O tym, że czytać dzieciom i z dziećmi nie tylko trzeba, lecz także warto, pisaliśmy na tych łamach już nie raz. A ponieważ temat jest tyleż ważny, ile – przy okazji – przyjemny, nie zaszkodzi pochylić się nad nim raz jeszcze, tym razem w kontekście projektu „Mała książka – wielki człowiek”.
Od kołyski
Istnienie tej kampanii sprawia, że jako Polacy możemy się pochwalić największym w Europie programem bookstartowym realizowanym na poziomie ogólnokrajowym. Celem inicjatyw tego typu, mówiąc w największym skrócie, jest promowanie czytelnictwa od najmłodszych lat, często już od urodzenia, przez zachęcanie rodziców i opiekunów do czytania razem z dziećmi. Nawyk sięgania po książkę sam w krew nie wejdzie, szczególnie w dobie wszechobecnego internetu, trzeba mu więc jakoś pomóc, a nie ma chyba lepszego sposobu niż po prostu dobry przykład.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Kampania „Mała książka – wielki człowiek”, prowadzona nieprzerwanie od 2017 r. przez Instytut Książki, w założeniu jej inicjatorów ma przypominać o korzyściach płynących ze wspólnego czytania. A tych jest całe mnóstwo. „Wierzymy, że czytelnictwo zaczyna się od kołyski, na długo przed dniem, w którym dziecko nauczy się samodzielnie składać litery. Dobrze dobrane książki rozwijają jego umysł i emocje, kształtują kompetencje językowe, rozbudzają wyobraźnię i zakorzeniają je w kulturze” – czytamy na stronie internetowej akcji. I dalej: „Wspólna lektura może stać się nie tylko wielką przyjemnością, ale przede wszystkim wspaniałą okazją do budowania bliskości oraz silnych i trwałych więzi rodzinnych. Czytając swojemu dziecku, wpływasz na jego przyszłość i pomagasz mu osiągnąć sukces”.
Trzy etapy
Z pewnością wielu młodych rodziców przypomina sobie, że gdy zbliżał się czas opuszczenia przez nich szpitala po powitaniu na świecie najmłodszego członka rodziny, otrzymali w prezencie wyprawkę czytelniczą z książką i materiałami dla opiekunów. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że był to prezent przygotowany właśnie przez Instytut Książki.
Kampania „Mała książka – wielki człowiek” podzielona jest na etapy, z których pierwszy jest skierowany do rodziców nowo narodzonych dzieci i wiąże się właśnie z wręczaniem wyprawek dla noworodków. W drugim etapie – przeznaczonym dla przedszkolaków w wieku 4-6 lat – dzieci, które uczęszczają do biblioteki publicznej (w kampanii bierze udział niemal 7 tys. bibliotek!), otrzymują książkę i Kartę Małego Czytelnika. Regularne wypożyczanie książek wiąże się ze zbieraniem naklejek, a po zgromadzeniu dziesięciu mały czytelnik zostaje uhonorowany imiennym dyplomem. W etapie trzecim, skierowanym do pierwszoklasistów, którzy stawiają pierwsze kroki w samodzielnym czytaniu, dzieci również otrzymują książkę, przygotowaną specjalnie na okoliczność rozpoczęcia edukacji szkolnej.
Nadmieńmy, że od początku trwania kampanii do dzieci trafiło już ponad 6 mln książek.
Po co to wszystko?
Reklama
Cel jest jasny, program – potrzebny i dobrze skonstruowany, nasuwa się jednak natrętne pytanie: czy to działa? Z konkretną odpowiedzią przychodzi Instytut Książki, który niedawno opublikował szczegółową analizę, jak kampania „Mała książka – wielki człowiek” wpływa na czytelnictwo w rodzinach.
Z badań, przeprowadzonych przez Agencję Badań Rynku SESTA wśród opiekunów, którzy otrzymali dla dziecka przynajmniej jedną Wyprawkę Czytelniczą od Instytutu Książki, wynika jednoznacznie, że książki przekazywane w ramach kampanii nie wylądowały na półkach jako tzw. łapacze kurzu. Spośród ankietowanych 76% zadeklarowało, że otrzymaną książkę czytało co najmniej raz w tygodniu (w tym codziennie – 17%). Zdecydowana większość badanych (87%) wskazała, że książka ta była czytana wymiennie z innymi tytułami. Dodatkowo 94% rodziców i opiekunów przyznało, że dzieci zainteresowały się otrzymanymi książkami. Te dane przekładają się na codzienne praktyki badanych: blisko 80% osób zadeklarowało, że czyta dzieciom kilkukrotnie w tygodniu, z czego 34% codziennie. Dlaczego czytają? Większość wskazała na chęć rozwijania wyobraźni dziecka (58%) i jego słownictwa (56%), a równo połowa postawiła na chęć kształtowania w dziecku nawyku czytania. Zdecydowanej większości ankietowanych czytanie dziecku kojarzy się wyłącznie pozytywnie: z nauką i rozwojem, bliskością, kształtowaniem wyobraźni dziecka czy pobudzaniem jego kreatywności.
Reklama
Jednym z najważniejszych aspektów badania jest ten dotyczący realnego wpływu kampanii na czytelniczą codzienność Polaków. A wnioski wydają się naprawdę optymistyczne. Na pytanie, czy akcja zachęciła ich do czytania dzieciom innych książek, pozytywnie odpowiedziało blisko 80% ankietowanych („raczej nie” – 10%, „zdecydowanie nie” – 2%, „trudno powiedzieć” – 8%). Ponadto ponad 75% przyznało, że akcja była dla nich impulsem do częstszego kupowania książek. Jak wynika z badania, rodzice i opiekunowie częściej kupują książki, niż je wypożyczają, aczkolwiek korzystanie z bibliotek zadeklarowało ponad 60% badanych (ok. 25% przyznało, że książki wypożycza drugi rodzic). Nie dziwi, że wypożyczanie książek dla dzieci jest dużo częstsze w domach, w których dorośli wypożyczają je dla siebie.
Spośród rodziców i opiekunów, którzy otrzymali książkę w ramach wyprawki dla noworodka, 42% przyznało, że pierwszy kontakt dziecka z lekturą nastąpił w pierwszym półroczu jego życia, a 23% wskazało na czas między 6. a 12. miesiącem życia. Co istotne, jak czytamy w analizie, „zdaniem większości rodziców otrzymana książka przyspieszyła ten kontakt, w tym co trzeci jest tego pewien”. Badanie pokazuje zatem, że kontakt z książką na wczesnym etapie życia przekłada się na trwałe nawyki: w rodzinach objętych programem czytanie staje się regularnym elementem codzienności, a nie „wydarzeniem”.
Czy 5 minut coś tu zmieni?
Reklama
W listopadzie ubiegłego roku rozpoczęła się nowa edycja programu „Mała książka – wielki człowiek” pod hasłem „Czytaj chwilę”. Skąd ta chwila? – chciałoby się zapytać. Odpowiedź (która wynika wprost z przytoczonych powyżej badań) raczej nie zaskakuje: chodzi o to, że rodzice, którzy nie czytają dzieciom codziennie, po prostu nie mają na to czasu. „Wspólne momenty z książką – czytanie, rozmowy, wygłupy – to chwile, które zostają z nami na zawsze. Dlatego w codziennym zabieganiu niektóre rzeczy warto odłożyć... na chwilę” – zachęcają organizatorzy. Okazuje się, że wystarczy kilka, choćby 5 minut dziennie aktywnego czytania, by stworzyć rytuał, który już na zawsze pozostanie w sercu dziecka i będzie przywoływał na myśl same miłe chwile (o korzyściach ze wspólnego czytania, takich jak poszerzenie zasobu słownictwa, wzmocnienie koncentracji i pamięci, nabycie zdolności logicznego myślenia, rozwój empatii i wielu innych już mówiliśmy, zostawmy je więc na marginesie). Nie długość czytania ma bowiem znaczenie, lecz jego jakość, a na nią składają się przede wszystkim regularność i zaangażowanie rodzica/opiekuna. (Bez żadnych rozpraszaczy – tylko ty, dziecko i książka!) I nie musi to być wcale czytanie do poduszki, bo czytać można np. podczas kąpieli, w autobusie czy w poczekalni u dentysty (choć trzeba uczciwie oddać, że stała pora wykonywania jakiejś czynności znacznie ułatwia wyrobienie sobie nawyku). Najważniejsze, żeby sięganie po lekturę stało się stałym elementem codzienności. Gdy zdołamy postawić ten pierwszy krok, nawet nie zauważymy, jak dziecko samo zacznie upominać się o czytanie, a stąd już prosta droga do wychowania mola książkowego.
Przy okazji warto nadmienić, że na stronie internetowej kampanii, wielki-czlowiek.pl , w zakładce „baza wiedzy” znajdziemy mnóstwo przydatnych wskazówek oraz rozwinięcie problemów związanych z czytaniem ujęte w artykułach (m.in. jak przezwyciężyć trudności, gdy dziecko nie chce słuchać ani czytać książek; dlaczego czytanie wcześniakom ma kluczowe znaczenie dla ich rozwoju), a także rekomendacje książek dla dzieci na poszczególne tematy (np. książki wzmacniające więź dziecka z dziadkami czy takie, które oswajają trudne tematy).
***
Byłoby nieuczciwe nie nadmienić, że kampania „Mała książka – wielki człowiek” nie jest jedynym programem wspierającym czytelnictwo wśród Polaków – i tych młodszych, i tych starszych. Mamy przecież także Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa, którego kolejna edycja (NPRCz 3.0), na lata 2026-30, jest w trakcie przygotowań. Jest również organizowane od 2012 r. pod patronatem Prezydenta RP Narodowe Czytanie – coroczna ogólnopolska akcja społeczna, której celem jest promocja klasyki literatury polskiej.
Mówi się, że Polacy rzadko sięgają po książki... Ale czytelnictwo w naszym kraju wcale nie musi być przegraną sprawą. Kilka minut dziennie, choćby jedna dobra książka i dorosły, który chce być blisko – tyle wystarczy, by czytanie stało się dla dziecka czymś naturalnym, trwałym elementem codzienności, a nie szkolnym obowiązkiem. Tylko czyja w tym głowa…?
