Reklama

Upadły anioł

Niedziela przemyska 50/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Okres Adwentu jest oczekiwaniem na Jezusa Chrystusa, który przybędzie, aby wyzwolić ludzi z mocy zła, które symbolizuje szatan. Gustaw Herling-Grudziński opowiadał kiedyś, że kiedy pewnego razu poszedł do watykańskiej Kaplicy Sykstyńskiej, zastał tam wielu młodych turystów z całego świata, którzy żartowali i śmiali się, co bardzo go zasmuciło. Okazało się, że ci młodzi ludzie żartowali sobie z samej idei sądu nad ludzkimi uczynkami. Właściwie stała się rzecz straszna: współczesny człowiek zobojętniał na ideę Sądu Ostatecznego.
Pycha i nieposłuszeństwo części aniołów, a także chęć całkowitego uniezależnienia się od Boga - Stwórcy były przyczyną ich upadku. Nieposłuszne anioły zostały strącone z niebios, a ich największą karą było pozbawienie możliwości oglądania Stwórcy „twarzą w twarz”. Na świat weszło zło... W biblijnej Księdze Hioba szatan knuje intrygę i pragnie by człowiek, doprowadzony do rozpaczy, odwrócił się od Boga. Na pustyni kuszony jest również sam Jezus.
Motyw „paktu z diabłem” przewijał się w sztuce przez całe średniowiecze, będąc obecny w tzw. legendzie o Teofilu powstałej w VI wieku. Pisał o tym pewien francuski opat z XII wieku („Jak Theopilus przyszedł do pokuty”), a po nim francuski poeta, z zawodu żongler, o pseudonimie Rutebeuf (1230-85). Ów Teofil, pobożny pomocnik biskupa żyjący w Cylicji w latach 30., traci stanowisko po śmierci przełożonego. Zbuntowany zwraca się do szatana, który w zamian za jego duszę umożliwia mu odzyskanie majątku i pozycji społecznej. W jakiś czas potem Teofila ogarniają wątpliwości: nie mając odwagi zwrócić się bezpośrednio do Boga, Teofil oparty o ołtarz modli się nocą w kościele i prosi o interwencję Matkę Bożą. Jego prośby zostają wysłuchane: Maryja najpierw karci go za porzucenie wiary, a następnie udaje się do piekła i odzyskuje cyrograf. Kiedy Teofil budzi się ze snu, widzi obok siebie odzyskany dokument.
Ludzie próbowali sobie wyobrażać szatana na różne sposoby. Prawdopodobnie najstarszym wizerunkiem upadłego anioła jest ten przedstawiony na mozaice z VI wieku w San Apollinare Nuovo w Rawennie, gdzie widzimy scenę oddzielenia sprawiedliwych (owiec) od grzeszników (kozłów). Po lewej stronie przedstawiony został towarzyszący Chrystusowi diabeł. Dość rozpowszechniona w średniowieczu literacka wizja piekła z połowy XII wieku, która wyszła spod pióra irlandzkiego mnicha, brata Marcusa (tzw. Wizja Tondala), ukazuje bardziej odrażająca wizję szatana - ukazany jest on tutaj jako potwór o płonących oczach i paszczy podtrzymywanej przez potępieńców, przewyższający wzrostem góry. Paszcza diabła była podobno zdolna pomieścić dziewięć tysięcy grzeszników. Dusza nieprzytomnego rycerza Tondala wędruje z tajemniczym aniołem, który pokazuje mu przypiekanych na ruszcie morderców. Diabły nabijają na widły grzeszników i wrzucają do morza ognia. Jedyny w całości zachowany manuskrypt Wizji Tondala z 1475 r. (obecnie znajdujący się w Getty Muzeum w Los Angeles) został ozdobiony równie przejmującą miniaturą autorstwa Simona Marmion, burgundzkiego miniaturzysty z XV wieku, który namalował paszczę szatana pełną ognia, do którego wpadają potępieńcy.
Z wizji Tondala czerpał kolejny znany poeta średniowieczny Dante Alighieri. Dante pisał w dialekcie toskańskim - co uznano wtedy za skandal, gdyż w wiekach średnich jedynym językiem literackim była łacina. Dzieło pierwotnie nosiło tytuł „Komedia”, jednak gdzieś koło roku 1500 dodano do niego epitet „boska”. W wizji Dantego u bram piekieł wchodzących „wita” niezwykle przejmujący napis: „Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”. Dantejskie piekło ma kształt odwróconego stożka, który składa się z dziewięciu kręgów, w każdym kolejnym kręgu znajdują się coraz więksi grzesznicy, a na samym jego dnie - Lucyfer.
Piekło ukazywano jako podziemny świat, zamieszkiwany przez diabła ukazywanego tak, aby pobudzić strach w ludziach epoki. Częstym tematem w malarstwie religijnym był motyw św. Michała depczącego szatana. Występuje on choćby w poliptyku Carlo Crivelli z 1476 r., gdzie widzimy upadłego Lucyfera, wyglądem przypominającego półsmoka - półczłowieka. Przejmujące wizje Sądu Ostatecznego dał nam Hans Memling. Obraz wykonany został dla florenckiego kościoła Badia Fiesolana, jednak podczas transportu do Italii został zdobyty przez gdańskich kaprów i ofiarowany bazylice Mariackiej w Gdańsku. W tym przedstawieniu ważący dusze Archanioł Michał spycha potępionych w ogień piekielny. Widzimy, jak grzesznicy załamują ręce i proszą o wybaczenie.
Wizerunek diabła w ludowym folklorze inspirowany był zapewne jeszcze dawnymi wierzeniami słowiańskimi. Diabeł powodował rozmaite nieszczęścia, płoszył konie, ludzie opowiadali, że można było go spotkać w lasach, na polach i na bagnach. Niebezpieczne miały być miejsca graniczne jak rozstaje dróg, brzegi rzeki czy jeziora - tam też od wieków stawiano krzyże, aby odpędzać złe moce. Bywało, że szczególnie okrutnych rozbójników chrzczono mianem diabła. Z podkarpackiego Domaradza miał pochodzić diabeł Rokita. Był to bogaty szlachcic, który napadał na wędrujące karawany kupców i rozdawał dobra ludziom namawiając ich, aby przyłączyli się do jego kompanii. Zdarzało się że postacie diabłów występowały i w przydrożnych kapliczkach, symbolizując zło pokonane przez Chrystusa bądź świętych. Taką postać przedstawiono np. w jednej z kapliczek podłańcuckiej Soniny.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg pragnie wnętrza prawdziwego

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

W Tesalonice wybuchł eschatologiczny niepokój: ktoś głosił - powołując się na proroctwo, na ustne nauczanie, a nawet na „list rzekomo od nas” - że dzień Pański już nastał. Wzmianka o fałszywym liście jest cenna: pokazuje, że autorytet apostolski próbowano podrabiać już za życia apostołów, i tłumaczy, dlaczego list kończy się własnoręcznym pozdrowieniem Pawła jako „znakiem w każdym liście” (3,17). Wspólnota rozgorączkowana bliskością końca łatwo porzuca trzeźwość - i pracę, jak pokaże rozdział trzeci. Apostoł nie podsyca emocji; studzi je: „niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi”. Zanim nadejdzie dzień Pański, musi przyjść odstępstwo i objawić się „człowiek grzechu, syn zatracenia”. Język jest apokaliptyczny i czerpie z Daniela - z figury władcy, który „wywyższy się ponad wszystko” (por. Dn 11,36). Nie służy on zaspokajaniu ciekawości kalendarzowej, lecz czujności: zło potrafi przybrać religijną maskę i zasiąść tam, gdzie należy się cześć Bogu. Lekcjonarz pomija dalsze, najciemniejsze wersety i prowadzi od razu do tego, co pewne. A pewne jest powołanie: „wezwał was przez nasze głoszenie Ewangelii, abyście dostąpili chwały Pana naszego Jezusa Chrystusa”. Stąd podwójny imperatyw: „stójcie niewzruszenie i trzymajcie się tradycji” (paradoseis) - przekazu otrzymanego „przez mowę i przez list”. To jedno z biblijnych źródeł teologii Tradycji: Ewangelia żyje w Kościele, zanim i obok tego, jak zostaje spisana. Zakończenie jest modlitwą o pociechę wieczną i utwierdzenie „w wszelkim czynie i dobrej mowie” - Jan Chryzostom trafnie odczytywał tę równowagę: czujność wobec fałszu i spokojna stałość w tym, co Kościół otrzymał od początku, są dwiema stronami tej samej trzeźwości.
CZYTAJ DALEJ

Patron szkół

Niedziela Ogólnopolska 34/2025, str. 20

[ TEMATY ]

Św. Józef Kalasanty

en.wikipedia.org

Św. Józef Kalasanty

Św. Józef Kalasanty

Zainicjował wielkie dzieło szerzenia oświaty wśród dzieci, bez względu na ich pochodzenie i majętność.

Pius XII, ogłaszając w 1948 r. św. Józefa Kalasantego patronem wszystkich chrześcijańskich szkół podstawowych na świecie, zwrócił uwagę na to, że bodaj nikt nie uczynił tak wiele jak on, by edukacja dzieci była powszechna. Urodził się w Peralta de la Sal, mieście leżącym w Aragonii, w rodzinie szlacheckiej. Już we wczesnej młodości rozeznał powołanie kapłańskie. Do pełnienia swojej posługi dobrze się przygotował, studiując prawo, filozofię i teologię. Święcenia kapłańskie przyjął w 1583 r., następnie pracował jako kapłan diecezjalny. Kiedy w 1592 r. wyjeżdżał wraz z kard. Markiem Colonną do Rzymu, nie przypuszczał, że już nie wróci do Hiszpanii.
CZYTAJ DALEJ

Nie ma miary miłosierdzia

2026-08-25 16:06

Biuro Prasowe AK

– Mądrością jest być miłosiernym. Głupotą jest nie być – mówił kard. Grzegorz Ryś w czasie XIII Pielgrzymki Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, w czasie której zainaugurowano roczne przygotowania do 25. rocznicy zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu przez św. Jana Pawła II.

Niedzielne obchody XIII Pielgrzymki Czcicieli Bożego Miłosierdzia do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach zaczęły się od Koronki do Bożego Miłosierdzia, która była odmawiana w kilku językach. W czasie rozważań kustosz sanktuarium ks. Zbigniew Bielas przywoływał słowa Jezusa zapisane w „Dzienniczku” przez św. Siostrę Faustynę.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję