Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Kierunek Łagiewniki

Niecodzienna pielgrzymka młodych ludzi.

Niedziela bielsko-żywiecka 20/2021, str. IV

[ TEMATY ]

Łagiewniki

pielgrzymowanie

Archiwum

Pątnicy wraz z bliskimi, którzy ich wspomagali

Pątnicy wraz z bliskimi, którzy ich wspomagali

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Gabrysia, Jola i Kamil, 30 kwietnia, wyruszyli z Hałcnowa na pielgrzymi szlak do Łagiewnik. Wędrówkę rozpoczęli od porannej Mszy św. w tamtejszej bazylice mniejszej. U celu, tj. w sanktuarium Miłosierdzia Bożego, zameldowali się następnego dnia przed godz. 8 rano. W ten sposób dziewczęta powtórzyły swój ubiegłoroczny wyczyn.

Trasa, którą wybrało troje pątników, nie odbiegała od tradycyjnej drogi pielgrzymkowej wiodącej z Hałcnowa do Łagiewnik. Została ona jednak zredukowana do jednej doby, a nie do czterech dni. Na liczącym 100 km szlaku znalazły się: Kęty, Nidek, Wieprz, Wysoka, Marcyporęba, Świątniki Górne, Mogilany.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Pątnicy spakowali do plecaka nie tylko kanapki i termos, ale też książeczkę pielgrzymkową i różaniec. Na sobie mieli charakterystyczne żółte kamizelki, które wielu przygodnych przechodniów właściwie odczytało jako znak łagiewnickiego pielgrzymowania. W drodze towarzyszyły im słowa konferencji o. Adama Szustaka i śp. ks. Piotra Pawlukiewicza.

Strzeżonego Pan Bóg strzeże

Na start cała trójka otrzymała błogosławieństwo od swych mam, z których dwie zjawiły się później na półmetku wędrówki w Wysokiej, aby całą gromadkę bezpiecznie pilotować do Łagiewnik. – Chodziło o to, abyśmy po ciemku nie nadkładali drogi, a w razie konieczności mogli odpocząć w samochodzie – wyjaśnia Jola.

Reklama

Dla Gabrysi dzień wyjścia na pątniczy szlak był zarazem dniem jej urodzin. – Zawsze rozpoczynam pielgrzymkę z kolejną wiosną swojego życia i dzisiaj też tak robię. Właśnie kończę 31 lat – wyjawia. – Każdy kilometr pokonujemy spontanicznie. W zależności od przypływu natchnienia modlimy się a to Koronką do Miłosierdzia Bożego, a to coś tam podśpiewujemy. Zazwyczaj odmawiamy na głos Różaniec. Do tego dochodzą konferencje, które mamy zgrane. Odsłuchujemy je przez słuchawki – mówi Jola.

– Różaniec bierzemy do ręki, gdy mamy kryzys. Wtedy najlepiej się sprawdza. Wypróbowałyśmy to podczas przejścia Szlaku Jakubowego do Santiago de Compostela. W takich chwilach trzymamy się za ręce i pędzimy do przodu. Bo jak się mówi „zdrowaśki”, to Matka Boża otula swym płaszczem i dodaje siły – zaznacza Gabrysia.

Niedowiarek nie uwierzy

– Co rok na pielgrzymce pojawiają się takie pojedyncze małe cuda, które dają moc do kroczenia pomimo zmęczenia i bólu. Nie inaczej było teraz. Proboszcz w Wysokiej, gdy dowiedział się, że przyszli pielgrzymi, przyjął nas z otwartym sercem. Otworzył kościół, żebyśmy się mogli pomodlić i zaprosił do siebie, żebyśmy się mogli ogrzać i wypocząć. W Kętach przygodnie spotkana pani wskazała na rozwidleniu właściwy kierunek, po czym – przyglądając się nam – stwierdziła, że my pewnie do Łagiewnik, więc trzyma za nas mocno kciuki. Przez całą drogę towarzyszyła nam ludzka życzliwość, wspaniałe widoki i słońce, które pięknie przyświecało na przekór synoptykom – opowiada Gabrysia.

Reklama

– To są takie malutkie cuda, które bardzo budują. Na dodatek łącza się „przegrzewały” od różnych form wsparcia, jakie przesyłali nam nasi znajomi. Od Pawła, głównego pilota pielgrzymki łagiewnickiej, regularnie otrzymywałyśmy wytyczne dotyczące trasy. Mimo że robił to na odległość, precyzyjnie nas lokalizował i ukierunkowywał. Od połowy trasy, w Wysokiej, za nawigację odpowiadały nasze mamy. Rok wcześniej w tym samym miejscu zadbał o to ks. Paweł Radziejewski, który obecnie zajmuje się nowicjatem salwatorianów w Bagnie k. Wrocławia. Ci wszyscy życzliwi nam ludzie to są nasze anioły, których szczęśliwie mamy przy sobie. Pewnie dlatego, choć w ubiegłym roku obiecywałam sobie, że taka 24-godzinna forma pielgrzymki w moim życiu już się nie powtórzy, znów się na nią zdecydowałam. Pan Bóg dobrze wie, co dla nas najlepsze, więc jak daje siły i zdrowie, to trzeba podjąć wyzwanie i iść – podkreśla pątniczka.

Na przekór słabościom

– Jestem po covidzie, który trochę uderzył w moje serce. Wychodzę jednak z założenia, że z trudnościami trzeba walczyć, a nie się im poddawać. Wszędzie trzeba doszukiwać się pozytywów. W ubiegłym roku na półmetku przejścia do Łagiewnik stopy miałam bardzo poranione. Teraz też pojawiły się u mnie pęcherze, ale nie takie jak wtedy. Zawsze jest więc jakieś światełko w tunelu – zaznacza Gabrysia.

– Nasze wyjście do Łagiewnik nie poprzedziły żadne szczególne przygotowania. Skończyło się na spacerach i to najczęściej 30-minutowych. Nie było ani wymyślnego reżimu treningowego, ani długodystansowych biegów – uzupełnia Jola.

– Mając na względzie obostrzenia pandemiczne, zdecydowałyśmy, że wokół naszej inicjatywy będzie cicho. Nie chciałyśmy na nikim wywierać żadnej presji – dopowiada Gabrysia.

Sens jest jeden

– Piesze pielgrzymowanie stało się moją tradycją. Pielgrzymowałam na Jasną Górę, do Łagiewnik i do Santiago de Compostela. Teraz już nie wyobrażam sobie życia bez pielgrzymki. W weekend majowy, mając do wyboru wczasy czy szlak do sanktuarium Miłosierdzia Bożego, zawsze wybiorę tą drugą opcję. Po prostu taką mam naturę. Żyjemy w czasach, w których dociera do nas bardzo dużo bodźców i dlatego potrzebujemy czasu na refleksję i na przemyślenie sobie wielu różnych spraw. Taką przestrzeń do wyciszenia i rozmyślania daje właśnie pielgrzymowanie – stwierdza Jola.

Reklama

– Pielgrzymowanie na tyle zakorzeniło się w moim życiu, że teraz uważam, że rok bez niego jest rokiem straconym. Trochę trudu i poświęcenia, jakie podczas drogi dajemy z siebie, w żaden sposób nie zrównoważy wielości błogosławieństw, jakie spływają na człowieka – dopowiada Gabriela.

Epilog

Troje przyjaciół osiągnęło swój cel po niespełna 24 godzinach marszu. Najstarsza wiekiem Gabrysia ma 31 lat, a najmłodszy, maturzysta Kamil – 19. Wszyscy pochodzą z Bielska-Białej. W trakcie drogi, jak łatwo odgadnąć, modlili się za pomyślne zdania przez Kamila egzaminu dojrzałości, ale nade wszystko o reaktywację ruchu pątniczego na Podbeskidziu.

Oby ich modlitwy zostały wysłuchane już 6 sierpnia, tj. w terminie wymarszu diecezjalnych pielgrzymów na Jasną Górę.

2021-05-11 13:40

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na rowerach i pieszo

2026-09-01 14:54

Niedziela legnicka 36/2026, str. II

[ TEMATY ]

pielgrzymowanie

Franciszek Romaniak

Pielgrzymi są znakiem duchowej jedności między narodami

Pielgrzymi są znakiem duchowej jedności między narodami

Za nami I Pieszo-Rowerowa Pielgrzymka z Kościoła Niepokalanego Poczęcia NMP w Bogatyni w Bogatyni do Klasztoru St. Marienthal.

Piątek 14 sierpnia zapisał się nową kartą w historii naszej wspólnoty. Pomysłodawcą i głównym organizatorem przedsięwzięcia był ks. Mariusz Habiniak. Wydarzenie połączyło tradycyjną formę pątnictwa z aktywnością fizyczną, przyciągając zarówno pieszych wędrowców, jak i cyklistów.
CZYTAJ DALEJ

Figura Chrystusa z przydrożnego krzyża na wrocławskich Żernikach znowu zdewastowana

2026-09-07 11:19

Facebook Karoliny Kososkiej

Figura Chrystusa, którą mieszkańcy kupili po pierwszym ataku wandala, znowu została zniszczona.

Figura Chrystusa, którą mieszkańcy kupili po pierwszym ataku wandala, znowu została zniszczona.

Po raz kolejny w krótkim czasie zniszczono figurę Chrystusa z krzyża

W nocy znów zniszczono figurę Chrystusa z krzyża przy skrzyżowaniu ul. Kosmonautów i Trójkątnej we Wrocławiu, znajdującego się na terenie parafii św. Wawrzyńca na Żernikach. Do podobnych sytuacji na terenie parafii dochodziło już niedawno, a w czerwcu w sąsiadującej parafii św. Andrzeja Apostoła na Stabłowicach z części przydrożnych krzyży zniknęły figurki Chrystusa, na innych zostały uszkodzone.
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen. Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji

2026-09-07 19:04

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Mat.prasowy/Z okładki książki "O siłach zła"

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton J. Sheen

Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji. To właśnie tam rodziła się misyjna pasja abp. Fultona Sheena - wskazuje ks. Roger J. Landry, krajowy dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w USA. Amerykański hierarcha i jeden z pionierów ewangelizacji za pośrednictwem mediów 24 września zostanie ogłoszony błogosławionym.

Fulton Sheen kierował Papieskimi Dziełami Misyjnymi w Stanach Zjednoczonych w latach 1950-1966. Był cenionym kaznodzieją, autorem książek oraz osobowością radiową i telewizyjną. Zdaniem ks. Landry'ego źródła jego oddziaływania trzeba jednak szukać znacznie głębiej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję