Reklama

Pro i contra

Niedziela Ogólnopolska 6/2003

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy koniec ery Millera?

Reklama

W Życiu Warszawy z 2 stycznia kolejne przewidywania prof. Jadwigi Staniszkis na temat perspektyw rozwoju politycznego Polski. W wywiadzie udzielonym Ewie Szadkowskiej, pt. Przewiduję koniec ery Millera, prof. Staniszkis powiedziała m.in.: "Spodziewam się też kolejnej, dużej rekonstrukcji (rządu - J. R. N.). Tym razem odsunięty zostanie obecny premier i jego najbliższe otoczenie. Nowy układ o charakterze technokratycznym będzie przesunięty do centrum, powiązany z prezydenturą, Platformą Obywatelską i dawną Unią Wolności (...). Zmiany będą się dokonywać w cieniu przybierającej na sile rozgrywki między Leszkiem Millerem a Aleksandrem Kwaś-niewskim". Komentując pytanie red. Szadkowskiej na temat szans utworzenia przez Kwaśniewskiego partii centrowej z udziałem SLD, PO i UW, prof. Staniszkis stwierdziła: "(...) mam nadzieję, że środowiska z Unii Wolności nie dadzą się w nic takiego wciągnąć. To by im tylko popsuło biografię". Prof. Staniszkis nie wykluczyła natomiast wystawienia na premiera w miejsce Millera Henryki Bochniarz, szefowej Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych. Jak stwierdza prof. Staniszkis, Bochniarz "przetarłaby drogę dla Jolanty Kwaśniewskiej. Mam tu na myśli filozofię nowego stylu kobiet w polityce". Trzeba tu dodać na marginesie tych spekulacji prof. Staniszkis, że w najbardziej popularnych pismach kobiecych od wielu miesięcy robi się wszystko, co tylko jest możliwe, dla "robienia klaki" Kwaśniewskiej (cicha kampania przedprezydencka).

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Rozprysł się mit Millera

Jakub Kowalski w tekście Rok przed burzą (Nowe Państwo ze stycznia 2003 r.) pisze, że "na drobne kawałki rozprysł się mit «kanclerza». Jak się okazało - pisze Kowalski - premier Miller "raczej administruje, niż rządzi. Nie zrealizował żadnej z zapowiedzi wyborczych, która wymagała przełamania wielu przeciwności. Szumne deklaracje likwidacji agencji rządowych czy Senatu odeszły w niebyt".

Koterie w SLD

Coraz bardziej wychodzą na jaw wewnętrzne waśnie w SLD. Zabrał głos na ich temat również obecny przewodniczący klubu poselskiego SLD, b. postkomunistyczny minister sprawiedliwości Jerzy Jaskiernia. W wywiadzie dla Trybuny z 15 stycznia, pt. Przerywam milczenie, Jaskiernia uskarżał się na jakąś nie wymienioną z nazwiska "bardzo znaną osobę" w SLD, która od początku kadencji uprawia opozycję wewnętrzną. Jaskiernia akcentował: "Najbardziej nie lubię w życiu działań podskórnych - jakieś koterie, nocne rozmowy, zakulisowe gry. To nie powinno się zdarzać w klubie SLD (...). Martwię się tym, że w partii powstała skłonność do koteryjnego rozgrywania spraw".

O projektach powstania "partii Kwaśniewskiego"

Reklama

W Rzeczpospolitej z 27 stycznia Bronisław Wildstein nawiązuje do coraz częściej pojawiających się ostatnio spekulacji na temat możliwości powstania "partii Kwaśniewskiego". Jak pisał Wildstein w artykule Świat między Kwaśniewskim a Millerem: "O partii, która ma powstać wokół Aleksandra Kwaśniewskiego, słyszymy od dawna. Albowiem zainteresowani są nią nie tylko sfrustrowani z SLD. Partia ta to wielka nadzieja całego środowiska Gazety Wyborczej, pogrobowców UW i niektórych polityków PO, dużej części SKL i wielu innych ambitnych działaczy, którzy dziś nie mogą znaleźć miejsca". Zdaniem Wildsteina, szczególnie zainteresowany powstaniem tej partii jest zaprzyjaźniony z Kwaśniewskim Michnik, którego pozycja ostatnio uległa wyraźnemu osłabieniu. Wspólnie z Kwaś-niewskim dąży on do stworzenia takiej partii, której oparciem byłaby potęga medialna Gazety Wyborczej i telewizji publicznej, wyraźnie zdominowanej przez wpływy Kwaśniewskiego. Zdaniem Wildsteina, projektodawcy partii Kwaśniewskiego dążą do wytworzenia takiej sytuacji, w której: "prawie wszystkie znaczące media i przedsięwzięcia biznesowe znalazłyby się w orbicie jednej partii, co by oznaczało powstanie swoistego oligopolu i prowadziłoby do jeszcze silniejszego sprzężenia władzy politycznej, gospodarczej i medialnej w jedną strukturę".

Byli agenci w rządzie Millera

Reklama

Zaskoczyła mnie postkomunistyczna Polityka, która nagle podjęła tak niewygodny dla b. PZPR-owców temat agentury w rządzie Millera. W numerze z 25 stycznia. Piotr Pytlakowski pisze w tekście zatytułowanym: Koledzy z Alei Niepodległości o rozmiarach naboru osób związanych kiedyś ze służbami specjalnymi do rządu Leszka Millera i wysokich stanowisk w agendach rządowych. Czytamy m.in. o świeżo powołanym ministrze skarbu Sławomirze Cytryckim (b. "świadomym i tajnym współpracowniku organów bezpieczeństwa państwa"), o współpracującym niegdyś z wywiadem PRL-u, dziś ambasadorze w Niemczech Andrzeju Byrcie, o podsekretarzu stanu w Kancelarii Premiera Stanisławie Jaśkiewiczu, o podsekretarzu w Kancelarii Premiera Sławomirze Wiatrze, o głównym negocjatorze Polski z UE Janie Truszczyńskim, wiceministrze resortu finansów Marku Ociepce (synu wiceministra spraw wewnętrznych Wiesława Ociepki), o zastępcach szefa Agencji Wywiadu: Andrzeju Derlatce i Zenonie Bilewiczu, o zastępcy szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Pawle Pruszyńskim, o b. generalnym inspektorze celnym Andrzeju Anklewiczu, o podsekretarzu stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzeju Majkowskim. Według Pytlakowskiego: "W SLD ścierają się i przenikają dwie frakcje: Smolna (ZMS) i Ordynacka (ZSP). Być może jest także trzecia, nazwijmy ją: Aleje Niepodległości, gdzie swoją siedzibę miał Zarząd II Sztabu Generalnego, a dzisiaj WSI" (Wojskowe Służby Informacyjne - J. R. N.).

Kutz atakuje lewicowych prominentów w mediach

Od lat sympatyzujący z lewicą reżyser filmowy, dziś wicemarszałek Senatu Kazimierz Kutz nagle "wychylił się" (czyżby wyczuł koniunkturę?). W wywiadzie dla Przekroju z 26 stycznia, udzielonym Piotrowi Najsztubowi, pt. Jak on pięknie gra, Kutz bardzo ostro zaatakował dwóch jakże wpływowych, a związanych z postkomunistami, ludzi w elektronicznych mediach - prezesa telewizji Roberta Kwiatkowskiego i zastępcę, przewodniczącego KRRiTV Włodzimierza Czarzastego. Kutz obciążył obu medialnych prominentów współodpowiedzialnością za "aferę Rywina", zarzucając im również jak najfatalniejsze metody w komenderowaniu mediami. Według Kutza, Czarzasty w lokalnych radiach publicznych "wymienił prawie wszystkich redaktorów naczelnych. Nowi w większości niewiele mają wspólnego z radiem, nie mają wymaganych kwalifikacji - to jest również psucie. Chcą mieć swoich posłusznych rezydentów na czas przejmowania tych mediów". Z kolei, oceniając Kwiatkowskiego, Kutz powiedział: "on jest normalnym, współczes-nym politrukiem, niczym więcej. To jest po prostu młody komisarz partyjny, który chce zrobić wielką karierę i świetnie się w tym czuje, bo ma silne gwarancje partyjne i prowadzi tę instytucję, tak jak chce. Najgorsze jest to, że on jest tak strasznie niewrażliwy na kulturę". Według Kutza, już się mówi, że sprawa Rywina "jest zapalonym lontem, że bomba rozwali SLD".

Kutz - "chuliganem politycznym"?

Reklama

Wypowiedź Kutza wyraźnie rozjuszyła niektóre SLD-owskie środowiska. Wiceprzewodniczący SLD i b. SLD-owski minister kultury powiedział 27 stycznia w wywiadzie dla Radia Pin (cyt. za Trybuną z 28 stycznia) o wystąpieniu Kutza: "(...) to jest przykład chuligaństwa politycznego (...) wicemarszałek Senatu nie może takich rzeczy mówić, jeżeli to są dywagacje niepodparte żadnymi faktami".

Kompromitacja nowej "propagandy sukcesu"

Szydziłem już na tych łamach (nr z 12 stycznia) z propagandowej hucpy, jaką było równoczesne nagłaśnianie w czołowych mediach negocjacji kopenhaskich z UE jako ogromnego sukcesu rządu Millera. Osobno wspomniałem o kompromitacji Rzeczpospolitej, bardzo szybko przyłapanej na propagandowych kłamstwach. Teraz mam jakże mocne potwierdzenie moich uwag na łamach poświęconego analizie mediów miesięcznika Press ze stycznia 2003 r. w tekście Jarosława Murawskiego Szczyt zaangażowania. Murawski wspomina m.in. o przytoczonej przeze mnie fatalnej wpadce Rzeczpospolitej i pisze o licznych innych mało budujących przykładach skrajnego, niedopuszczalnego "zaangażowania" propagandowego mediów w dobie rozmów w Kopenhadze, ich wpadnięcia w prounijną euforię. Cytuje polskiego korespondenta z Brukseli Jędrzeja Bieleckiego, który stwierdził bez ogródek na temat ówczesnej medialnej kampanii propagandowej: "Mieliśmy rodzaj kaca, że Unia okazała się taka skąpa, a przed nami odgrywa się coś na kształt teatru".

Krytyka złych negocjacji z UE

Po pierwszych tygodniach prounijnej euforii nawet na łamach Gazety Wyborczej z 28 stycznia dopuszczono zdecydowany głos krytyczny - artykuł dyrektora Ośrodka Studiów Europejskich Uniwersytetu Śląskiego Jędrzeja Krakowskiego. W tekście zatytułowanym: Nie ma integracji bez solidarności Krakowski napisał m.in.: "Warunki członkostwa, jakie narzuciła nam UE, nie spełniają kardynalnych zasad integracji - solidarności i równoprawności (...). Polski rolnik może otrzymać z UE w pierwszych latach 36, 39, 42 proc. dopłat, czyli przy plonie referencyjnym, jaki zaoferowała nam UE (tzn. 3 t/ha) od 68,04 euro w 2004 r. do 79,38 euro w 2006 r., czyli 21 proc. tego, co otrzymuje Francuz. Przy niepełnych dopłatach i niskich plonach referencyjnych polski rolnik będzie z wielkim trudem konkurował z francuskim czy niemieckim. Niemiecki dziennikarz Klaus Bachmann świetnie znający Polskę i Unię napisał niedawno, że UE chce, «aby Polska przez lata jeszcze pozostawała importerem netto żywności z UE».
Polska, która ma 18,4 mln ha użytków rolnych (4,5 mln ha zielonych) nie powinna być importerem netto mleka i zbóż. W UE większą powierzchnią upraw dysponują tylko rolnicy Francji i Hiszpanii. Tymczasem w obrotach żywnością i produktami rolnymi już obecnie mamy wysoki deficyt spowodowany właśnie obrotami z UE (w 2001 r. 376 mln dol.)". Krakowski ostrzega, że w różnych dziedzinach życia mogą być trudności w pierwszych latach po wejściu do Unii. "Wzrost gospodarczy będzie raczej słaby, natomiast może wzrosnąć bezrobocie". Zdaniem Krakowskiego - "Nasze negocjacje akcesyjne z UE były prowadzone źle. Brakowało im również właściwego wsparcia medialnego. W mediach często łatwiej było znaleźć zrozumienie dla stanowiska negocjacyjnego Unii Europejskiej niż uzasadnienie polskich postulatów (...). Krytykom sposobu negocjowania (...) zarzucano natomiast narażanie polskiej racji stanu".

Krytyka "eurobajek"

Ostatnio nasilają się wystąpienia przeciwko nie znającym granic w lansowaniu "propagandy sukcesu" euroentuzjastom. Nawet zdecydowanie prounijny Rafał M. Ziemkiewicz przyznał na łamach Rzeczpospolitej z 18-19 stycznia: "Opowiadanie Polakom eurobajek to droga donikąd". Euroentuzjastom warto by polecić wpisanie do sztambucha opinii b. premier brytyjskiej Margaret Tchatcher: "W Unii wygrywa ten, kto najrzadziej daje się wykiwać" (cyt. za tekstem Sławomira Sieradzkiego i Krzysztofa Trębskiego pt. Unia negocjatrów, Wprost z 5 stycznia).

2003-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Maryja dłonią kieruje wzrok patrzącego ku Synowi

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Bożena Sztajner/Niedziela

Uosobiona Mądrość, która w Księdze Przysłów woła na rozstajach dróg, opowiada w tym fragmencie własną genealogię: „Pan mnie zrodził jako początek swej mocy, przed dziełami swymi, od pradawna”. Hebrajski czasownik qanah dopuszcza kilka znaczeń - nabyć, zrodzić, stworzyć; Septuaginta wybrała ektisen, „stworzył”, i to greckie brzmienie stało się w IV wieku orężem arian przeciw współwieczności Syna. Atanazy odpowiadał, rozróżniając porządki: odwieczne zrodzenie Mądrości i jej „stworzenie” w ekonomii Wcielenia - spór o jeden czasownik z Prz 8 wymusił precyzję nicejskiego wyznania wiary. Mądrość była przy Bogu przed otchłaniami, źródłami i górami, a przy dziele stworzenia stała u Jego boku jako amon - słowo tłumaczone dwojako: „mistrzyni” budująca świat albo „wychowanka” bawiąca się przed Ojcem; oba odczytania podtrzymuje sam tekst, mówiący o Mądrości „igrającej” na okręgu ziemi, której „radością jest przebywać z synami ludzkimi”. Stworzenie nie jest u swych podstaw koniecznością ani walką - jest grą miłującej Mądrości. Nowy Testament rozpozna w tych zdaniach rysy Chrystusa, „Pierworodnego wobec każdego stworzenia”, w którym wszystko zostało stworzone (Kol 1,15-17; por. J 1,1-3). Liturgia maryjna czyta ten tekst od wieków, a tradycja nazwała Maryję Stolicą Mądrości - Sedes Sapientiae: Tą, w której odwieczna Mądrość zamieszkała cieleśnie i z której przyjęła ludzkie oblicze. Końcowe błogosławieństwo - „szczęśliwy człowiek, który mnie słucha, czuwając codziennie u moich drzwi” - opisuje zarazem Jej postawę i program dla czcicieli: codzienna, wierna bliskość wobec Mądrości, która „znajduje życie”.
CZYTAJ DALEJ

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

2026-08-24 11:57

[ TEMATY ]

Matka Boża Częstochowska

bp Marek Mendyk

strażacy

odpust parafialny

Bojanice

ks. Marcin Mazur

kapelan strażaków

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Wszystko zaczęło się od odpustowej modlitwy przed wizerunkiem Jasnogórskiej Pani. Jednak zanim uroczystość w Bojanicach dobiegła końca, padły słowa, których miejscowy proboszcz i jego parafianie długo nie zapomną.

Parafia Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bojanicach przeżywała 23 sierpnia odpust parafialny. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk. Wraz z nim przy ołtarzu stanęli: proboszcz ks. Marcin Mazur, o. Samuel Karwacki – nowy pauliński proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca w Świdnicy, ks. Łukasz Trzeciak, dyrektor Wydziału Gospodarczego Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Bogdan Deroń, wieloletni proboszcz parafii w Lutomii Dolnej.
CZYTAJ DALEJ

Apel Rady Stałej Biskupów w sprawie pojednania polsko-ukraińskiego

2026-08-26 12:27

[ TEMATY ]

Polska

Polska

Ukraina

apel biskupów

BP KEP

W ostatnim czasie media opisują przypadki narastającej agresji, do której dochodzi między Ukraińcami i Polakami. Wszystkie te zdarzenia, niezależnie od tego czy mają podłoże narodowościowe, chuligańskie czy kryminalne, są godne potępienia.

Kiedy w lutym 2022 roku wybuchła pełnoskalowa wojna na terytorium Ukrainy i gdy setki tysięcy uchodźców z tego kraju przekraczały granicę Polski, postawa naszych Rodaków budziła podziw i szacunek na całym świecie. Wielkodusznie otwarliśmy wtedy dla nich nasze domy i mieszkania, a dziesiątki organizacji pomocowych i tysiące ludzi dobrej woli w całym kraju z wielką hojnością pomagało uciekinierom w tranzycie do innych krajów bądź też w czasowym osiedleniu się w Polsce. Organizowano dla uchodźców wyżywienie i pomoc medyczną, finansową, prawną, duszpasterską, psychologiczną czy edukacyjną. W tych działaniach, od samego początku wojny, na pierwszej linii stały Kościoły chrześcijańskie, jego duchowni, konsekrowani i świeccy, Caritas Polska, Caritas diecezjalne i setki innych organizacji pomocowych, parafii, ruchów i stowarzyszeń katolickich. Tej służby braciom w Ukrainie, a także uchodźcom z tego kraju do Polski, nigdy nie zaprzestaliśmy i nie ograniczyliśmy, wpierając w tym władze państwowe i samorządowe. Przez cały czas stoimy, jako Kościół, zawsze po stronie najbardziej poszkodowanych, rodzin ofiar wojny, tych, którzy cierpią i często nie mają już dokąd wracać.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję