Reklama

Kultura

Pan od muzyki

Stefan Wrocławski pisał głównie utwory o charakterze religijnym, co było niełatwe w trudnych realiach Polski Ludowej. Dziś jest przykładem twórcy wiernego prawdziwym ideałom muzyki liturgicznej.

2026-09-08 14:17

Niedziela Ogólnopolska 37/2026, str. 56-57

[ TEMATY ]

muzyka liturgiczna

Marian Florek

Stefan Wrocławski (1899 – 1972)

Stefan Wrocławski (1899 – 1972)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Latem 1997 r. na chór Kościoła garnizonowego św. Stanisława Biskupa w Radomiu, gdzie młody Emanuel Bączkowski od niespełna roku był organistą pomocniczym, wszedł starszy, elegancki mężczyzna. Oznajmił, że w najbliższą niedzielę przybędzie ze swoim chórem, aby współtworzyć uroczystą Sumę. To spotkanie stało się początkiem znajomości Emanuela Bączkowskiego ze Zdzisławem Działakiem, organistą i chórmistrzem oraz swoistym kustoszem pamięci radomskich organistów, w tym szczególnie twórczości Stefana Wrocławskiego, tak trudno dostrzegalnej w realiach świeckiego państwa socjalistycznego. Serdeczna przyjaźń i wspólna pasja do muzyki organowej sprawiły, że Działak podarował młodemu, stojącemu na progu muzycznej drogi człowiekowi prawdziwy skarb z prywatnej bogatej biblioteki. Był nim wydany na powielaczu w latach 50. ubiegłego wieku, oprawiony w introligatorską okładkę Zbiór preludiów organowych na tematy polskich pieśni kościelnych Stefana Wrocławskiego. – Wiele lat nosiłem w sobie marzenie, by twórczość Wrocławskiego ponownie ujrzała światło dzienne. Myślałem o tym przez kolejnych 10 lat posługi organisty w kościele garnizonowym w Radomiu, a potem już w Warszawie, aż do tej pory – wspomina dr szt. muz. Emanuel Bączkowski, koncertujący organista, improwizator, muzyk kościelny i pedagog, promotor polskiej literatury organowej w Europie.

Kompozytor skazany na powielacz

Reklama

Wrocławski w swojej twórczości nie był zainteresowany nurtem propagandy PRL-u, co pomogłoby mu w uzyskaniu należnej popularności i z pewnością pozbawiłoby go kłopotów z cenzurą. Pozostał jednak wierny Kościołowi i własnym przekonaniom, za co zapłacił muzycznym wykluczeniem. – Pracował i tworzył w trudnych warunkach, ale pozostał całkowicie oddany Kościołowi, zachował swoją tożsamość i moralny kręgosłup – opowiada Bączkowski.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Po II wojnie światowej, w komunistycznej rzeczywistości, muzyka organowa, jako obca ideologicznie, była spychana na margines. Dopiero po październikowej odwilży, w latach 60. zaczęto nieco bardziej tolerować muzykę sakralną. Nie przekładało się to, niestety, na politykę wydawniczą, ponieważ w okresie PRL-u wydano tylko dwa zbiory muzyki na organy przeznaczonej do wykonywania podczas nabożeństw w kościele, w tym przygotowany przez Feliksa Rączkowskiego śpiewnik Wielbij duszo moja Pana. Tam odnajdujemy jedynie kilka kompozycji Stefana Wrocławskiego wydanych drukiem.

Reklama

Wiele znakomitych utworów kompozytorów działających w tamtym okresie pozostawało w rękopisach i często ginęło bez śladu. Zbiór wydany na powielaczu, który w spadku po swoim przyjacielu otrzymał Emanuel Bączkowski, jest jednym z dwóch zachowanych egzemplarzy, o których wiemy. – Jeszcze do niedawna kłopotliwe było skatalogowanie całokształtu twórczości Stefana Wrocławskiego, ponieważ partytury znajdowały się w prywatnych rękach. Dzięki wieloletnim staraniom ks. prał. Stanisława Wrocławskiego, ks. prał. dr. Henryka Ćwieka, a obecnie ks. mgr. lic. Andrzeja Zarzyckiego udało się skompletować rękopiśmienne pozostałości. Byłoby miłą niespodzianką, gdyby za jakiś czas zasób ten poszerzył się o kolejne odnalezione rękopisy. Obecnie materiału jest wystarczająco dużo, by nagrać kolejne dwie płyty CD – cieszy się dr Bączkowski, który podjął pracę nad rekonstrukcją rękopisów i wydawnictwem fonograficznym wszystkich kompozycji organowych Wrocławskiego.

Przywrócona pamięć

Efektem tych starań stały się projekty promujące osobę i twórczość Wrocławskiego, stwarzające okazje do prawykonań jego kompozycji organowych i na skrzypce z organami.

W 2025 r., podczas VII Spotkań Wielu Kultur w Muzeum Wsi Radomskiej, w Kościele św. Doroty Emanuel Bączkowski ze znakomitymi śpiewakami Warszawskiej Opery Królewskiej prawykonał Mszę ku czci Najświętszej Maryi Panny Stefana Wrocławskiego. Następnie, dzięki wsparciu Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, udało się zrealizować dwupłytowe wydawnictwo Stefan Wrocławski. 53 Preludia organowe na temat polskich pieśni kościelnych. Wydanie albumu zapoczątkowało cykl koncertów promujących życie i twórczość Stefana Wrocławskiego. Jednym z najważniejszych wydarzeń był koncert w Rzymie, w polskim Kościele św. Stanisława Biskupa. Utwory Wrocławskiego prezentowane były także w kaplicy Pałacu Prezydenckiego w ramach jubileuszu 30. rocznicy jej erygowania.

Animator życia kulturalnego

Reklama

Stefan Wrocławski urodził się 12 czerwca 1899 r. w Jabłonnie k. Warszawy. W 1918 r. z wynikiem celującym ukończył Szkołę dla Organistów przy Towarzystwie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Studiował w Konserwatorium Muzycznym w Warszawie, gdzie w 1921 r. uzyskał dyplom kapelmistrzowski. Powołany w 1922 r. na rok do służby wojskowej odbył ją w stołecznej Garnizonowej Orkiestrze Wojskowej, w której grał na tubie. W 1924 r. został zakwalifikowany przez Diecezjalną Komisję Egzaminacyjną do organistów klasy I. Posługę organisty pełnił w parafiach Fałków i Iwaniska, a od 1926 do 1972 r. – w Parafii Opieki Najświętszej Maryi Panny w Radomiu. Tutaj kierował i dyrygował czterogłosowym Chórem Cecyliańskim. Jego dom był miejscem spotkań radomskiego środowiska muzycznego.

Jego muzyczna formacja kształtowała się pod silnym wpływem ruchu odnowy muzyki kościelnej, zapoczątkowanego w XIX wieku i znanego jako ruch cecyliański. Istotą cecylianizmu był powrót do źródeł muzyki liturgicznej, a przede wszystkim do chorału gregoriańskiego. – Nie odstaje on od trendów tamtych czasów i pozostaje zakorzeniony w tradycji swoich polskich poprzedników, w muzyce Józefa Surzyńskiego, Antoniego Chlondowskiego czy Feliksa Nowowiejskiego, który całe artystyczne życie postawił na trwałych fundamentach idei odnowy cecyliańskiej – wyjaśnia Bączkowski.

Kiedy w 1932 r. w Radomiu odbył się Kongres Eucharystyczny, podczas którego Wrocławski dyrygował połączonymi chórami i orkiestrą symfoniczną, był już wówczas uznanym organistą, kompetentnym dyrygentem i sprawnym organizatorem życia muzycznego, aktywnie działającym na polu zarówno muzyki kościelnej, jak i świeckiej, na terenie rozległej wówczas diecezji sandomierskiej.

Wkrótce rozszerzył swoją działalność chóralną o sekcję teatralną. Od tej pory, obok krzewienia piękna muzyki, zaszczepiał również umiłowanie sztuki teatralnej. Był także członkiem Diecezjalnej Komisji Muzyki i Śpiewu Liturgicznego w diecezji sandomierskiej. – Osobowość muzyczna Stefana Wrocławskiego, odkrywana na nowo, i jego godna postawa życiowa powinny być inspiracją do kształtowania polskiej muzyki liturgicznej. Z pewnością zasługują one na uwagę i powinny być wzorem dla młodego pokolenia – podsumowuje Emanuel Bączkowski, organista w Kościele Duszpasterstwa Środowisk Twórczych w Warszawie, wiceprzewodniczący Komisji ds. Muzyki i Śpiewu Kościelnego w diecezji radomskiej.

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zielona Góra. Nabór do Diecezjalnego Studium Organistowskiego

[ TEMATY ]

Diecezjalne Studium Organistowskie

organiści

muzyka kościelna

muzyka liturgiczna

Katarzyna Krawcewicz

Kandydatów przesłuchała komisja

Kandydatów przesłuchała komisja

28 sierpnia w budynku Instytutu Filozoficzno-Teologicznego im. Edyty Stein odbyły się przesłuchania do Diecezjalnego Studium Organistowskiego.

- Kandydata prosimy, żeby powiedział kilka słów o sobie, czym się zajmuje, dlaczego chce się tu uczyć, czy interesowały go wcześniej organy, czy słucha muzyki kościelnej. Prosimy o zaśpiewanie jakiejś pieśni, a jeśli kandydat potrafi grać, to również o zaprezentowanie się przy pianinie – mówi wykładowca Leszek Knopp.
CZYTAJ DALEJ

Zobaczyć Go naprawdę potrafi tylko wiara

„Marność nad marnościami - wszystko jest marnością”. Hebrajskie hebel oznacza dosłownie tchnienie, obłok pary, coś, czego nie da się uchwycić w dłoń. Wulgata utrwaliła przekład vanitas vanitatum. Kohelet jest mędrcem, który postanowił zmierzyć życie „pod słońcem” samym doświadczeniem, bez sięgania po obietnice, i uczciwie zapisał wynik pomiaru. Zysku brak. „Cóż przyjdzie człowiekowi z całego trudu, jaki zadaje sobie pod słońcem?” Wielka pieśń o kołowrocie natury, pokolenia przychodzą i odchodzą, słońce wschodzi i zachodzi, wiatr kołuje, rzeki płyną do morza, które nie może się napełnić, ma w sobie hipnotyczny rytm i celowo prowadzi donikąd. Wszystko się porusza, nic nie dochodzi do celu. Nawet pamięć zawodzi: „nie ma pamięci o tych, co dawniej żyli”. Starożytność pogańska znała ten zawrót głowy wiecznego powrotu. Kohelet wypowiada go wewnątrz Izraela, jakby chciał doprowadzić czytelnika do ściany, za którą może być już tylko Bóg. Kościół czyta Koheleta po to, by przejść jego szkołę odwyku od iluzji. Hieronim, który tej księdze poświęcił osobny komentarz, wspomina, że czytał ją z uczennicą Blezyllą właśnie po to, by nauczyć ją pogardy dla świata przemijającego. „Marność” nie jest ostatnim słowem Objawienia, ale jest słowem koniecznym. Dopóki człowiek liczy na to, że „coś pod słońcem” go nasyci, dopóty nie zapyta o to, co ponad słońcem. Vanitas jest przedsionkiem Ewangelii.
CZYTAJ DALEJ

Łódź: Stanisława Leszczyńska rozświetliła kościół Wniebowzięcia NMP

Po raz pierwszy w historii Light Move Festival jedną z festiwalowych przestrzeni stał się kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Łodzi. Pierwszy wieczór wydarzenia rozpoczęła Eucharystia w intencji rychłej beatyfikacji Służebnicy Bożej Stanisławy Leszczyńskiej. Kilkadziesiąt minut później jej postać pojawiła się na rozświetlonej fasadzie świątyni.

XVI edycja Light Move Festival odbywa się pod hasłem „Marzenia” (Dreams). Festiwal wykorzystuje światło, muzykę i nowoczesne technologie, aby na nowo pokazywać przestrzeń miasta i jego architekturę. W tym roku po raz pierwszy na festiwalowej mapie znalazł się kościół przy pl. Kościelnym, najstarsza łódzka parafia i miejsce szczególnie związane ze Stanisławą Leszczyńską. W krypcie świątyni spoczywają doczesne szczątki Służebnicy Bożej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję