Reklama

Wiadomości

Horror w Pensylwanii

Donald Trump powtarza, i to wielokrotnie, że ocalał dzięki Bożej interwencji. I chyba słusznie.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dziękuję wszystkim za wczorajsze myśli i modlitwy, ponieważ tylko Bóg zapobiegł temu, co nie do pomyślenia – oświadczył dzień po nieudanym zamachu Donald Trump. – Nie będziemy się bać, a zamiast tego pozostaniemy odporni w naszej wierze i sprzeciwie wobec niegodziwości. I dodał: – W tej chwili ważniejsze niż kiedykolwiek jest, abyśmy byli zjednoczeni i pokazali nasz prawdziwy charakter jako Amerykanie, pozostając silni i zdeterminowani oraz nie pozwalając zwyciężyć złu.

Rzeczywiście, gdyby nie przekręcił głowy o centymetr, nie byłoby go już na świecie. Do Bożej interwencji i cudu były prezydent odnosił się wielokrotnie. I chyba słusznie.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Były ostrzeżenia

Do tragicznych wydarzeń w Butler w zachodniej Pensylwanii 13 lipca by nie doszło, gdyby interweniowały – zgodnie ze sztuką – służby ochrony na czele z Secret Service. Trump nie zostałby „jedynie” postrzelony w ucho, żyłby ponadto jeden z uczestników wiecu, a dwóch innych nie byłoby ciężko rannych. Żyłby też – być może – niedoszły zabójca, 20-letni mieszkaniec okolicy – Thomas Crooks. Służby nie zadziałały, a przynajmniej zadziałały za późno.

Reklama

Zamachy w amerykańskiej polityce nie są czymś nowym. Ten ostatni był najpoważniejszą próbą zabicia prezydenta lub kandydata na prezydenta od czasu postrzelenia Ronalda Reagana w 1981 r. W przeszłości zamordowano czterech prezydentów USA: Abrahama Lincolna, Jamesa Garfielda, Williama McKinleya i Johna F. Kennedy’ego.

Czy do próby zabójstwa Trumpa musiało dojść? Nie musiało, ale środowiska lewicowo-liberalne oraz przeciwnicy polityczni zrobili z niego „śmiertelnego wroga” Ameryki i Amerykanów i często wręcz – trzeba o tym otwarcie mówić – zachęcano do tak potwornego czynu. Ostrzeżenia, że do zamachu może dojść, padały od dawna i aż dziw bierze, że demokraci jeszcze wiosną próbowali pozbawić Trumpa ochrony osobistej, mimo że zgodnie z prawem należy mu się ona dożywotnio.

Najlepiej do więzienia

Trumpa demonizowano i starano się wykluczyć z polityki, gdy po raz pierwszy zgłosił aspiracje prezydenckie. Próbowano wszystkim wmówić, że do Białego Domu dostał się dzięki Kremlowi i w ogóle reprezentuje obce interesy. Później dwukrotnie wszczynano procedurę impeachmentu. Nieskutecznie. Przy obecnej kampanii próbowano wykreślić go z list wyborczych na podstawie 14. poprawki do konstytucji, która zakazuje ubiegania się o urząd polityczny osobom działającym na szkodę USA. Jako pretekst wykorzystywano pomówienia, jakoby podżegał do przemocy podczas słynnego „szturmu na Kapitol” z 6 stycznia 2021 r. Też nieskutecznie. Wytoczono pod jego adresem potężne oskarżenia kryminalne, które – gdyby uznano go za winnego – groziłyby mu 750 latami więzienia. Widok Trumpa za kratami, przy tym wykończonego finansowo, najbardziej odpowiadał skrajnej lewicy i politykom Partii Demokratycznej.

Logiczna konsekwencja

Reklama

Temu wszystkiemu – przy kryminalizacji polityki – towarzyszyła przez lata propaganda mająca odhumanizować tego człowieka. Formułowano oskarżenia natury politycznej i ideowej – o autorytaryzm, dyktatorstwo, rasizm – a ponadto posługiwano się pomówieniami czysto ludzkimi, charakterologicznymi: że to przestępca, gwałciciel, zamordysta i przemocowiec. Wszystko po to, aby z człowieka zrobić uosobienie zła, demona i złoczyńcę.

Po zamachu były prokurator generalny William Barr słusznie powiedział, że „demokraci muszą zaprzestać swoich rażąco nieodpowiedzialnych rozmów o Trumpie jako egzystencjalnym zagrożeniu dla demokracji. Bo tak nie jest”.

Także słusznie oświadczył senator z Ohio, kandydat na wiceprezydenta, J.D. Vance: – Dzisiejszy dzień nie jest tylko odosobnionym incydentem. Głównym założeniem kampanii Bidena jest to, że prezydent Donald Trump jest autorytarnym faszystą, którego należy powstrzymać za wszelką cenę. Ta retoryka doprowadziła bezpośrednio do próby zamachu na prezydenta Trumpa.

Była kongreswoman z Hawajów Tulsi Gabbard stwierdziła, że zamach był następstwem skrajnej retoryki lewicy. – Próba zamachu na prezydenta Trumpa jest logiczną konsekwencją ciągłego porównywania go do Adolfa Hitlera – wyznała. – W końcu gdyby Trump naprawdę był kolejnym Hitlerem, czy zamordowanie go nie byłoby ich moralnym obowiązkiem?

Potwór i Hitler

Demokraci, łącznie z prezydentem Joe Bidenem, odrzucają zarzuty o podsycanie nienawiści. Ale to oni przez długie lata oskarżali Trumpa o niszczenie demokracji, totalitarne zapędy i nazistowskie pomysły. Twierdzili, że gdy dojdzie do władzy, to w całym kraju zakaże jakiejkolwiek aborcji, a swoich przeciwników wsadzi do więzienia. Warto przypomnieć, że 5 dni przed zamachem sam Biden powiedział, że „trzeba mieć Trumpa na celowniku”. Ktoś mógł wziąć to dosłownie...

Reklama

Brytyjski dziennikarz pracujący w USA Piers Morgan zauważył: – Większość ludzi się zgodzi, że Adolf Hitler powinien zostać zabity za to, co zrobił. Jeśli więc przypiszesz to Donaldowi Trumpowi i wpoisz to wypaczonemu, obłąkanemu, podatnemu na wpływy młodemu umysłowi, to nie jest całkowicie zaskakujące, że ludzie mogą chcieć wyeliminować „nowego Hitlera”.

Narracja o „potworze” to dzieło nie tylko polityków. To duże korporacyjne media, wykładowcy akademiccy, aktorzy, piosenkarze i sportowcy. I miliardy dolarów, które za tym stoją. Konserwatywna dziennikarka Christine Flowers na portalu The Patriot Post napisała: „Tylko w zeszłym tygodniu naliczyłam co najmniej 127 razy w połączonych sieciach CNN, MSNBC, ABC, NBC i CBS, że Trumpa nazwano «zagrożeniem dla demokracji» lub odmianami tego wyrażenia. Taki był scenariusz i wszyscy go wykorzystali. Pogmatwany i chory umysł jest podatny na retorykę i propagandę. Dawanie potrzebnego impulsu jest politycznym nadużyciem”. Dziennikarka mówiła o tygodniu, który kończył się zamachem.

Hollywood w pierwszym rzędzie

Wtłaczano do głów, że Donald Trump to – powtórzmy – Hitler, Mussolini, wyjątkowe zagrożenie dla demokracji, faszysta, dyktator, rosyjski szpieg, który ukradł wybory prezydenckie, gwałciciel, insurekcjonista i zdrajca. Wzywano do zamęczenia lub wręcz zabicia byłego prezydenta, wzywano symbolicznie, ale i dosłownie, np. przez: uderzenie go w twarz (Robert De Niro), obcięcie mu głowy (Kathy Griffin, Marilyn Manson), dźgnięcie nożem (sztuka Szekspira w Nowym Jorku), uderzenie pałkami (Mickey Rourke), strzelenie do niego (Snoop Dogg), otrucie go (Anthony Bourdain), zabicie w zamian za nagrodę (George Lopez), pożarcie jego trupa jak padlinę (Pearl Jam), uduszenie (Larry Whilmore), wysadzenie go w powietrze (Madonna, Moby), zrzucenie go z klifu (Rosie O’Donnell), ogólnie „zabicie” go (Johnny Depp, Big Sean) lub umęczenie (Reid Hoffman: „Tak, żałuję, że nie zrobiłem z niego prawdziwego męczennika”). Długo można by mnożyć. Niektórzy wyrażali nawet smutek, że zamach się nie udał.

Jeśli słowo może zabijać, to w Pensylwanii było blisko. Jeśli rozpoczyna się kampanię dehumanizacyjną, wspieraną miliardami dolarów, przeciwko jednemu człowiekowi w kraju liczącym 350 mln ludzi, to świadomie wybrano tego człowieka jako cel zabójstwa. Trump do „świętych” ludzi nie należy, ale na zabójstwo sobie nie zasłużył. Może rzeczywiście zadziałała „ręka Boga”?

Autor od 1986 r. mieszka w USA. Jest dziennikarzem związanym z mediami polonijnymi i amerykańskimi.

2024-07-30 13:55

Oceń: +10 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wybory w Ameryce a sprawa Polska. Będzie gorąco

[ TEMATY ]

Donald Trump

Prof. Grzegorz Górski

wybory w USA

Adobe Stock

Czapeczka z napisem "Uczyńmy Amerykę znów wielką"

Czapeczka z napisem Uczyńmy Amerykę znów wielką

Zapowiedziałem w poprzednim wpisie, że czekają nas dwa gorące miesiące, a potem będzie tylko jeszcze cieplej. Także w Polsce. O co chodzi?

Już pierwsze wskazania personalne do gabinetu Trumpa pokazują, że zamierza on z całą determinacją realizować swoje wyborcze zapowiedzi. Zarówno w wymiarze wewnętrznym jak i międzynarodowym. "Partnerzy" Ameryki, którzy bezwględnie wykorzystywali naiwność ekipy Bidena ("America is back"), są pełni niepokoju, bowiem - całkowicie słusznie - obawiają się twardego stawiania interesów USA i zrzucenia narzuconych przez tę ekipę samoograniczeń, zwłaszcza w dziedzinie ekonomicznej, zwłaszcza energetycznej.
CZYTAJ DALEJ

Proboszcz z Siedlisk po wypadku na Węgrzech: rodziny potrzebują modlitwy i dobrego słowa

2026-08-17 16:27

[ TEMATY ]

Węgry

wypadek autokaru

PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

Trzy osoby z parafii w Siedliskach koło Rzeszowa na pewno zginęły w wypadku polskiego autokaru na Węgrzech; los czwartej osoby nie został jeszcze ostatecznie potwierdzony - powiedział KAI proboszcz parafii pw. św. Józefa w Siedliskach ks. Krzysztof Kochanowicz. Jak podkreślił, wiadomość o tragedii była dla mieszkańców parafii szokiem, a rodziny ofiar potrzebują przede wszystkim modlitwy i wsparcia. Caritas Diecezji Rzeszowskiej zadeklarowała gotowość do pomocy poszkodowanym i ich bliskim.

„Z tego, co tak na 100 proc. wiadomo, to trzy osoby zginęły. Mówi się o czwartej, ale na razie nawet najbliżsi nie wiedzą, bo jeszcze nie wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane” - powiedział KAI ks. Kochanowicz. Jak dodał, początkowo pojawiały się informacje o pięciu ofiarach z Siedlisk, jednak według jego wiedzy jedna z tych osób nie pochodziła z tej miejscowości.
CZYTAJ DALEJ

„Żal odjeżdżać”. Rocznica ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski

2026-08-19 09:24

[ TEMATY ]

św. Jan Paweł II

©Wydawnictwo Biały Kruk/Adam Bujak

19 sierpnia 2002 roku zakończyła się ósma i zarazem ostatnia pielgrzymka papieża Jana Pawła II do Polski. – Choć stosunkowo krótka, miała wyjątkowy, wielowymiarowy charakter: była zarówno osobistym pożegnaniem Papieża z ojczyzną, jak i ważnym przekazem duchowym dla Polaków i całego świata – podkreśla ks. dr hab. Marek Słomka, prof. KUL, dyrektor Ośrodka Badań nad Myślą Jana Pawła II – Instytutu Jana Pawła II KUL.

Mijają dokładnie 24 lata, od kiedy Papież Polak po raz ostatni spotkał się ze swoimi rodakami w ojczyźnie. Pamiętną podróż apostolską po Polsce Ojciec Święty rozpoczął 16 sierpnia 2002 roku. Po dziś dzień wspominamy słowa, którymi przywitał się wówczas z Polakami: „Przestań się lękać! Zaufaj Bogu, który bogaty jest w miłosierdzie.”
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję