Rocznica tamtych wydarzeń stała się okazją nie tylko do wspominania, lecz także do modlitwy. Obchody rozpoczęły się przy Pomniku Odzyskania Niepodległości, a następnie uczestnicy zgromadzili się w kościele.
Ks. Tadeusz Bastrzyk, proboszcz frampolskiej parafii, przypomniał, że wrzesień jest w polskiej historii miesiącem szczególnym. Obok wydarzeń, które przyniosły narodowi cierpienie i utratę wolności, kryje także pamięć o tych, którzy nie pogodzili się z niewolą. Historia Polski została zapisana ofiarą wielu pokoleń, dlatego wspominanie poległych i pomordowanych nie może być jedynie obowiązkiem wynikającym z kalendarza rocznic.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Pamiętać nie oznacza żyć przeszłością. Przeciwnie – pamięć może pomagać mądrzej patrzeć w przyszłość. Proboszcz Frampola mówił o potrzebie wybaczenia, ale również o tym, że przebaczenie nie oznacza zapomnienia wyrządzonych krzywd. To trudna lekcja, szczególnie w świecie, w którym łatwo uprościć historię, przemilczeć niewygodne fakty albo potraktować przeszłość jak zamknięty rozdział.
Reklama
Niemieckie bombardowanie zniszczyło około 90 procent miasteczka. Zginęli ludzie, a ci, którzy pozostali, musieli podjąć trud odbudowy. Józef Rudy, burmistrz Frampola, przypomniał, że miasto powstało niczym feniks z popiołów. Mieszkańcy Frampola, doświadczeni wojenną tragedią, wierzyli w Bożą Opatrzność i w to, że ich miasto jeszcze się podniesie. Ta nadzieja miała bardzo konkretny wymiar: oznaczała powrót do domów, odbudowę ulic, świątyni, gospodarstw i całej wspólnoty. Człowiek mógł widzieć wokół siebie zgliszcza, a jednak wierzyć, że Pan Bóg nie opuszcza człowieka nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się utracone. Być może właśnie ta wiara pozwoliła wielu mieszkańcom spojrzeć dalej niż na wojenną ruinę i podjąć trud zaczynania od początku. Frampol rzeczywiście powstał na nowo, a jego odbudowa stała się świadectwem nadziei, która potrafi przetrwać nawet najtrudniejszą próbę.
Dlatego tak ważne było spotkanie na miejskim rynku. Archiwalne fotografie pozwoliły spojrzeć na Frampol sprzed lat, rekonstruktorzy przybliżyli realia minionej epoki, a występy dzieci, młodzieży, seniorów i lokalnych zespołów pokazały, że pamięć może mieć także żywy, wspólnotowy wymiar. Nawet rodzinna akcja „Malujemy Frampol” stała się symbolicznym gestem – młodzi mieszkańcy otrzymali możliwość opowiedzenia o swoim mieście własnymi kolorami.
Historia potrzebuje takich spotkań. Potrzebuje pomników, modlitwy i dokumentów, ale także ludzi, którzy chcą o niej mówić kolejnym pokoleniom. Bez pamięci łatwo utracić świadomość własnych korzeni. Bez prawdy trudno budować przyszłość. Frampol został zniszczony, lecz nie zniknął. Podniósł się z ruin dzięki ludziom, którzy mieli odwagę odbudować swoje miasto. Dziś ich świadectwo pozostaje ważnym przesłaniem: można odebrać człowiekowi wiele, można zniszczyć domy i ulice, ale dopóki pozostaje pamięć, wiara i wspólnota, można zaczynać od nowa.
