Reklama

Minął tydzień

"Zewsząd nas błędy tłoczą pod prawdy pozorem;
Szalbierstwo polityki barwi się kolorem,
Wyniosłość przekształcona w wspaniałości imię,
Łagodność w zarzuconym upodleniu drzymie;
Ucisk zyskiem godziwym, zemsta punktem sławy,
Przepych gustem wybornym i celem zabawy".
(Franciszek Zabłocki, Oda do [...] Antoniego Górskiego...)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

"NIE MÓW FAŁSZYWEGO ŚWIADECTWA..."

Minęło już trochę czasu od zakończonych wyborów samorządowych. W uroczystej Eucharystii z okazji Święta Odzyskania Niepodległości spotkali się w naszych świątyniach ci, którzy będą kontynuować służbę społeczną, ci, którzy podejmą ją jako nominaci, i wreszcie ludzie, którzy kończą owe społeczne obowiązki. Modliliśmy się za wszystkich i polecaliśmy Bogu każdego z osobna, aby każdy znalazł dość siły do podjęcia w sposób należyty odpowiedzialności za dobro wspólne. Nie moją rolą jest ocena sukcesów i porażek konkretnych ludzi czy ugrupowań, o tym sporo było w innych mediach. Przy okazji wyborów ujawniły się pewne niepokojące fakty, które chciałbym porozważać. Jest rzeczą zrozumiałą, że akcja wyborcza niejako ubocznie niesie ze sobą tendencyjne próby ocen i recenzowania kandydatów. Jest to naturalne i każdy, kto decyduje się na wyborcze zmagania, musi uwzględnić czasem niemiły wątek kampanii.
Zdarzyło się jednak coś, co napawa niepokojem. Oto kilka faktów. W jednej z wiosek po pierwszej turze wyborów rozrzucono oszczercze anonimy, uwłaczające nie tylko kandydatowi, ale i jego rodzinie. Wieś to mała rodzina. Nietrudno było dociec źródeł owego nagannego zachowania. Zło, do którego przyzwyczajano nas przez 20, 30 lat, umiera niełatwo, ale są to przecież ludzie wierzący i uczęszczający do kościoła. I to jest niepokojące.
Przed drugą turą wyborów w jednym z miast pojawiły się anonimowe, rozsyłane pocztą, oszczercze teksty szkalujące księży i podejmujące demoniczny wysiłek wprowadzenia rozłamów wśród duszpasterzy. Tu również łatwo było odgadnąć źródło inspiracji.
Horrendalne oskarżenia, także anonimowe, pojawiły się gdzie indziej. Oskarżono człowieka o "grzech" systematycznej lektury Pisma Świętego. Innym oskarżycielom nie podobała się wielodzietna rodzina kandydata, jego skromność (prawie ubóstwo), bo czego taki mało "obrotny" może nam przysporzyć?
Pozostańmy przy tych wydarzeniach. Czytelnicy pewnie znają ich więcej. Zjawisko fałszywych, często anonimowych oskarżeń jest bardzo niepokojące i wymaga szerszego potraktowania.
Katechizm Kościoła Katolickiego nie odnosi się bezpośrednio do samych anonimów. Uważam, że nie popełnię błędu, jeśli zaliczę je do kategorii szczególnie groźnych społecznie oszczerstw, bo przecież taki mają cel. W czasie przedwyborczych spotkań możliwa była uczciwa debata. Szacunek dla prawdy ma wybitne znaczenie w relacjach ludzkich i dlatego obwarowany jest poleceniem Boga samego: "Nie mów fałszywego świadectwa" (por. Wj 20,16). Jezus przestrzega: "Z każdego bezużytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu" (Mt 12, 36), a św. Paweł dodaje: "Nie łudźcie się! "Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje" (1 Kor 15,33).
Ewangelia w sposób jasny określa drogi zatroskania o dobro duchowe drugiego człowieka. "Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi" (Mt 18,15-17).
Klimat kampanii wyborczej nie w pełni odnosi się do tego tekstu Ewangelii, ale jeśli mamy odwagę i kierujemy się troską o wspólne dobro, to przecież możemy i powinniśmy na zebraniu wyborczym, wobec świadków, podnieść sprawę, o której wyjaśnienie nam chodzi.
Słowa te natomiast oskarżają wszystkich, którzy w jakiejkolwiek formie - posługując się anonimami wysyłanymi czy to do kurii, czy do instytucji świeckich - naruszają dobre imię bliźniego. W moim odczuciu jest to zawsze grzech obrzydliwy i ciężki, bo odbiera dobre imię człowiekowi, a istnieje podejrzenie, że unikanie swojego nazwiska jest nie tylko brakiem odwagi cywilnej i moralnej odpowiedzialności, ale i objawem tchórzostwa, które niesie w sobie intencję szkodzenia człowiekowi, nie dając mu żadnej możliwości obrony. Spowiednik po wyznaniu takiego grzechu powinien bezwzględnie domagać się odwołania oszczerstwa, a nawet naprawienia krzywdy zadanej drugiemu. W szczególnie przykrych przypadkach powinien zobowiązać nawet penitenta do zrelacjonowania na następnej spowiedzi, czy wykonał polecenie. Kierownictwo duchowe wobec przykazania miłości bliźniego jest wielkim i pięknym zadaniem sług Ewangelii.
Katechizm Kościoła Katolickiego w kilku miejscach podejmuje ten temat: "Poszanowanie dobrego imienia osób zabrania jakiegokolwiek niesprawiedliwego czynu lub słowa, które mogłyby wyrządzić im krzywdę. Staje się winnym:
- pochopnego sądu, kto nawet milcząco uznaje za prawdziwą - bez dostatecznej podstawy - moralną wadę bliźniego;
- obmowy, kto bez obiektywnie ważnej przyczyny ujawnia wady i błędy drugiego człowieka osobom, które o tym nie wiedzą;
- oszczerstwa, kto przez wypowiedzi sprzeczne z prawdą szkodzi dobremu imieniu innych i daje okazję do fałszywych sądów na ich temat" (2477).
"Obmowa i oszczerstwo niszczą dobre imię i cześć bliźniego. Cześć jest świadectwem społecznym składanym godności człowieka i każdy ma naturalne prawo do czci, do dobrego imienia i do szacunku. Tak więc obmowa i oszczerstwo naruszają cnoty sprawiedliwości i miłości"(2479).
Jeżeli w przypadkach swobodnej rozmowy, towarzyskich spotkań powyższe wykroczenia przeciw bliźniemu można kwalifikować co do ich ciężaru na zasadzie stopnia naruszenia dobrego imienia, to anonim zawsze jest grzechem ciężkim, bo niesie w sobie dwa inne grzechy - zazdrość i nienawiść. A o tym Katechizm poucza:
"Zazdrość jest wadą główną. Oznacza ona smutek doznawany z powodu dobra drugiego człowieka i nadmierne pragnienie przywłaszczenia go sobie, nawet w sposób niewłaściwy. Zazdrość jest grzechem śmiertelnym, gdy życzy bliźniemu poważnego zła..." (2539).
"Nienawiść zamierzona jest przeciwna miłości. Nienawiść do bliźniego jest grzechem, gdy człowiek dobrowolnie chce dla niego zła. Nienawiść jest grzechem ciężkim, gdy dobrowolnie życzy bliźniemu poważnej szkody"... (2303).
Dlatego, opierając się na słowach Apostoła wołającego: "Jeśli jest jakieś napomnienie w Panu...", nawołuję z pokorą do powrotu klimatu miłości. Wybory nie kończą zagrożenia. Anonimy stają się coraz powszechniejszą formą dezorganizowania życia społecznego i degradacji osoby ludzkiej. Nie wolno spokojnie wkraczać w progi świątyni, mając na swoim sumieniu tę plamę braku miłości do bliźniego. A to zobojętnienie daje się odczuć niemal empirycznie. Ludzie żyjący w nienawiści przyjmują wędrujący obraz Jezusa lub Matki Najświętszej do swojego domu, ale nie od sąsiada, z którym żyją w gniewie, lecz z innego, odleglejszego domu, a to przecież o pojednanie z sąsiadem, o miłość braterską chodzi w peregrynacji obrazu Jezusa - Boga Miłości. Przystępują do Komunii św., ale nie w sąsiedztwie osoby, z którą są skłócone. Droga do prezbiterium znaczona jest nie uniesieniem ducha płynącego z radości przyjęcia Ciała Pańskiego, ale wyrafinowanym śledzeniem, w którym miejscu do uczty szykuje się ktoś, z kim żyję w gniewie.

Ile Boga w Unii Europejskiej?

Przed nami referendum narodowe w sprawie przystąpienia do Unii Europejskiej, a media zachowują się tak, jakbyśmy w tej wspólnocie już byli.
Wielokrotnie podkreślałem, że nie można fundamentalistycznie negować takiej możliwości, bo tak rozwija się świat, a ponadto nie jesteśmy w tej wspólnocie nuworyszami. Mamy za sobą tysiącletnią historię i wieloraki wkład w obraz Europy historycznej i współczesnej. Własnej historii zaprzeczyć nie sposób. Mamy zatem naturalne prawo do uczestniczenia w życiu Starego Kontynentu, ale na jakich zasadach, warunkach, gwarancjach czy nadziejach?
Ważne to słowo "uczestniczenie". I dlatego powinniśmy uczciwie poznać warunki tego uczestnictwa. W medialnym słowotoku nie ma miejsca na uczciwe, rzetelne przedstawienie zysków i zagrożeń. Cała "poetyka informacyjna" zachłystuje się zachwytami nad profitami, jakie z tego powodu nas dotkną. Jak to jednak bywa przy zachłyśnięciach, słowa są niewyraźne, profity jakieś niekonkretne. Co więcej, od czasu do czasu ktoś spokojniejszy i uczciwszy zaczyna mówić słowami, które niepokoją. Obywatel ma prawo do niepokoju. Ma prawo poznać, jakie trudności, ofiary będzie musiał ponosić w obydwu alternatywach, kiedy wejdzie i kiedy nie wejdzie do nowych struktur Unii Europejskiej. Będą pewnie także korzyści, i to zarówno przy wejściu, jak i przy pozostaniu poza UE. Jakie? Trzeba o nich spokojnie mówić, dyskutować, nabierać przekonania za (dlaczego?) lub przeciw (ze względu na jakie argumenty?). A co najważniejsze w tej sprawie - to miejsce i rola sumienia, wiary, Kościoła w tej nowej rzeczywistości. Jakie zadania czekają nas, chrześcijan, czy chcemy w nowej Europie zachować wiarę w Boga, głosić miłość Jezusa, miłość do wszystkich ludzi i narodów i czy będziemy mieli do tego prawo? I to prawo zagwarantowane! Jeśli nie, to lepiej... sprawę raz jeszcze przemyśleć.
Dlatego z niesmakiem, nie kryję tego, przyjąłem wiadomość o powołaniu "Forum św. Wojciecha", mającego na celu namawianie, tak to trzeba powiedzieć, a nie informowanie i wyjaśnianie obywatelom ważnych spraw, zanim dojdzie do głosowania za wejściem. Wyjście z Forum członków warszawskiego oddziału Akcji Katolickiej musi rodzić pytanie o sens takich rzekomo "świętych" inicjatyw. Podobnie zresztą, jak i inicjatywa "Apelu wawelskiego" otwiera nam oczy.
Kościół, czyli my - żywi, ochrzczeni ludzie, mamy prawo, a nawet obowiązek uczestniczyć w działaniach i w refleksji nad uczestnictwem. I jeśli są fachowcy, którzy winni zadbać, aby było to godne uczestnictwo obywateli, to Kościół, nie pomijając elementów społecznych, winien stać na straży i o to się dopominać, aby to uczestnictwo było uczciwe w sferze partnerstwa, jedności, komunii, a przede wszystkim w sferze aksjologii. Ciągle nie potrafimy pójść w ślady Ojca Świętego, który uczy nas, w jaki sposób patrzeć na procesy zjednoczeniowe. Widzieć ich wartość, ale myślą wybiegać naprzód, aby zagwarantować obywatelstwo także religii i wszystkim ludziom na równych prawach. Może kolejna lekcja płynąca z obecności Jana Pawła II we włoskim parlamencie, świeża, bo mająca miejsce w momencie gorących dyskusji unijnych, jeszcze raz pokaże nam, jak głosować.
Ojciec Święty wobec włoskich parlamentarzystów ponowił apel, z jakim w tych latach zwracał się do wielu narodów kontynentu: "Europo, na progu nowego tysiąclecia otwórz znów swoje drzwi Chrystusowi".
Rolą ministra rolnictwa jest upominać się o uczestniczenie w Unii rolników, troską ministra zdrowia jest negocjowanie spraw ludzkiego zdrowia. Niezbywalnym prawem i obowiązkiem każdego biskupa jest pytanie - ile Boga w Unii Europejskiej? O to jako pasterze musimy zadbać, wierząc, że to jest fundament naszego podmiotowego funkcjonowania w tej wspólnocie. Nie tylko zresztą naszego - wszystkich.
To wierni ostatecznie zdecydują, czy chcą Boga w tej nowej Europie. Oczywiście, mogą nie posłuchać, ale też nikt nam nie zarzuci kiedyś, że nie mówiliśmy o tym, nie napominaliśmy, nie prosiliśmy.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2002-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Nasza, Częstochowska

W jasnogórskim sanktuarium przy wizerunku Matki Bożej Polska odnajduje swoją duchową stolicę. Nie dziwi zatem, że nazywane jest ono Sanktuarium Narodu.

W historię naszej ziemskiej ojczyzny wpisana jest obecność Matki Bożej. Dostrzegamy Jej troskę w różnych okresach historycznych, a szczególnie na trudnych i bolesnych etapach dziejów.
CZYTAJ DALEJ

Leon XIV weźmie udział w procesji na... łodzi. To pierwszy taki przypadek w historii

2026-08-25 13:25

[ TEMATY ]

procesja

Leon XIV

przypadek

w historii

weźmie udział

na łodzi

pierwszy

Vatican Media

W sobotę 29 sierpnia Leon XIV weźmie udział w procesji na łodzi w Castel Gandolfo

W sobotę 29 sierpnia Leon XIV weźmie udział w procesji na łodzi w Castel Gandolfo

W najbliższą sobotę 29 sierpnia o 18.00 Ojciec Święty będzie przewodniczył Mszy św. w kościele Matki Bożej Patronki Jeziora (Maria Santissima del Lago) w Castel Gandolfo. Weźmie udział również w procesji po jeziorze. To miejsce, które 2 września 1979 roku odwiedził św. Jan Paweł II - podaje Vatican News.

To kolejna sierpniowa wizyta Leona XIV w Castel Gandolfo. 15 sierpnia, w uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, Papież przewodniczył Mszy św. w kościele św. Tomasza z Villanovy, podobnie jak w 2025 roku. Tego dnia i w niedzielę 16 sierpnia również w Castel Gandolfo spotkał się z wiernymi na modlitwie Anioł Pański.
CZYTAJ DALEJ

„Ku nawróceniu serc naszych” - komunikat Bpa. Tadeusza Lityńskiego

2026-08-26 11:25

[ TEMATY ]

ekologia

Konferencj Episkopatu Polski

pixabay.com

Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świata – podkreślił przewodniczący Zespołu KEP ds. Ekologii bp Tadeusz Lityński z okazji Światowego Dnia Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Dzień ten obchodzony jest w Kościele katolickim 1 września.

W duchu wdzięczności przyjmujemy orędzie Ojca Świętego Leona XIV na XI Światowy Dzień Modlitw o Ochronę Świata Stworzonego. Jest ono w swojej treści gorącą zachętą i wezwaniem do przemiany naszych serc. Wszelkie wojny, brak poszanowania życia i dzieła stworzenia stanowi skutek braku Bożej miłości w życiu człowieka. Dlatego podejmijmy duchowy wysiłek w tym szczególnym „Czasie dla stworzenia”. Zanurzmy się indywidualnie, ale i w naszych wspólnotach parafialnych w modlitwę i zadumę prowadzącą do nawrócenia. W orędziu Papież nawiązuje do istniejących konfliktów, wojen, ich wyniszczających skutków i wskazuje na wielką potrzebę starań na rzecz pokoju. Fakt, że Światowy Dzień Modlitw rozpoczyna się 1 września, ze względu na historię naszej Ojczyzny, tym bardziej się w nie wsłuchujemy i bierzemy do serca. Wszyscy możemy przyczyniać się przez modlitwę do przemieniania siebie i świta. Zachęcam, aby w naszych wspólnotach parafialnych, organizacjach, ruchach zastanowić się w jaki sposób praktycznie możemy w swoim środowisku, otoczeniu odpowiedzieć na apel Ojca Świętego. Nie bądźmy tylko słuchaczami. Spotkajmy się wspólnie na Eucharystii, odprawmy z tej okazji stosowne nabożeństwa. Sprawmy, abyśmy 4 października, w dniu wspomnienia świętego Franciszka, kończąc ten szczególny czas nie stali przed Bogiem Ojcem Stworzycielem bez przyniesionego daru naszych modlitw. Całym sercem zachęcam do pochylenia się nad słowem Ojca Świętego skierowanym do nas w obecnym orędziu.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję