Być może trudno w to dziś uwierzyć, ale ludzie w dawnych wiekach nie tęsknili wcale za podróżami. Wiązały się one najczęściej z ogromnymi kosztami i niebezpieczeństwami. Podróżowali więc tylko ci, którzy musieli: kupcy, pielgrzymi, dyplomaci lub wojskowi w trakcie działań wojennych. Wędrówka po to, żeby coś ciekawego zobaczyć, w zasadzie nie istniała – zainteresowanym wystarczały opisy szaleńców, którzy się na coś takiego decydowali, jak Herodot w starożytności czy Marco Polo w średniowieczu. Później dopiero rozpoczęły się wędrówki młodych ludzi w poszukiwaniu wiedzy na uniwersytetach czy też kilkuletnie wyprawy dla zdobycia ogłady w świecie.
Ileśmy wypili!
Jakikolwiek by podróżni mieli powód, aby wyruszyć z domu, pod koniec dnia zawsze musieli znaleźć jakieś miejsce na nocleg. Pewien standard wyznaczyli tu Rzymianie ze swoją siecią znakomitych dróg. Wzdłuż każdej z nich były przystanki i zajazdy, gdzie można było zmienić konie, naprawić wozy i odpocząć. Po upadku imperium rzymskiego wszystko popadło jednak w ruinę. Dopiero po kilkuset latach, kiedy na większą skalę zaczęto pielgrzymować, szczególnie do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela, nocleg dla pątników oferowały klasztory i przyklasztorne przytułki. Dla zakonników była to okazja do spełnienia duchowych obowiązków – zapewniało to kontakt ze światem zewnętrznym, a także utrzymanie.
Meknes, najskromniejsze spośród czterech królewskich miast Maroka, nie zawsze pozostawało w cieniu wielkiego, nieodległego sąsiada – Fezu.
W 600-tysięcznym mieście leżącym u podnóża Atlasu, w centrum żyznego regionu, ludzie żyją z rolnictwa, upraw oliwek, cytrusów i ich przetwarzania. I z win produkowanych tu tradycyjnie od 5 tys. lat: produkcję rozpoczęli jeszcze rdzenni mieszkańcy Sahary – Berberowie. Dziś Maroko jest jednym z większych producentów wina na świecie, a Meknes – jednym z większych w Maroku. Ale spora część mieszkańców żyje także z turystyki. W odróżnieniu od odległego o kilkadziesiąt kilometrów Fezu Meknes jest jednak na ogół celem krótszych pobytów. A jego atrakcje, w tym medyna (stare miasto) wpisana na Listę światowego dziedzictwa kulturalnego i przyrodniczego UNESCO, są oblegane przez turystów w umiarkowany sposób.
Papież Leon XIV odprawia mszę świętą na stadionie Gran Canaria w Las Palmas na Wyspach Kanaryjskich w Hiszpanii
„Rozpaleni miłością Serca Jezusowego, bądźmy tymi, którzy niosą Jego miłosierdzie i pokój, aby na świecie ustały wojny, a wokół nas wzrastała nowa ludzkość, pojednana w miłości” - powiedział Leon XIV podczas Mszy św. na stadionie w Las Palmas na wyspie Gran Canaria. Była ona sprawowana według formularza z uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Tradycyjny przejazd papamobilem wśród 50 tys. wiernych zgromadzonych na stadionie Gran Canaria poprzedziło pozdrowienie tych, którzy się na nim nie zmieścili i czekali na Leona XIV na zewnątrz, a liturgię mogli śledzić na wielkim telebimie.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.