Jedni wyruszają z Tereszpola, inni z Biłgoraja, ale wszystkich łączy ten sam cel – spotkanie ze św. Antonim i jeszcze głębsze spotkanie z Bogiem. W świecie, który nieustannie przyspiesza, pielgrzymka pozostaje jednym z nielicznych doświadczeń, które uczą zatrzymania, cierpliwości i zaufania. To droga, na której człowiek odkrywa, że najważniejsze sprawy nie dzieją się w pośpiechu.
Pielgrzymowanie rozpoczęli mieszkańcy Tereszpola. Choć od rana padał deszcz, frekwencja po raz kolejny pokazała, jak wielkie znaczenie ma dla wiernych sanktuarium św. Antoniego. Mokre kurtki, błotniste drogi i zmęczenie nie były przeszkodą. Wręcz przeciwnie – dla wielu uczestników właśnie trud pielgrzymowania staje się szczególną modlitwą. O fenomenie tej drogi mówił ks. Ireneusz Żyła, wikariusz parafii w Tereszpolu: – Pielgrzymka jest najbardziej popularna ze wszystkich. Mimo deszczu, ludzi jest bardzo dużo, bo chcą modlić się, śpiewać i przeżywać ten dzień ze św. Antonim. Każdy niesie jakąś intencję, każdy ma za co dziękować albo o co prosić, dlatego idziemy, i to wszystko za przyczyną św. Antoniego zanosimy Bogu – podkreślił.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Dzień później na szlak wyruszyli pielgrzymi z parafii św. Jana Pawła II w Biłgoraju. Ich droga liczyła 34 km i prowadziła przez liczne miejscowości oraz miejsca modlitwy związane z kultem świętego. Jednak dla uczestników najważniejsza była nie liczba przebytych kilometrów, lecz duchowa wartość wspólnej wędrówki. Jak podkreślał ks. Wiesław Górniak, organizator, pielgrzymowanie jest czymś znacznie więcej niż marszem do sanktuarium: – Idziemy po to, aby ze św. Antonim odnaleźć właściwą drogę do Jezusa, ale także czuć się wspólnotą, która umacnia się w wierze. W dzisiejszym świecie brakuje nam czasu na to, co najważniejsze, dlatego chcemy ten czas poświęcić Bogu. Pielgrzymowanie pozwala człowiekowi zobaczyć drugiego człowieka, jego trudności, potrzeby, a jednocześnie odnaleźć odpowiedzi na pytania o sens życia, o wiarę i o to, co naprawdę ma wartość – zaznaczył.
Obie pielgrzymki spotkały się symbolicznie u celu: w Radecznicy, jedynym na świecie uznanym miejscu objawień św. Antoniego. To tutaj od ponad trzech i pół wieku przybywają ludzie z troskami, nadziejami i wdzięcznością. Jedni proszą o zdrowie, inni o zgodę w rodzinie, jeszcze inni o odnalezienie drogi życiowej. Św. Antoni pozostaje dla nich nie tylko patronem rzeczy zagubionych, ale przede wszystkim przewodnikiem prowadzącym do Chrystusa.
Patrząc na setki pielgrzymów, zmierzających do „Lubelskiej Częstochowy”, łatwo zauważyć, że prawdziwy sens pielgrzymki nie kończy się w chwili dotarcia do sanktuarium. Najważniejsza droga rozpoczyna się dopiero później, gdy wracają do swoich domów, rodzin i codziennych obowiązków. To właśnie tam wiara sprawdzana jest najbardziej. A każdy krok postawiony na pielgrzymim szlaku ma pomóc, by tę codzienną drogę przeżywać odważniej, mądrzej i bliżej Boga.
