksiądz Prymas Józef Glemp. Gościem Misji był też obecny przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski - abp Józef Michalik z archidiecezji przemyskiej, najliczniej reprezentowanej przez polskich emigrantów. 15 listopada ub.r. przybył w odwiedziny bp Ryszard Karpiński - delegat Episkopatu Polski do spraw duszpasterstwa emigracji polskiej. Na spotkaniu z członkami wspólnoty w Domu Polskim na Mergellinie opowiadał o swoich przeżyciach z czasu wyboru Jana Pawła II. Znany ze swoich zdolności kulinarnych Ksiądz Biskup zdradził zebranym swój przepis na placki kartoflane, (które przyrządzał naszemu Papieżowi i deser bananowy).
Niestety, mimo wielokrotnych zaproszeń naszej Misji nie odwiedzili przedstawiciele polskiego MSZ i polskich placówek dyplomatycznych we Włoszech. A jest o czym rozmawiać. Zbliżają się wybory do polskiego Sejmu i te jeszcze dziś trochę odległe - prezydenckie. Kiedyś mówiło się o utworzeniu punktów do głosowania przy Polskich Misjach Katolickich. Sprawdzianem było referendum unijne. W sumie z prawie 20-tysięcznej neapolitańskiej Polonii nie głosował nikt, bo nie miał gdzie. Wyprawa do Konsulatu w Rzymie, to, bagatela, 500 km w obie strony. Gdyby można było oddać głos w Neapolu, frekwencja na pewno przekroczyłaby 4 tys. osób.
Ks. Stanisław Iwańczak ma szerokie plany związane z działalnością Misji. Tak się szczęśliwie złożyło, że w dniu poświęcenia sztandaru powitano w Neapolu s. Annę ze Zgromadzenia Sióstr Szarytek, która przyjechała z Krakowa, żeby wesprzeć Misję swoją pracą. Będzie prowadziła Dom Polski. Ks. Iwańczak liczy na to, że już po wakacjach będzie można rozpocząć kurs komputerowy, rozwinąć działalność istniejącego już teatru, bo nadarza się okazja pozyskania sali teatralnej, oraz nawiązać ściślejszą współpracę z polskimi naukowcam Uniwersytetu w Neapolu. Myśli też o stworzeniu prawdziwej redakcji dla wydawanego od kilku lat biuletynu Spod Wezuwiusza.
Ks. Stanisław uważa, że Misja powinna też objąć pomocą socjalną Polaków najbardziej potrzebujących wsparcia, należałoby też zająć się tymi, którzy są chorzy, i tymi, którzy przebywają we włoskich więzieniach. Ale do takiej rozszerzonej działalności znów jest potrzebny ktoś do pomocy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2004-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

To jej zwierzał się Jezus

Niedziela Ogólnopolska 18/2022, str. 70-71

[ TEMATY ]

mistyk

Adobe.Stock

bł. Alexandrina da Costa

bł. Alexandrina da Costa

Wydaje nam się, że mistyk to wielki szczęściarz. Tymczasem niemal zawsze w świat mistyki wchodzi się przez bramę Męki Pańskiej. Przykładem jest życie bł. Alexandriny da Costy.

Przychodzi na świat w 1904 r. Rodzina Da Costów jest biedna. Nie dziwi więc, że pobożność dziecka splata się z marzeniem o bogactwie. Alexandrina wpatruje się w figury Matki Bożej i św. Józefa, zachwyca się ich wspaniałymi szatami. Chce być jak oni. Nie święta – ale bogata.
CZYTAJ DALEJ

Kto otwiera dłoń, temu otwiera się wnętrze

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Wczorajsze zdanie wraca jako nagłówek całego rozdziału o wolności, a Paweł natychmiast pokazuje, że jest ona dla niego przedmiotem sporu na śmierć i życie: „oto ja, Paweł, mówię wam: jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda”. Uroczyste „ja, Paweł” brzmi jak podpis pod aktem. Sprawa dotyczy roszczenia, jakie z rytem związano. Kto przyjmuje obrzezanie jako warunek zbawienia, ten „zobowiązany jest wypełnić całe Prawo” i przenosi ufność z Chrystusa na system własnych wykonań. „Zerwaliście z Chrystusem wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie; wypadliście z łaski”. Zdanie o „wypadnięciu z łaski” (exepesate tēs charitos) jest jednym z najpoważniejszych w całym Corpus Paulinum. Łaskę można utracić nie tylko przez rozwiązłość, także przez religijną buchalterię, która chce się przed Bogiem wylegitymować sobą. Alternatywę Paweł opisuje jako oczekiwanie: „my zaś z pomocą Ducha dzięki wierze wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości”. Nadzieja zamiast roszczenia, wyczekiwanie zamiast faktury. Finał daje formułę, która godzi wszystkie spory o wiarę i uczynki, zanim wybuchły: „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość”, po łacinie fides quae per caritatem operatur. Wiara działa, a działa przez miłość. Scholastyka zrobi z tego wersetu definicję wiary uformowanej (fides caritate formata). Dzisiejszy patron, bł. Honorat Koźmiński, jest ilustracją tej formuły w polskich dziejach. Kapucyn zamknięty przez zaborcę w klasztornej klauzurze, pozbawiony zwyczajnych narzędzi działania, stworzył z konfesjonału dziesiątki ukrytych zgromadzeń bezhabitowych. Wiara, której odebrano wszystko oprócz miłości, znalazła drogę, bo miłość jest drogą, której zamknąć się nie da.
CZYTAJ DALEJ

Polacy pomogą zbudować najwyższą figurę Chrystusa na świecie

2026-10-13 10:42

[ TEMATY ]

Jezus Chrystus

Szczecin

Polacy

firma

budowa

figura

na świecie

największa

pomogą

Materiał prasowy

Najwyższy na świecie pomnik Jezusa Chrystusa ma zostać wybudowany na Filipinach

Najwyższy na świecie pomnik Jezusa Chrystusa ma zostać wybudowany na Filipinach

Polacy pomogą wybudować najwyższy pomnik Jezusa Chrystusa na świecie. Monument ma mieć 207 metrów wysokości. Szczecińska firma SLIPFORM potwierdziła udział w projekcie budowy.

Monument o planowanej wysokości 207 metrów ma powstać w prowincji Ilocos Sur, w północnej części Filipin. Projekt koncepcyjny konstrukcji opracowali inżynierowie i architekci ze Szczecina. Dzięki innowacyjnej technologii szalunków ślizgowych firma deklaruje możliwość wykonania żelbetowego trzonu nośnego konstrukcji w zaledwie 40 dni.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję