Reklama

Niedziela Lubelska

Pokorny stolarz

Sługa Boży br. Kalikst Kłoczko budował Kościół świętością życia i pięknem stolarskiego rzemiosła.

Niedziela lubelska 12/2026, str. IV

[ TEMATY ]

br. Kalikst Kłoczko

Archiwum Ojców Kapucynów

Brat Kalikst Kłoczko (1930-2013)

Brat Kalikst Kłoczko (1930-2013)

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Trzy lata temu, pod koniec kwietnia 2023 r., rozpoczął się etap diecezjalny procesu beatyfikacyjnego kapucyna br. Kaliksta Mariana Kłoczki. W tym czasie trybunał powołany przez abp. Stanisława Budzika przeprowadził szereg prac, które dobiegają końca.

Chociaż większość prac trybunału przebiegała za zamkniętymi drzwiami, wicepostulator procesu kapucyn o. Andrzej Derdziuk wyjaśnia, że została już zebrana i opracowana dokumentacja historyczna i teologiczna dotycząca kandydata na ołtarze. Na etapie dochodzenia diecezjalnego w kwestii heroiczności cnót i sławy świętości zostali już przesłuchani świadkowie, którzy znali br. Kaliksta Kłoczkę, w tym rodzina, współbracia i wierni z miejsc posługiwania zakonnika m.in. z Lubartowa i z Lublina, a także osoby, które za wstawiennictwem kandydata na ołtarze otrzymały szczególne dary i łaski. – Dokumentację mamy już skompletowaną i przetłumaczoną na język włoski; jej uwiarygodnione kopie po tzw. sesji zakończenia zostaną przekazane do Watykanu – wyjaśnia wicepostulator. Jak zapowiada, taka sesja pod przewodnictwem biskupa diecezjalnego zostanie zwołana niebawem, w ciągu kilku miesięcy. – Dokumentacja została zgromadzona, świadectwa zebrane i nie ma żadnych przeszkód, żeby przekazać je Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych – mówi o. Derdziuk. Ta zdecyduje, czy lubelski kandydat na ołtarze zostanie ogłoszony błogosławionym.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

W opinii świętości

Reklama

Wśród wielu informacji o skromnym zakonniku z Poczekajki znajdują się świadectwa nadzwyczajnych interwencji dotyczących uzdrowienia. Pierwszym przypadkiem było natychmiastowe uzdrowienie mężczyzny z Serpelic, który uległ udarowi mózgu. – Znane są historie dwóch kobiet, uzdrowionych z raka trzustki i raka jelita grubego. Za wstawiennictwem br. Kaliksta uzdrowiona została także dziewczynka zmagająca się z padaczką lekooporną. Ostre ataki, mimo leczenia, pojawiały się u niej kilka razy dziennie przez wiele miesięcy. Zdecydowanie zmniejszyła się ich częstotliwość, a następnie zupełnie ustała, po modlitwie za przyczyną kapucyńskiego stolarza. Dziewczynka od 5 lat nie miała żadnego ataku – mówi o. Andrzej Derdziuk. Jednej z osób, które wcześniej nawet nie słyszały o br. Kalikście, zakonnik przyśnił się kilka lat przed chorobą w sytuacji, gdy zapewniał ją o modlitwie; gdy poważnie zachorowała i otrzymała obrazek z wizerunkiem br. Kaliksta, rozpoznała w nim zakonnika ze snu.

W księdze łaski i próśb, jaka znajduje się w kościele Ojców Kapucynów na Poczekajce, a także w skrzynce intencji umieszczonej na grobie zakonnika spoczywającego na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie, wciąż pojawiają się nowe wpisy; miesięcznie jest ich kilkadziesiąt. – Do tej pory rozprowadziliśmy ponad 116 tys. obrazków z wizerunkiem br. Kaliksta, w tym w językach obcych. Trzeba pamiętać, że pierwsze ulotki o naszym bracie przygotowali wierni świeccy, przekonani o świętości jego życia. W gronie tych osób znajduje się pani Anna Pasek z synem Michałem, którzy przygotowali i sfinansowali pierwszą partię – informuje wicepostulator. Podkreśla, że świeccy od dawna zwracali uwagę na heroiczność cnót pokornego brata Kaliksta, który na co dzień żył wiarą, nadzieją, miłością i pobożnością. – Brat Kalikst Kłoczko zmarł w opinii świętości. Osobiście jestem przekonany, że zasługuje na wyniesienie do chwały ołtarzy; już cieszy się zasłużoną sławą i skutecznie wstawia u Boga – mówi o. Andrzej Derdziuk. Jako współbrat i świadek świętości życia podkreśla, że kandydat na ołtarze był człowiekiem pokornym, o nadzwyczajnej dobroci i życzliwości wobec ludzi, a jednocześnie głębokiej wiary, wręcz dziecięcej ufności wobec Pana Boga.

Skrobidecha z Poczekajki

Reklama

Marian Kłoczko urodził się 15 kwietnia 1930 r. we wsi Kolonia Brzozowo w parafii Różanystok. Wzrastał w ubogiej, ale pobożnej podlaskiej rodzinie. Przez biedę ukończył tylko 3 klasy szkoły podstawowej. W 1951 r. został przyjęty do postulatu Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów. Duchowych synów św. Franciszka z Asyżu poznał podczas prac przy powojennym odgruzowywaniu Warszawy. Nowicjat odbył w Nowym Mieście nad Pilicą, gdzie otrzymał imię zakonne Kalikst. 27 sierpnia 1956 r. złożył profesję wieczystą w Zakroczymiu. Powierzone mu obowiązki stolarza pełnił w klasztorach w Zakroczymiu, Lublinie – Śródmieściu, Lubartowie oraz w Lublinie na Poczekajce, gdzie od 1981 r. pomagał przy budowie kościoła i klasztoru. Przy Alei Kraśnickiej, w zakonnych ogrodach, przygotował pracownię, którą wkrótce nazwano „Kalikstówką”. Dziełem zakonnego stolarza, który dał się poznać nie tylko jako fachowiec, ale i wynalazca, są wszystkie drzwi i okna w świątyni na Poczekajce, a także imponujący drewniany sufit, który świadczy o kunszcie jego rzemiosła i mądrości rozwiązań technicznych. Mimo wielu obowiązków w klasztorze i w parafii br. Kalikst pomagał ubogim rodzinom. Znające go osoby zaświadczają, że miał wyjątkowy dar słuchania, udzielania dobrych rad i wydobywania z ludzi dobra. Często nazywany był lubelskim św. Franciszkiem lub św. Józefem. Z opiekunem Pana Jezusa kojarzył się przez wykonywany zawód, ale też posturę i obfitą brodę, a przede wszystkim przez ojcowską dobroć i chęć niesienia pomocy.

Bart Kalikst Kłoczko zmarł 6 kwietnia 2013 r., w wigilię uroczystości Miłosierdzia Bożego. Odszedł do Pana ze szpitalnej sali, gdzie opiekowali się nim współbracia i świeccy. Troska o chorego seniora wzbudzała zainteresowanie innych pacjentów, co sprowokowało br. Kaliksta do wyznania: – „Niektórzy myślą, że jestem kimś bardzo ważnym, a ja jestem zwykłym skrobidechą”.

Dekadę po śmierci pokornego stolarza, o którym pamięć wciąż jest żywa, w edykcie na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego abp Stanisław Budzik napisał: – „Brat Kalikst odznaczał się nadzwyczajną pobożnością, pracowitością, dokładnością, uczciwością, łagodnością oraz był obdarzony talentem w rozwiązywaniu problemów technicznych i konstrukcyjnych. Pozostawał prostym, pokornym, skromnym i radosnym bratem mniejszym. Dla wielu osób br. Kalikst stał się kierownikiem duchowym, którego cenne rady pomogły podejmować ważne decyzje i rozwiązywać trudne sytuacje życiowe. Niezwykła była jego dobroć i uczynność wobec bliźnich oraz wrażliwość na ludzką biedę. Od swojej śmierci nieprzerwanie odbiera kult prywatny. Ludzie nawiedzają jego grób na cmentarzu przy ul. Lipowej w Lublinie, zapalają światła i przynoszą kwiaty. Wiele osób wzywa jego wstawiennictwa u Boga w różnych potrzebach”.

2026-03-17 11:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Skrobidecha z Poczekajki

Niedziela lubelska 18/2023, str. IV

[ TEMATY ]

br. Kalikst Kłoczko

Archiwum Zakonu Braci Mniejszych Kapucynów

Br. Kalikst Kłoczko OFM Cap. (1930 – 2013)

Br. Kalikst Kłoczko OFM Cap. (1930 – 2013)

Brat Kalikst Kłoczko był człowiekiem niezwykłej pracowitości i pobożności, budował harmonią pracy i modlitwy; miał wyjątkową zdolność do nawiązywania przyjaźni z ludźmi świeckimi – mówi o współbracie kapucyn o. prof. Andrzej Derdziuk.

Sługa Boży br. Kalikst Kłoczko „budował Kościół świętością życia i pięknem stolarskiego rzemiosła”. 29 kwietnia rozpoczął się diecezjalny etap procesu beatyfikacyjnego kapucyńskiego zakonnika. Historią jego życia z czytelnikami Niedzieli podzielił się o. prof. Andrzej Derdziuk, który z pokornym zakonnikiem mieszkał w klasztorze przez niemal 20 lat.
CZYTAJ DALEJ

775-lecie szkaplerza karmelitańskiego

2026-07-13 06:59

[ TEMATY ]

szkaplerz

Matka Boża Szkaplerzna

Karol Porwich/Niedziela

Nabożeństwo szkaplerzne jest jedną z najpopularniejszych form kultu Matki Bożej w Kościele katolickim obok różańca. W tym roku przypada 775. rocznica, kiedy generał karmelitów św. Szymon Stock w Aylesford w Anglii podczas objawień otrzymał od Maryi szkaplerz.

Święto Matki Bożej z Góry Karmel karmelici obchodzą od XIV wieku. Dla całego Kościoła zatwierdził je w 1726 r. papież Benedykt XIII. W Polsce znane jest pod nazwą Matki Bożej Szkaplerznej i obchodzone jest 16 lipca, na pamiątkę zjawienia się Maryi w 1251 r. ówczesnemu generałowi karmelitów o. Szymonowi Stockowi, który modlił się o pomoc dla zakonu. Dekret soboru laterańskiego IV (1215 r.) zabraniał zakładania nowych zakonów i nie uznawał istnienia tych, które nie były oparte na regule zaaprobowanej przez Kościół, a do takich należał wówczas m.in. zakon karmelitów.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję