Reklama

Rodzina

Odnaleźć klamkę do serca

Co mają wspólnego drzwi i przebaczenie? Okazuje się, że całkiem sporo.

Dodaj nasz portal do preferowanych źródeł Google
Artykuły z niedziela.pl będą pojawiać się częściej w Twoich wynikach wyszukiwania

Wyobraź sobie drzwi bez klamki, takie, których nie da się otworzyć od środka ani z zewnątrz. Zatrzaśnięte na dobre. Początkowo możesz nawet nie zdawać sobie sprawy z sytuacji, w której się znalazłeś. Po chwili zaczynasz jednak odczuwać brak powietrza, przestrzeni i swobody ruchu. Pojawia się niepokój, uświadamiasz sobie, że jesteś zamknięty, a nawet uwięziony.

Zamknięte drzwi

Zwykle w takiej sytuacji są dwie możliwości: ktoś zatrzasnął drzwi i zabrał ze sobą klamkę albo to my sami zatrzasnęliśmy je od środka, ignorując możliwość wyjścia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jeżeli jeszcze nie wiesz, do czego zmierzam – już wyjaśniam. W naszych relacjach, bardzo często rodzinnych, bywa podobnie. Tkwimy w zamknięciu na przebaczenie. Zasklepiamy się w swoich urazach, złości, w myślach: „bo on powiedział to...”, „bo ona zrobiła tamto...”. Niekiedy nawet nie potrafimy wskazać momentu, w którym nasze serce zamknęło się na drugiego człowieka – czasem bardzo nam bliskiego. Powoli zaczyna rosnąć mur niezrozumienia, żalu, pretensji, który oddziela nas od siebie coraz bardziej. Okazuje się, że brak przebaczenia potrafi urosnąć do monstrualnych rozmiarów, jak więzienny mur, który odgradza nas od światła i wolności.

Reklama

Skąd takie drastyczne porównanie? W rozmowach podczas konsultacji i warsztatów bardzo często słyszę historie ludzi, którzy latami noszą w sobie żal i różnego rodzaju urazy: dzieci do rodziców, rodziców do dzieci, małżonków do siebie nawzajem, rodzeństwa albo przyjaciół jeden do drugiego.

Nierzadko wszystko zaczyna się niewinnie. Jedno zdanie, jeden gest, jedno niedopowiedzenie, a potem, często zupełnie nieświadomie, sami wtaczamy ogromny głaz, który od środka zamyka nasze serce. Wracamy w myślach do minionych sytuacji, analizujemy słowa, wymyślamy intencje, którymi, naszym zdaniem, mogła kierować się osoba. I tak powoli relacja zaczyna przypominać zamknięty pokój bez klamki. Każdy zostaje po swojej stronie zatrzaśniętych drzwi.

Tymczasem w chrześcijańskim spojrzeniu relacje nie powinny być przestrzenią do walki o rację, ale mają być drogą dialogu i spotkania. Nawet wtedy, a może szczególnie wtedy, gdy pojawia się różnica zdań, bo relację niszczy nie to, że się różnimy, ale najczęściej brak przebaczenia.

Wobec tego, zwłaszcza u progu Poranka Zmartwychwstania, warto się zastanowić: czy jesteśmy powołani do tego, aby siedzieć w mroku swojego zamkniętego pokoju i bez końca rozpamiętywać rany zadane przez innych? Oczywiście, że nie, ponieważ Ewangelia pokazuje nam zupełnie inną drogę. Drogę, na której Jezus wielokrotnie przypomina o przebaczeniu nie jako o słabości, ale jako o darze i drodze ku wolności. „Wtedy Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy?». Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy»” (Mt 18, 21-22).

Wyjaśnienie

Reklama

W tym miejscu może warto powiedzieć, czym jest przebaczenie, a czym nie jest. Otóż przebaczenie nie oznacza zapomnienia, nie polega również na udawaniu, że nic się nie wydarzyło, nie jest też zgodą na krzywdę. Jest natomiast aktem woli – świadomym pragnieniem uwolnienia serca od ciężaru, który nosimy. Jest decyzją, że nie chcę dalej żyć w więzieniu urazy.

Czego potrzebujemy, aby przebaczyć? Potrzebujemy przede wszystkim pokory. Uznania, że nie zawsze mamy całkowitą rację, nie wszystko widzimy do końca i niekiedy sami także ranimy innych: słowem, tonem, milczeniem czy brakiem własnej uważności.

Pokora pomaga nam zejść z pozycji sędziego. Uczy raczej pytać: „co się między nami wydarzyło? Dlaczego tak zabolało? Czy ja również nie dołożyłem do tego swojej cegiełki?”. To nie jest umniejszanie siebie, ale to stawanie w prawdzie, a właśnie prawda wyzwala, tzn. ta przyjęta z łagodnością otwiera serce na przebaczenie.

Na drodze przebaczenia potrzebujemy także odwagi serca. Dlaczego? Bo przebaczenie nie przychodzi samo i nie zawsze dzieje się od razu. Kiedy ktoś nas mocno zranił, serce nie umie otworzyć się w jednej chwili. Jeśli ktoś nas upokorzył, zawiódł albo latami brakowało z jego strony miłości, to ból nie znika po jednym: „muszę wybaczyć”. Potrzeba czasu i zwykle przebaczenie zaczyna się od małych kroków.

Najpierw od tego, że już nie chcę wracać do samej krzywdy. Potem od modlitwy: „Boże, dziś jeszcze nie umiem przebaczyć, ale już chcę”. Innym razem od rozmowy i przyznania się przed sobą: „to mnie naprawdę zraniło”. Dopiero z takich małych kroków rodzi się w sercu gotowość, by uwalniać się od nieprzebaczenia.

Odnalezienie klamki

Reklama

Często powtarzam, że przebaczenie nie jest prezentem dla tego, kto nas zranił. Najpierw stanowi dar dla nas samych, bo to my nosimy w sobie ciężary dawnej urazy. I to nasze serce robi się zamknięte. I właśnie z tego powodu przebaczenie jest tak bardzo potrzebne przede wszystkim nam samym.

Można powiedzieć, że w chwili przebaczenia odnajdujemy klamkę do drzwi własnego serca. I choć wydawało się, że tych drzwi nie da się już otworzyć, przebaczenie powoli uchyla drzwi. I wtedy zaczyna się coś zmieniać: do środka wpada świeże powietrze, jakby w sercu zrobiło się więcej miejsca na spokój i nadzieję. Nie oznacza to, że nagle zapominamy o tym, co się stało, ale przestajemy żyć wyłącznie tym zranieniem. Z czasem odkrywamy też, że do naszego życia wraca prawdziwa radość, taka codzienna. I właśnie w tym sensie przebaczenie jest nie przegraną, ale zwycięstwem.

Ku otwarciu

Czas Wielkiego Postu i Zmartwychwstania Pańskiego jest wyjątkowy, bo prowadzi nas od tego, co zamknięte, ku temu, co otwarte. Pomaga zobaczyć, gdzie nasze serce stało się miejscem żalu i braku pojednania. Poranek Zmartwychwstania przypomina jednak, że Bóg potrafi otwierać to, co po ludzku wydaje się zamknięte na zawsze. To prawda nie tylko o grobie Chrystusa, ale także o naszych relacjach. Bóg nie tylko pokazuje drogę do przebaczenia, ale również uzdalnia człowieka do pojednania. Daje siłę, by zrobić pierwszy krok, nawet wtedy, gdy serce wciąż jeszcze się boi i boli. Dlatego ten czas tak mocno zaprasza nas do przebaczenia, bo przebaczenie otwiera serce i pozwala wrócić do życia w radości.

Autorka jest certyfikowaną Edukatorką Pozytywnej Dyscypliny.

2026-03-30 21:19

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Oceń: +1 0 dodaj do źródeł Google

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wakacyjna przemoc rówieśnicza

Jak przygotować dziecko na agresję ze strony jego rówieśników i jak mu pomóc, gdy zostało skrzywdzone?

Dla dzieci wakacje są czasem odpoczynku, nowych znajomości i przygód. Dla rodziców to często pierwszy lub kolejny sprawdzian zaufania – zwłaszcza gdy dziecko wyjeżdża na kolonie, obóz czy kilkudniowy wypad z rówieśnikami. Przed wyjazdem rozmawiamy o bezpieczeństwie nad wodą, o kontaktach z obcymi, przypominamy o telefonie, lekach i zasadach obowiązujących podczas wycieczki. Znacznie rzadziej przygotowujemy dziecko na sytuację, której prawdopodobieństwo zaistnienia jest zdecydowanie większe – przemoc ze strony rówieśników.
CZYTAJ DALEJ

Świątynia potrzebuje ludzi

2026-10-25 22:27

Bogusław Kotarski

konsekracja świątyni w Domatkowie

konsekracja świątyni w Domatkowie

W Eucharystii uczestniczył również rodak Bonifrater brat Eugeniusz Kret. Uroczystości towarzyszyła piękna oprawa muzyczna przygotowana przez Państwową Szkołę Muzyczną I stopnia w Kolbuszowej pod przewodnictwem pani dyrektor Aleksandry Niezgody. Na początku Eucharystii Ks. Proboszcz powitał Księdza Biskupa, kapłanów oraz zgromadzonych gości,

Historia parafii rozpoczęła się na długo przed jej oficjalnym erygowaniem. Mieszkańcy Domatkowa i Bukowca przez wiele lat należeli do parafii pod wezwaniem Wszystkich Świętych w Kolbuszowej. Ważnym momentem był rok 1972, kiedy podczas wizyty bp. Jerzego Ablewicza mieszkańcy przedstawili swoje pragnienie utworzenia własnego ośrodka duszpasterskiego. Pierwsza Msza Święta w Domatkowie została odprawiona 18 maja 1975 r. w domu Stefanii Mycek. Później kaplicę przeniesiono do punktu katechetycznego w domu Marii Kowalskiej. W 1983 roku ks. Stanisław Saładyga został mianowany rektorem kaplicy w Domatkowie. 30 października tego roku bp Józef Gucwa poświęcił plac pod budowę kościoła. 24 kwietnia 1984 r. rozpoczęto prace, a 8 lipca bp Władysław Bobowski poświęcił kamień węgielny. W dniu 5 czerwca 1986 r. bp Jerzy Ablewicz erygował parafię pw. Miłosierdzia Bożego w Domatkowie, a jej pierwszym proboszczem został ks. Stanisław Saładyga. 12 października tego samego roku odbyło się poświęcenie kościoła, punktu katechetycznego i plebanii. W dniu 8 września 1991 r. parafia powitała nowego proboszcza – ks. Stanisława Marczewskiego, który kontynuował dzieło poprzednika. Od 26 sierpnia 2017 r. proboszczem parafii jest ks. Bogdan Janik. Podczas jego posługi podjęto kolejne prace i inwestycje. Integralną częścią parafii jest kaplica w Bukowcu pod wezwaniem św. Ojca Pio. Przy parafii działają aktywnie różne wspólnoty i grupy.
CZYTAJ DALEJ

Zmarł ks. Józef Błasiński

2026-10-26 13:45

[ TEMATY ]

Radomsko

parafia NMP Królowej Polski

śp. ks. Józef Błasiński

Niedziela TV

25 października zmarł ks. Józef Witold Błasiński, proboszcz Parafii NMP Królowej Polski w Radomsku.

Msza św. żałobna zostanie odprawiona we wtorek 27 października w Kościele NMP Królowej Polski w Radomsku (ul. Piastowska 45) o godz. 19.30.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję