Reklama

Głos z Torunia

Echo pielgrzymowania

Bez maski

Z uśmiechem na twarzy i wdzięcznością w sercu przed tron Matki Bożej Królowej Polski na Jasnej Górze dotarła Piesza Pielgrzymka Diecezji Toruńskiej.

Niedziela toruńska 35/2022, str. VII

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Krzysztof Świertok/Biuro Prasowe Jasnej Góry

Do domu Matki przychodzi się z radością

Do domu Matki przychodzi się z radością

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Po dwóch latach wędrowania jedynie w formie sztafetowej pielgrzymka powróciła do swojego pierwotnego charakteru. Z Torunia pątnicy wyruszyli po raz 44., a Ziemia Lubawska wędrowała 42. raz. Zwieńczeniem pielgrzymowania była wspólna Eucharystia dla wszystkich grup diecezjalnych w Bazylice Jasnogórskiej, której 12 sierpnia przewodniczył bp Wiesław Śmigiel.

Dom Matki

W homilii bp Wiesław przypomniał, jaki jest sens pielgrzymowania. – Pielgrzymujemy na Jasną Górę, bo traktujemy to miejsce jako dom naszej Matki, a skoro jest to dom naszej Matki, to również nasz dom, bezpieczny, pełen miłości i pełen zrozumienia.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pielgrzymi przybywają tłumnie do sanktuarium z różnymi intencjami, ofiarując trudy i cierpienia, które napotykają w drodze do Częstochowy. – Przychodzimy tutaj bez żadnych masek. Możemy powiedzieć absolutnie o wszystkim. O naszych bólach, pragnieniach, tęsknotach, o problemach. Ale przychodzimy też podzielić się radościami – podkreślił bp Wiesław.

Wyzwanie

Reklama

Doświadczeni pielgrzymi często powtarzają, że gdy raz wyruszysz na pątniczy szlak, będziesz pragnął chodzić zawsze. W każdej grupie pojawiło się też wiele nowych osób, a większość z nich pielgrzymowała po raz pierwszy w swoim życiu. – Tegoroczna piesza pielgrzymka była moim pierwszym doświadczeniem wędrowania na Jasną Górę do Matki Bożej. Był to trudny, ale owocny czas trwania we wspólnocie z braćmi i siostrami. Bogaty w modlitwę i żywą obecność Boga wśród nas. Każdy kolejny dzień był też czasem integracji i radosnych zabaw szczególnie podczas pogodnych wieczorów. Pielgrzymowanie było dla mnie czasem rozeznawania, zadawania pytań i odczytywania planu Boga na moje życie. Dzięki pielgrzymce mogłem nawiązać nowe relacje, czerpać z łaski nawrócenia oraz odkrywać opiekę Matki Bożej – tak swoje pierwsze rekolekcje w drodze wspomina Adam, który wędrował z grupą białą.

Swoim doświadczeniem pielgrzymowania dzieli się również Agnieszka, która do Częstochowy wędrowała po raz 6. – Pielgrzymka zawsze jest jakimś wyzwaniem, nigdy nie wiesz z czym w tym roku będziesz się mierzyć. Czy będzie to bolący pęcherz, kontuzja kolana, czy może myśli, które nie będą ci dawały spokoju. Ale zawsze pomimo wszelkich problemów masz poczucie, że był to czas kiedy Bóg działał w twoim sercu. Chociaż każdy przychodzi na pielgrzymkę z innymi intencjami, innym bagażem życiowym, to idziemy i jesteśmy w tym razem. Był to bardzo cenny czas, za którym już tęsknię i nie mogę się doczekać kolejnej pielgrzymki.

W pielgrzymce uczestniczyło łącznie 539 pątników, 31 kapłanów, 5 diakonów, 10 kleryków i 5 sióstr zakonnych. W tym roku prowadziło ich hasło: „Posłani w pokoju Chrystusa”. Każdego dnia pielgrzymi uczyli się, jak pomimo zmęczenia i różnych przeciwności nieść pokój w swoje otoczenie. Umacniały ich w tym codzienne modlitwy, wysłuchane konferencje oraz doświadczenie życzliwości i gościnności goszczących gospodarzy.

2022-08-23 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Echo pielgrzymowania

Niedziela toruńska 35/2025, str. IV

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

s. Maciej Kępczyński

Ksiądz Biskup towarzyszył wędrującym

Ksiądz Biskup towarzyszył wędrującym

Idą w słońcu i deszczu, z różańcem w dłoni, z pieśnią na ustach. Piesza pielgrzymka na Jasną Górę to tradycja, która łączy pokolenia i umacnia więź z Bogiem.

Jak pielgrzymi przeżyli kilkanaście dni wędrówki? Zachęcamy do przeczytania świadectw.
CZYTAJ DALEJ

Modlitwa do Maryi, Królowej Pokoju

[ TEMATY ]

modlitwa

Królowa Pokoju

Adobe Stock

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore

Ave Regina Pacis, Królowa Pokoju w Santa Maria Maggiore
Maryjo, Królowo Pokoju,
CZYTAJ DALEJ

Pieszo do Asyżu - część 6

2026-07-13 16:58

Ks. Łukasz Romańczuk

W drodze do Asyżu

W drodze do Asyżu

Szósty dzień zapowiadał się na bardzo intensywny. Widać było, że na pielgrzymów czeka trudny odcinek drogi. Rzeczywistość okazała się prawie inna, a na końcu padały słowa: “Jak było pięknie”.

Pierwsza część drogi przebiegała przez trzy miejscowości połączone ze sobą. W Gubbio znajduje się wiele kościołów, ale na trasie był tylko jeden, taki przy wejściu do parku. Widać, że miał swoją piękną historię, a jest także odwiedzany przez pielgrzymujących do Asyżu, o czym świadczą wpisy w księdze pamiątkowej. Zasadniczo mapa wskazywała, że nic szczególnego w tej części drogi nie miało być. W zasadzie nie było, oprócz tego, że na jednym wzniesieniu obok drzewa wisiała kartka w języku angielskim, aby w razie chęci na kawę, czy wodę zadzwonić w dzwonek. Mając świadomość drogi i dalszej leśnej drogi, nie było lepszej opcji jak skorzystać. Młody Włoch, prowadzący w tym miejscu dom agroturystyczny, z radością przygotował kawę, która dodała energii na dalszą drogę- ostro w górę. Na trasie, już poza cywilizacją, znajdował się Erem San Pietro in Vigneto. To było na 16 km. Bardzo piękne i gościnne miejsce, gdzie służbę dla pielgrzymów odbywają wolontariusze. Szef, pan Benedetto, na starcie częstuje zimną wodą i espresso. A w tym miejscu odpoczynku można było spotkać innych pielgrzymów m.in. z Chorwacji. Zaskoczyło mnie bardzo, gdy usłyszałem łamany język polski. Była to siostra zakonna, która wraz z grupą włoską podąża także do Asyżu. (Jeżeli dobrze zrozumiałem). Po krótkim odpoczynku przyszła pora na ostatni etap. Najtrudniejszy, ale bardzo malowniczy. Jezioro di Valfabbrica dodawało uroku pięknym, górskim widokom. Minusem było to, że ¾ tego etapu szło się ostro w górę. Pod koniec drogi czekała mnie miła niespodzianka. Wyczerpany kilkoma kilometrami w górę, nagle dotarłem do zabudowań. Starsze małżeństwo zaczęło machać do mnie, żebym usiadł i odpoczął. Skorzystałem z tego zaproszenia. Niestety niefortunnie promienie słoneczne, a było w tym momencie tylko 31 stopni, zaczęły nagrzewać moją sutannę, lecz udało mi się wygospodarować kawałek cienia pod parasolem. Pani gospodyni zaproponowała tradycyjną włoską kawę, z domu słychać było intro “Mody na sukces”, gospodarz wskazał mi źródełko z chłodną wodą dla pielgrzymów. Dowiedziałem się, że w ich parafii posługuje ksiądz z Polski, ksiądz Krzysztof i, że bardzo tego kapłana szanują, wręcz kochają. Miło słyszeć takie słowa. Nie można też nadużywać gościnności, więc po wypiciu kawy i krótkiej rozmowie poszedłem dalej, w górę, kończąc ten etap drogi. Na zakończenie dnia Eucharystia. Asyż coraz bliżej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję