Pościć oznacza pozwolić na to, by przez wyrzeczenie jakiegoś dobra, do którego jesteśmy przywiązani, wydobył się na powierzchnię ten głód najważniejszy – głód Boga.
Kiedy zawodzą wszelkie ludzkie środki, kiedy wszelkie problemy przerastają nasze możliwości, kiedy pragniemy wzmocnić relacje z Bogiem, wtedy sięgnijmy po biblijną radę: oddanie się Stwórcy w poście i skrusze. Biblia mówi: „Przeto i teraz jeszcze – wyrocznia Pana: Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament” Jl 2, 12 (BT).
Mądrzy duszpasterze radzą
– Post od pokarmów, post od alkoholu, post od tego, do czego jestem przywiązany – to wszystko jest ważne i potrzebne, a szczególnie w Wielkim Poście – niezbędne – mówi Niedzieli ks. Kamil Banasik, prefekt w WSD i diecezjalny duszpasterz trzeźwości. – Post uczy, że nie wszystko, czego pragnę, muszę mieć, post uwalnia serce od tych pragnień, post daje mi wolność. Post uczy porzucania tego, co czasami nadmierne i zbędne, a ukierunkowuje myślenie i działanie ku Bogu – tłumaczy.
Kilka lat temu podjął abstynencję w intencji mieszkańców diecezji kieleckiej, bo trzeźwość nas wszystkich jest ważna i potrzebna, a alkoholizm jest źródłem tak wielu tragedii…
Reklama
Post przeciw konsumpcjonizmowi i wygodzie? Tak. – Dzisiaj dominuje taki model: konsumpcjonizmu, wygody, celebrowania stylu dobrego odżywiania. – Zauważam – na podstawie obserwacji choćby niektórych moich znajomych, że rezygnują z postów, uważają je za przeszkodę i w ogóle za przeżytek. Wynika to pewnie z tego, że jeśli ktoś nie praktykował postu, to nie doświadczył pożytków z niego płynących. Pamiętajmy, że chrześcijaństwo to praca nad sobą. Post wymaga dyscypliny, obowiązku, karności. Warto pamiętać słowa Pana Jezusa, że niektóre złe duchy wypędza się postem i modlitwą, warto także sobie uświadomić, że każdy z nas jest powołany do świętości. A może my, księża, za mało o tym mówimy, nie wskazujemy na wartość postu? – zastanawia się ks. Banasik.
– Jeśli czegoś sobie odmawiam, to zarazem pracuję na rzecz większego dobra i doceniam wówczas Boże dary. Każdy post przygotowuje do czegoś ważnego – przed Mszą św. do przyjęcia Jezusa, w okresie Wielkiego Postu – do największej duchowej uczty dla chrześcijan, jaką jest Niedziela Zmartwychwstania – tłumaczy.
Trzeba szukać swojej własnej drogi, decydując się na post. Niejedzenie mięsa wydaje mi się banalne? Ale Episkopat Polski podjął decyzję co do piątkowych postów od pokarmów mięsnych więc w duchu posłuszeństwa Kościołowi – wypełniam to. Jeśli jestem wegetarianinem, to w piątek powinienem uświadomić sobie, że Jezus umarł za mnie na krzyżu, a zatem podejmuję umartwienie, które będzie mnie rozwijać, bo post w żadnym wypadku nie jest dietą! Może to rezygnacja z mediów społecznościowych, filmów, gier? Uszanuj mądrość Kościoła, a zobaczysz co z tego wyniknie. Post to nie przeżytek.
Mądrzy kapłani przypominają
Reklama
Kiedy od IV wieku ojcowie Kościoła wyjaśniali znaczenie postu czterdziestodniowego, zawsze odwoływali się do wędrówki Izraela przez pustynię synajską do Ziemi Obiecanej trwającą 40 lat. I tłumaczyli, że w tej wędrówce musiało być wyrzeczenie, ale też słuchanie Słowa Bożego (Mojżesz otrzymał objawienie na górze Synaj i przekazał je ludowi), Eucharystia (jej obrazem jest manna) i inne łaski sakramentalne (przypomina o tym woda, jaka wytrysnęła ze skały po uderzeniu jej laską przez Mojżesza, zapowiadająca krew i wodę wypływające z boku Jezusa). Wreszcie musi być przemiana myślenia i sposobu życia, by dojść do Ziemi Obiecanej. Tak więc Wielkiego Postu nie można ograniczyć do powstrzymania się od jedzenia słodyczy czy zrzucenia kilku kilogramów ciała…
...Post uczy ofiary. Nie kupuję alkoholu, słodyczy, nowych ubrań – pieniądze, nawet niewielkie, mogę przeznaczyć na jałmużnę.
– Bardzo wzruszyły mnie słowa św. Tereski od Dzieciątka Jezus, która będąc dzieckiem, bardzo kręciła się przy stole i w ramach ofiary postanowiła z tego zrezygnować. Dla niej było to wówczas spore wyrzeczenie – zauważa ks. Banasik.
Na zakończenie Wielkiego Postu, w czasie nocy paschalnej, wszystko niknie wobec miłosierdzia tego, który Ukrzyżowany – Zmartwychwstał: „Bogaci i ubodzy, wszyscy razem się cieszcie. Wstrzemięźliwi i leniwi ten dzień uczcijcie. Ci, co pościli, i co nie pościli, weselcie się dziś. Uczta przygotowana, rozkoszujcie się wszyscy. Baranek przygotowany, niech nie wyjdzie nikt głodny. Wszyscy nasyćcie się ucztą wiary, wszyscy przyjmijcie bogactwo miłosierdzia” (św. Jan Chryzostom).
„Nie chodzi o zewnętrzną przemianę, o to, abyśmy w oczach własnych czy też w oczach innych uchodzili za dobrych i sprawiedliwych. Chodzi o decyzję, która sięga w nasze serce, w nasze sumienie, w nasze życie, a to domaga się zerwania więzów egoizmu i samozadowolenia. Domaga się wolności” - mówił w Środę Popielcową w Gnieźnie Prymas Polski abp Wojciech Polak.
Metropolita gnieźnieński przewodniczył wieczorem w katedrze gnieźnieńskiej Mszy św. na rozpoczęcie Wielkiego Postu. W homilii mówił, że rozpoczynający się w Kościele czterdziestodniowy czas pokuty jest podróżą powrotną do Boga, do wyjścia z niewoli zła i grzechu ku wolności.
Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową,
czyli Męki Pańskiej, i rozpoczyna obchody Wielkiego Tygodnia.
W ciągu
wieków otrzymywała różne określenia: Dominica in palmis, Hebdomada
VI die Dominica, Dominica indulgentiae, Dominica Hosanna, Mała Pascha,
Dominica in autentica. Niemniej, była zawsze niedzielą przygotowującą
do Paschy Pana. Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd
Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści (
por. Mt 21, 1-10; Mk 11, 1-11; Łk 19, 29-40; J 12, 12-19), a także
rozważa Jego Mękę.
To właśnie w Niedzielę Palmową ma miejsce obrzęd poświęcenia
palm i uroczysta procesja do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił
się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja
wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie
starał się jak najdokładniej "powtarzać" wydarzenia z życia Pana
Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co
poświadcza Egeria. Według jej wspomnień patriarcha wsiadał na oślicę
i wjeżdżał do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go
w radości i w uniesieniu, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy.
Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Anastasis (Zmartwychwstania),
gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Owa procesja rozpowszechniła
się w całym Kościele mniej więcej do XI w. W Rzymie szósta niedziela
Przygotowania Paschalnego była początkowo wyłącznie Niedzielą Męki
Pańskiej, kiedy to uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do
liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj procesji upamiętniającej
wjazd Pana Jezusa do Jerusalem. Obie tradycje szybko się połączyły,
dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i Męka)
. Przy czym, w różnych Kościołach lokalnych owe procesje przyjmowały
rozmaite formy: biskup szedł piechotą lub jechał na osiołku, niesiono
ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy
Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę
Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre też przekazy
zaświadczają, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania
więźniów (czyżby nawiązanie do gestu Piłata?).
Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę
Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem (zaleca, nie nakazuje),
gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej
o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła.
Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją czyta się
opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza -
Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). W Polsce istniał
kiedyś zwyczaj, że kapłan idący na czele procesji trzykrotnie pukał
do zamkniętych drzwi kościoła, aż mu otworzono. Miało to symbolizować,
iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła
przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi
w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: "Witaj krzyżu,
nadziejo nasza!".
Niegdyś Niedzielę Palmową na naszych ziemiach nazywano
Kwietnią. W Krakowie (od XVI w.) urządzano uroczystą centralną procesję
do kościoła Mariackiego z figurką Pana Jezusa przymocowaną do osiołka.
Oto jak wspomina to Mikołaj Rey: "W Kwietnią kto bagniątka (bazi)
nie połknął, a będowego (dębowego) Chrystusa do miasta nie doprowadził,
to już dusznego zbawienia nie otrzymał (...). Uderzano się także
gałązkami palmowymi (wierzbowymi), by rozkwitająca, pulsująca życiem
wiosny witka udzieliła mocy, siły i nowej młodości". Zresztą do dnia
dzisiejszego najlepszym lekarstwem na wszelkie choroby gardła według
naszych dziadków jest właśnie bazia z poświęconej palmy, którą należy
połknąć. Owe poświęcone palmy zanoszą dziś wierni do domów i zawieszają
najczęściej pod krzyżem. Ma to z jednej strony przypominać zwycięstwo
Chrystusa, a z drugiej wypraszać Boże błogosławieństwo dla domowników.
Popiół zaś z tych palm w następnym roku zostanie poświęcony i użyty
w obrzędzie Środy Popielcowej.
Niedziela Palmowa, czyli Męki Pańskiej, wprowadza nas
coraz bardziej w nastrój Świąt Paschalnych. Kościół zachęca, aby
nie ograniczać się tylko do radosnego wymachiwania palmami i krzyku: "
Hosanna Synowi Dawidowemu!", ale wskazuje drogę jeszcze dalszą -
ku Wieczernikowi, gdzie "chleb z nieba zstąpił". Potem wprowadza
w ciemny ogród Getsemani, pozwala odczuć dramat Jezusa uwięzionego
i opuszczonego, daje zasmakować Jego cierpienie w pretorium Piłata
i odrzucenie przez człowieka. Wreszcie zachęca, aby pójść dalej,
aż na sam szczyt Golgoty i wytrwać do końca. Chrześcijanin nie może
obojętnie przejść wobec wiszącego na krzyżu Chrystusa, musi zostać
do końca, aż się wszystko wypełni... Musi potem pomóc zdjąć Go z
krzyża i mieć odwagę spojrzeć w oczy Matce trzymającej na rękach
ciało Syna, by na końcu wreszcie zatoczyć ciężki kamień na Grób.
A potem już tylko pozostaje mu czekać na tę Wielką Noc... To właśnie
daje nam Wielki Tydzień, rozpoczynający się Niedzielą Palmową. Wejdźmy
zatem uczciwie w Misterium naszego Pana Jezusa Chrystusa...
Polski żołnierz doznał lekkich obrażeń podczas wybuchu miny pułapki w Libanie - poinformował w niedzielę wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. Dodał, że żołnierz został natychmiast objęty opieką medyczną.
„Przed chwilą zostałem poinformowany przez Dowódcę Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych o zdarzeniu, do jakiego doszło dzisiaj w Libanie. Podczas przemieszczania się pojazdem wojskowym patrolu polskich żołnierzy PKW UNIFIL, doszło do wybuchu miny pułapki. Lekkich obrażeń doznał nasz żołnierz” - napisał Kosiniak-Kamysz na platformie X.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.