Pomysł zorganizowania zabawy dla najmłodszych oazowiczów zrodził się w 2006 r., kiedy to po praskiej stronie zregenerowano Diakonię Oazy Dzieci Bożych. Z jednej strony rozpoczęło to cykl SAD-ów, szkoły animatorów dziecięcych (spotkań, w czasie których animatorzy poznają specyfikę pracy z grupą wiekową 9-12, uczą się nowych gier i zabaw, pod fachowym okiem przygotowują się do rozmów z dziećmi na trudne i poważne tematy i, przede wszystkim, dbają o własny rozwój duchowy). Z drugiej zaś, zaowocowało inicjatywą zorganizowania w styczniu 2007 r. pierwszego balu.
Bal w korkach
Reklama
Animatorzy, którzy od początku uczestniczą w organizacji zabaw, wspominają: - Zauważyliśmy, że poza najmłodszymi, każda gałąź Ruchu Światło-Życie ma swój bal karnawałowy. Dla młodzieży jest to tzw. Wiśniewo, dla małżonków - Bal Domowego Kościoła. I tak zrodził się pomysł spotkania karnawałowego dla Oazy Dzieci Bożych.
Każde spotkanie ma swoje hasło przewodnie, temat. Pierwsza zabawa nosiła tytuł Balu Bajkowego, następnie dzieci zaproszono na Bal Marzeń, Bal Narodów, Bal Wszystkich Świętych oraz, w tym roku, Bal w korkach. Pierwsze spotkania były połączone z przeżywanym w drugą niedzielę stycznia Dniem Wspólnoty, dopiero 2010 r. przyniósł oddzielenie zabawy od spotkania całego Ruchu i powstanie Dnia Wspólnoty Dzieci Bożych, którego centralnym punktem jest poprzedzona formacją Eucharystia, po niej zaś przychodzi czas zabawy.
Tegoroczne spotkanie, Bal w korkach, poświęcone jest tematyce „śmieci” w naszym życiu. - Chcemy, by uczestnicy odpowiedzieli sobie na pytanie, czym są śmieci. Gdy zauważą, że to coś niepotrzebnego, co brudzi i zatruwa życie, co wprowadza bałagan, chaos, wtedy zapytamy, co jest „śmieciem” w ich życiu - śmieciowe jedzenie, muzyka, filmy, przyzwyczajenia - tu możliwości jest wiele. To będzie jeden aspekt naszych rozmów, drugi, nawet ważniejszy, będzie stanowił recykling. Chcemy skupić się na duchowym recyklingu, zapytać, co zrobić, żeby nasze śmieci nie niszczyły, a mogły pomóc, coś naprawić. Jak z czegoś np. zniszczonego zrobić coś nowego, użytecznego - zaznaczają organizatorzy, informując, że jest jeszcze jeden powód takiego właśnie hasła przewodniego. - Chcemy włączyć się w akcję „wózek za korki”, tym bardziej że zbieramy je dla konkretnego człowieka. Wspólnoty przybywające na bal prosimy o przyniesienie ze sobą plastikowych korków i nakrętek, które następnie przekażemy odpowiedniej fundacji - mówią organizatorzy. - Żeby zmobilizować dzieci do zbierania nakrętek, ogłosiliśmy konkurs na Króla Korków, a dyplom dla zwycięskiej wspólnoty jest właśnie projektowany - dodają.
O recyklingu będą przypominały także stroje - uczestnicy mają się bowiem przebrać w stroje wykonane z tego, co można „zrecyklingować”, a że dzieci mają wyobraźnię nieograniczoną, to na balu można się spodziewać barwnego korowodu strojów wtórnych.
Praska tradycja
Piąty, a więc jubileuszowy bal ODB staje się powoli tradycją Ruchu Światło-Życie na terenie diecezji warszawsko-praskiej. W oczach dzieci jest on już nieodłącznym elementem całorocznej formacji. Zwłaszcza ci, którzy byli już na wakacyjnych rekolekcjach, nie potrafią sobie wyobrazić, że mogłoby go zabraknąć. Gdy przychodzi koniec rekolekcji, da się słyszeć, jak młodzi oazowicze umawiają się na spotkania: widzimy się we wrześniu na Dniu Wspólnoty, potem obowiązkowo na balu.
Bale oazowe stają się powoli coraz powszechniejszym i popularniejszym trendem. Najwięcej mówi się o tych dla młodzieży, na których młodzi pokazują, że potrafią bawić się bez alkoholu i używek. Udowadniają, że zabawa nie zależy od ilości zażytych dopalaczy, ale od tego, czy chce się bawić. I choć zabawy dla młodszej oazy i Domowego Kościoła nie budzą aż tylu emocji, to wszystkie mają przed sobą to samo zadanie - dobrą zabawę i chwalenie przez nią Pana Boga.
Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu,
kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole,
gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych
dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie
to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam
pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie
kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam
się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać.
Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat.
Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach
nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej?
I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki.
Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością,
a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do
tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego
widza.
Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia
Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie
zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat
została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego
synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie
swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie
dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty.
Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych
posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie
zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego
woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie
mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia
Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego
Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci
i młodzieży.
Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić
swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych
odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze,
to nauki Matki
Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w
formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można
w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej
Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny
Darowskiej2.
Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede
wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła
całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele
jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie,
jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą,
szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa,
jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z
myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie,
praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna.
Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska.
Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego
cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają
drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania,
uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich
wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie.
I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako
wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców
zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy
wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników,
często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili.
Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności
za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła
sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała
do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to
właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy
młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również
wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny.
Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto
zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste -
wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam
tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają
w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu
wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu.
Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką.
Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy
muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami
wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać
swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone
tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane
nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze
wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: "
Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności
- nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać
sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości,
pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie
zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości
zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam
nadzieję, że będę w stanie im sprostać.
1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć
m.in. w następujących publikacjach:
- Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina
Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996
- Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania,
pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996
- S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów
1997
2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki
Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa
Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
W jednej ze szkół podstawowych w Kielnie (gmina Szemud) miało dojść do bulwersującego zdarzenia. Według relacji publikowanych w mediach społecznościowych nauczycielka zażądała zdjęcia krzyża ze ściany sali lekcyjnej, a gdy uczniowie zaprotestowali – sama zerwała go i wrzuciła do kosza na śmieci. Sprawą zajęła się poseł Prawa i Sprawiedliwości Dorota Arciszewska-Mielewczyk.
Informacje o zdarzeniu szybko obiegły media społecznościowe i wywołały falę oburzenia. Jak wynika z relacji, do incydentu doszło podczas zajęć lekcyjnych. Nauczycielka miała polecić uczniom zdjęcie krzyża wiszącego na ścianie. Gdy spotkało się to z ich sprzeciwem, kobieta – według świadków – sama zerwała krzyż i wyrzuciła go do kosza na śmieci.
W codziennym biegu, między pracą a domowymi obowiązkami, łatwo zgubić to, co daje nam prawdziwy spokój. A gdyby tak zatrzymać się na zaledwie 300 sekund, by odnaleźć siłę u źródła?
Dołącz do 5 milionów osób, które każdego miesiąca budują swoją relację z Bogiem dzięki NiezbednikKatolika.pl. To nie tylko strona – to Twój osobisty, duchowy asystent, który w jednym miejscu gromadzi wszystko, czego potrzebujesz do wzrostu w wierze.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.