Kasia – jedna z dziewic konsekrowanych z diecezji – na co dzień pracuje jako lekarz neonatolog. Dobrze pamięta jeden z dyżurów. Była akurat cicha, spokojna noc wigilijna. Postanowiła zejść na Pasterkę do szpitalnej kaplicy. Na oddziale nic się nie dzieje, a w razie potrzeby zaraz przyjdzie. Doszła do drzwi, kiedy współdyżurująca koleżanka przekazała wiadomość, że wiozą na blok matkę; zaraz będzie poród wcześniaka. W kaplicy trwała uroczysta Msza św., a na sali operacyjnej przyszedł szczęśliwie mały chłopczyk. Doktor Kasia, wspominając ów dyżur, nie kryje radości: Narodził się Jezusek… Właśnie tam… właśnie wtedy.
Późny, zimowy wieczór. U ojców franciszkanów w Jaśle zakończyła się Msza św., adoracja i Apel Jasnogórski. Panie poszły do domu, a panowie zostali – ok. 20 osób. Szykują się do drogi. Jeden z nich trzyma krzyż; kierujący ruchem mają na sobie kamizelki odblaskowe. Za chwilę dołączy o. Jan Janus i wyruszą do Dębowca. Co miesiąc tak idą, bez względu na pogodę, zawsze w nocy z trzeciej soboty na niedzielę. Wyjątkiem jest wrzesień, bo wtedy wyruszają rano z parafialną pielgrzymką w towarzystwie rodzin. Trzecia niedziela w duchowości saletyńskiej to niedziela wynagradzająca. Wierni przyjmują wtedy Komunię św. i adorują Pana Jezusa w duchu wynagrodzenia, a panowie z Jasła i okolic praktykują Męski Marsz Modlitwy i Pokuty w intencji Ojczyzny. Idąc do Dębowca, odmawiają Różaniec i śpiewają pieśni. Tuż przed północą stają przed Piękną Panią na Kalwarii. Ona ma łzy na obliczu, bo wciąż boleje nad wzgardzoną, odepchniętą Bożą miłością, ale widząc tych swoich synów, uśmiecha się, bo oto w sercach oczyszczonych i uświęconych pokutą, pod polskim niebem rodzi się Bóg.
Już od kilku lat w przedsionku dębowieckiej bazyliki w listopadzie pojawia się duża tablica, do której są przyczepione papierowe aniołki. Na każdym widnieje informacja, że ktoś potrzebuje środków czystości, akcesoriów do rehabilitacji itp. Pielgrzymi chętnie biorą takiego „aniołka” i w domu przygotowują paczkę. W ten sposób każdy z darczyńców – jak głosi hasło akcji – może zostać aniołem! Potem grupa młodych wolontariuszy przyniesione dary sortuje, pakuje i przewozi do hospicjum, do domów pomocy społecznej, gdzie są wręczane. Obdarowani nie kryją wzruszenia. To jest niesamowite, jak ktoś potrafi się ucieszyć kremem i zwykłą gąbką do mycia, jak ceni sobie podanie ręki, chwilę rozmowy i wspólną modlitwę. kustosz ks. Marcin Sitek MS w roli św. Mikołaja, pochyla się nad leżącymi i błogosławi każdego. Pojawiają się łzy na wielu twarzach. Poszerza się krąg anielski. To już nie jest tylko akcja charytatywna – mówi ks. Marcin – ale „dzieło miłości, które łączy duchowość z czynem, modlitwę z dobrocią. I Bóg się rodzi w tych, którzy zapragnęli zostać aniołem i w tych, do których w Jego imię poszli z darami serc.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
