W Starym Testamencie Bóg, prowadząc Izraelitów, czasami nakazywał im całkowicie zniszczyć dane miasto, tak aby nic z niego nie przylgnęło do narodu wybranego (por. Pwt 13, 18).
Perspektywa biblijna
Słowo „przylgnąć” odnosiło się do postawy wobec Boga. Pokazywało wyraźnie, co jest bliższe sercom Izraelitów: drogocenne zdobycze czy sam Bóg i Jego dary. Obecność, już w Starym Przymierzu, takiej duchowej zależności pokazuje, że od samego początku Bogu chodzi o to, aby człowiek przylgnął do Niego, był z Nim w tak żywej relacji, że nawet ludzkie korzyści nie będą go w stanie od Niego oderwać.
Aby maksymalnie przybliżyć się do człowieka, objawić mu swoją miłość i zaprosić go do pójścia za sobą, Bóg stał się człowiekiem. I to właśnie w momencie Wcielenia zaczęło się kształtować i bić serce Jezusa Chrystusa. Choć jako Bóg jest odwieczny, to ludzkie serce otrzymał dopiero wtedy, gdy przyjął ludzkie ciało. Jego bicie mogli poczuć na pewno Maryja z Józefem czy Jan Apostoł, który spoczywał na piersi Nauczyciela w Wieczerniku. Z pewnością taką możliwość mieli także inni ludzie, którzy byli blisko Jezusa w czasie Jego publicznej działalności. To naturalne, bo Serce Jezusa biło i funkcjonowało jak serce każdego człowieka. O jego wyjątkowości stanowi osoba Jezusa Chrystusa – Boga i Człowieka. Przez to połączenie w ludzkim sercu Jezusa zamieszkała cała pełnia Bóstwa – od początku było ono świątynią i domem Boga. Serce Jezusa jest ludzkim sercem istotowo złączonym z Bogiem.
Serce Jezusa, podobnie jak całe Jego ciało, objawiało miłość Boga i służyło zbawieniu człowieka. Na krzyżu doznało ostatniej fizycznej katuszy – przebicia włócznią. Po złożeniu do grobu zmartwychwstało wraz z Jezusem, który pokonał śmierć. Od tej chwili istnieje już na zawsze jako uwielbione, należące do rzeczywistości nieba. Jedną z osób, która mogła fizycznie dotknąć tego zmartwychwstałego serca, na słowa Jezusa: „Podnieś rękę i włóż w mój bok” (J 20, 27), był św. Tomasz. Czy to się wydarzyło – tego Ewangelia nie opisuje. Wiemy tylko, że realna obecność oraz bliskość Zmartwychwstałego wraz z Jego ciałem, a więc i sercem, doprowadziły do wyznania: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28).
Objawienie i kult
Reklama
Wcielenie, męka i zmartwychwstanie stanowią fundament kultu Serca Jezusowego. Wyrasta on z misterium paschalnego. Jest zarówno jego syntezą, jak i służy jego przeżywaniu. Nie jest czymś zupełnie odrębnym względem Ewangelii. Warto podkreślić, że kult Serca Jezusowego powstaje z inicjatywy samego Jezusa, który objawiając się Małgorzacie Marii Alacoque, zaznaczył, że pragnie zwrócenia uwagi na dramat, jakim jest brak odpowiedzi człowieka na Bożą miłość. Zamiast do Boga ludzie bardziej przylgnęli do grzechu. Dlatego Serce Jezusa, choć nie doznaje już bólu fizycznego, wciąż cierpi. Ranią je niewdzięczność, obojętność, chłód oraz liczne zniewagi i świętokradztwa. Płomień miłości spotyka się z oziębłością ludzi, a zbawczy dar Boga przestał budzić zainteresowanie.
Dar objawień przynoszący poznanie Serca Jezusa, Jego pragnień, ale i boleści, to kolejny – podobnie jak Wcielenie czy śmierć – akt motywowany miłością Boga do człowieka. W nim Jezus dopuszcza człowieka bardzo blisko siebie. Bóg nie tylko uniżył samego siebie (por. Flp 2, 8) i oddał swoje ciało jako okup za wielu (por. Mk 10, 45). Dopuścił także człowieka do swojego wnętrza – intymnej, duchowej przestrzeni – by objawić je światu. Wszystko po to, by dotrzeć do człowieka z dobrą nowiną o swojej miłości. Tę wewnętrzną łączność nawiązał nie tylko ze św. Małgorzatą, ale również z innymi, licznymi świadkami na przestrzeni dziejów. W Polsce świecka kobieta Wanda Malczewska podczas swoich mistycznych widzeń również doświadczała objawienia Serca Jezusa. Widziała je jako pełne ognia miłości, którego nie dało się zatrzymać.
Próbując streścić objawienia dotyczące Serca Jezusa, można powiedzieć, że Bóg kocha człowieka. Jego Serce płonie ogniem miłości, ale jednocześnie człowiek bardzo często odrzuca tę miłość, jest obojętny i chłodny – przylgnął do grzechu i nie szuka bliskości Boga. Jak na to reagować? Pierwszym rozwiązaniem tego jest głoszenie dobrej nowiny o Bożej miłości i docieranie z Ewangelią do ludzi. Drugą drogą jest, oczywiście, modlitwa za grzeszników – o ich nawrócenie. Te działania koncentrują nas na ludziach, ich zabieganiu i trosce o ich powrót do Boga.
Odpowiedź i sens
Reklama
Istnieje też możliwość odpowiedzi ukierunkowanej na Boga. Taką formą jest poświęcenie siebie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, czyli przeznaczenie i oddanie siebie Bogu. Ta odpowiedź może mieć wymiar publiczny albo prywatny. Chodzi w niej o to, aby towarzyszyć Bogu i odwzajemniać Jego miłość w swojej codzienności. Trwać przy Jego Sercu dla Niego samego. Nie oznacza to jednak zmiany stanu życia czy powołania. Chodzi o odpowiadanie na doświadczenia Serca Jezusa swoim życiem, o przylgnięcie do Niego, kochanie Go i wyrażanie tego różnymi decyzjami oraz gestami. Takie są sens oraz dojrzała motywacja aktu poświęcenia. Odkryć miłość i odpowiedzieć na nią całym swoim życiem.
Pytanie o sens poświęcenia mogłoby zostać przekierowane na korzyści, jakie otrzymują ci, którzy takiego aktu dokonują. Wszak Pan Jezus przekazał Małgorzacie Marii Alacoque dwanaście obietnic dla czcicieli Jego Serca. Nie należy ich jednak rozumieć na zasadzie transakcji „coś za coś” lub nagrody za poświęcenie. Obiecane łaski są efektem bycia przy Jezusie. Dlatego choć wszystkie są ważne, dają się streścić w sformułowaniu, że największą korzyścią pełnego miłości trwania przy Sercu Jezusa jest bycie blisko Boga. W tej decyzji chodzi o miłość, a nie o chęć zysku. To ona nadaje sens poświęceniu.
W encyklice Dilexit nos dotyczącej Serca Pana Jezusa papież Franciszek napisał: „Jego otwarte Serce uprzedza nas i czeka bezwarunkowo na nas, nie stawiając żadnych wstępnych wymagań, aby móc nas kochać i ofiarować nam swoją przyjaźń: On pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4, 10)”. Kto odkryje tę prawdę i osobowo jej doświadczy, nie ma żadnych oporów, aby przylgnąć do Serca Jezusa i Jemu się poświęcić. To nie rytuał, lecz jeden ze sposobów odpowiedzi na Jego miłość.
Autor jest doktorem teologii dogmatycznej, członkiem Towarzystwa Teologów Dogmatyków, wykładowcą Ogólnopolskiej Szkoły Ewangelizatorów.
Światowy Dzień Chorego ustanowił Ojciec Święty Jan Paweł II, w liście z 13 maja 1992 r. do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia, kard. Fiorenzo Angeliniego,
ustalając jednocześnie datę na 11 lutego - święto Matki Bożej z Lourdes.
Po raz pierwszy Dzień ten obchodzono w następnym roku (1993) w Lourdes i częściowo w Rzymie, a uroczystościom przewodniczył w Rzymie osobiście Ojciec Święty. W 1994 r. główne obchody odbyły się w
naszym narodowym sanktuarium na Jasnej Górze - przewodniczył im kard. Angelini. Odtąd miejscem centralnych obchodów Dnia jest zawsze jakieś znane sanktuarium maryjne w różnych krajach.
Odbywały się one kolejno w Jamusukro (Wybrzeże Kości Słoniowej, 1995), Guadalupe (Meksyk, 1996), Fatimie (1997), Loreto (1998), Harissie (Liban, 1999), Rzymie (2000, połączone z Jubileuszem Chorych),
Sydney (2001) i w narodowym sanktuarium katolików indyjskich w Vailankamy (2002). W bieżącym roku centralne obchody już XI Światowego Dnia Chorego odbędą się w Waszyngtonie, gdzie końcowym punktem trzydniowych
uroczystości będzie Msza św. w narodowym sanktuarium maryjnym Stanów Zjednoczonych - stołecznej bazylice Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny.
Powiązanie Światowego Dnia Chorego z liturgicznym wspomnieniem Najświętszej Maryi Panny z Lourdes ma swój szczególny wydźwięk. Kto przybywa do tego miejsca - obojętnie czy jako pielgrzym czy jako
turysta - staje przed Grotą, w której 11 lutego 1858 r. Maryja ukazała się po raz pierwszy skromnej dziewczynie Bernadetcie Soubirous.
Co prawda Grota dziś już wygląda inaczej niż w dniach objawień, ale każdy, kto przed nią staje, musi unieść wzrok, aby zobaczyć figurę Maryi, ustawioną w miejscu dokonanych objawień. Trzeba "unieść
wzrok", aby widzieć wyżej, by szukać tego, co "pochodzi z góry", wszystkiego, co prawdziwe, szlachetne, sprawiedliwe, czyste i godne miłości. O tej Grocie Bernadetta mówiła: "To było moje niebo".
To tutaj, usłyszała też słowa z ust Maryi - których sama jeszcze nie rozumiała - że przychodzi ona na ziemię jako "Niepokalane Poczęcie". Było to potwierdzeniem tej prawdy, którą Kościół czcił od
wieków, a cztery lata wcześniej, w 1854 r. ogłosił światu przez Piusa IX dogmat o Niepokalanym Poczęciu. Bóg uzdolnił Maryję w sposób szczególny, aby przez Nią mógł przyjść na ziemię Zbawiciel - Syn Boży.
Tak więc z jednej strony Lourdes uczy nas "unosić wzrok ku górze", z drugiej zaś, uczy nas także dostrzegania tego, co "na dole", uczy spotkania z cierpieniem. Każdego roku do tego sanktuarium przybywa
około 5 mln pielgrzymów. Z tego około 80 tys. to ludzie chorzy. Nie są sami. Przy nich łatwo możemy spotkać mężczyzn wyposażonych w specjalne "szelki" i kobiety w białych czepkach, którzy pomagają chorym
w poruszaniu się, przenoszą ich z miejsca pobytu na wspólną modlitwę, pomagają w zwyczajnych sprawach, które od pełnosprawnych nie wymagają większego wysiłku, dla tych chorych zaś są czasami wielkim trudem.
To wolontariusze, którzy należą do Biura Wolontariatu (powołane do życia w 1885 r.) i w ten sposób tworzą dziś ponad 200 tys. rzeszę mężczyzn i kobiet, w różnym wieku, mówiących różnymi językami i reprezentujących
wszystkie rasy i narody. W Lourdes przybywający chorzy kierowani są szczególnie do dwóch miejsc: szpitala Accueil Saint Frai - który może pomieścić 400 łóżek terapeutycznych i szpitala Accueil Notre Dame
z 904 łożkami.
Dzięki pomocy wolontariuszy mogą wraz z innymi uczestniczyć w codziennej Mszy św., nabożeństwie i procesji różańcowej, w nabożeństwie dla chorych, mogą przemierzyć szlak św. Bernadetty, modlić się
przy Grocie, skorzystać z kąpieli w specjalnie przygotowanych basenach.
To spotkanie pielgrzymów i turystów z osobami chorymi - w różnych stadiach i odmianach choroby - a także odwrotnie, chorych z osobami zdrowymi, pozostawia trwały ślad u wszystkich. I jest to jedno
z najczęściej wywożonych wspomnień, zaraz po osobistych przeżyciach duchowych związanych z nawiedzeniem tego miejsca objawień.
Samo Lourdes jest dobrze przygotowane na przyjęcie przybywających tu pielgrzymów. Miasto liczące ponad 15 tys. mieszkańców ma prawie 300 hoteli i miejsc noclegowych, umożliwiających przyjmowanie przybywających
z różnych stron świata ludzi.
Zazwyczaj pierwsze kroki kierowane są do wspomnianej już Groty objawień, przy której najczęściej wykonywane są trzy gesty: dotknięcie skały, zapalenie świecy, obmycie się i skosztowanie wody ze źródła.
Człowiekowi potrzeba oparcia, czegoś trwałego, dotknięcie skały to symbol naszego oparcia się na Bogu, oparcia na wierze. Zapalona świeca, która często towarzyszy pielgrzymom, to zarazem znak naszego
wewnętrznego pielgrzymowania i przedłużenie naszych modlitw podejmowanych w tym miejscu. Obmycie zaś wodą, któremu najczęściej towarzyszy modlitwa z prośbą o oczyszczenie duszy i ciała, często prowadzi
także pielgrzymów do sakramentalnej spowiedzi.
Każdego dnia pielgrzymi mogą wziąć udział we Mszy św. odprawianej najczęściej w ojczystym języku, mogą zatrzymać na modlitwie w wielu miejscach. Oprócz Groty, jest tu tzw. bazylika górna pw. Najświętszej
Maryi Panny Niepokalanie Poczętej, krypta z relikwią św. Bernadetty, bazylika Matki Bożej Różańcowej, podziemna bazylika św. Piusa X (mogąca pomieścić ponad 20 tys. osób), kościół św. Bernadetty, kaplica
adoracji, a także kaplica spowiedzi. Można odprawić nabożeństwo Drogi Krzyżowej, wziąć udział w procesji eucharystycznej (godz. 17.00), procesji maryjnej (godz. 21.00), wspólnie odmawianym Różańcu przy
Grocie (godz. 15.30) a także odwiedzić któreś z muzeów, szczególnie zaś przejść szlakiem św. Bernadetty.
Nieprzypadkowo wybrał więc Ojciec Święty to miejsce i ten czas w życiu liturgicznym Kościoła, ustanawiając Światowy Dzień Chorego. Kieruje tym samym nasze myśli ku niebu i naszemu codziennemu życiu,
szczególnie życiu dotkniętemu przez krzyż codziennego cierpienia i choroby. Niech więc ten dzień będzie dla chorych dniem umocnienia Bożą łaską przez spotkanie z Chrystusem w sakramencie pokuty, Eucharystii,
a także ustanowionym przez Niego sakramencie chorych. A dla zdrowych jest to okazja, aby swoją modlitwą wspierać ludzi chorych, a także pomóc w dotarciu w tym dniu do kościoła wszędzie tam, gdzie będzie
w parafiach odprawiana Msza św. w intencji chorych. Można też w rozmowie z ludźmi chorymi, którym już trudno się poruszać, zachęcić do przyjęcia kapłana z Najświętszym Sakramentem.
Jak się czuje papież? Czy niewielki guzek w jego płucu nie jest przypadkiem groźniejszy, niż początkowo sądzono? Czy Ojciec Święty będzie w stanie wytrzymać wyczerpujący program podróży, czy raczej powinien oszczędzać siły? Oprócz tych obaw wiele osób nurtuje jeszcze inne pytanie: co się stanie, jeśli papież będzie nieobecny przez dłuższy czas?
Jako najstarsza monarchia wyborcza na świecie Watykan ma doświadczenie w radzeniu sobie z takimi problemami. W ostatnich miesiącach życia papieża Franciszka (2013-2025) sytuacje te, podobnie jak niegdyś za czasów Jana Pawła II (1978-2005), zdarzały się niemal codziennie: zwierzchnik Kościoła katolickiego miał już ograniczoną zdolność do działania, a śmierć lub rezygnacja wydawały się wówczas możliwe w każdej chwili.
Liturgia, wspólne uwielbienie i niespodzianki, które pozwolą uczestnikom doświadczyć wiary na nowo. Tegoroczna Noc Świętych w łódzkiej archikatedrze będzie miała inną formułę niż w poprzednich latach. Organizatorzy chcą pokazać młodym ludziom bogactwo liturgii Kościoła i zaprosić ich do wspólnego oddawania chwały Bogu razem ze świętymi.
Spotkanie odbędzie się 31 października w godz. 19.15-21.15 w bazylice archikatedralnej św. Stanisława Kostki w Łodzi. Hasło „Jednym głosem wołając” nawiązuje do liturgii Mszy św. i modlitwy całego Kościoła, który jednoczy się ze świętymi i aniołami w uwielbieniu Boga.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.