Dla starożytnych Rzymian słowo to oznaczało oficjalny przyjazd cezara. Adwent obchodzony jest w Kościele od IV wieku, a od przełomu X/XI stulecia w I Niedzielę Adwentu rozpoczyna się rok liturgiczny. Okres przygotowania do świąt Bożego Narodzenia nazywany był kiedyś po polsku czterdziestnicą, ponieważ dawniej trwał, tak jak Wielki Post, 40 dni, a zaczynał się tuż po dniu św. Marcina. Dlatego mawiano, że „na Marcina jest gęsina”, ponieważ tego dnia świętowano po raz ostatni przed Bożym Narodzeniem.
Dziś Adwent trwa przez cztery niedziele, których liczba symbolicznie nawiązuje to do czterech dekad wędrowania Hebrajczyków do Ziemi Obiecanej. Cztery niedziele mają przypominać także adwent historyczny, czyli 4000 lat wyczekiwania na Mesjasza, o których śpiewamy w kolędzie „Wśród nocnej ciszy”. Tę symbolikę podkreślają także cztery świece w wieńcu adwentowym.
Adwent tradycyjnie jest czasem pokuty, dlatego kapłan używa w tym okresie fioletowego ornatu. Jednak o pokutnym charakterze Adwentu przypomina nam przede wszystkim spowiedź św., która jest sposobem przygotowania serc na nadejście Pana Jezusa. Mamy być gotowi nie tylko na pamiątkę Jego narodzin, ale także na powtórne Jego przyjście w chwale. Dlatego słyszymy wezwanie: „Gotuj się, Pan przychodzi!”.
Reklama
Wspaniałym śpiewem Adwentu są antyfony, w których Kościół wyśpiewuje swoją radość i tęsknotę za Jezusem, posługując się starotestamentalnymi metaforami: „Mądrości, która wyszła z ust Najwyższego”, „Adonai, który jest Wodzem Izraela”, „Korzenia Jessego”, „Klucza Dawida”, „Wschodu”, „Króla narodów” i „Emmanuela”.
Głównymi postaciami Adwentu są: Najświętsza Maryja Panna, prorok Izajasz, zapowiadający narodziny Zbawiciela, i św. Jan Chrzciciel, który bezpośrednio przygotowywał lud na przyjście Mesjasza.
Ku czci Matki Bożej w dni powszednie Adwentu można odprawiać Msze św. roratnie, których nazwa pochodzi od pierwszych słów inwokacji: Rorate, coeli, desuper, et nubes pluant justum, aperiatur terra, et germinet Salvatorem (Spuśćcie rosę niebiosa i obłoki niech wyleją sprawiedliwego: Niech się otworzy ziemia i zrodzi Zbawiciela). Podczas Rorat w prezbiterium płonie świeca roratnia, która symbolizuje Maryję, a uczestnicy liturgii trzymają zapalone lampiony. Ciemności trwające od początku liturgii mijają dopiero po akcie pokutnym, kiedy rozbrzmiewa radosne Gloria – Chwała na wysokości Bogu. Msza św. roratnia szczególnie mocno wyraża tęsknotę za Mesjaszem i radość ze spełnienia się Bożej obietnicy przez narodzenie Jezusa Chrystusa. Światła zapalane w kościele podczas trwającej liturgii przypominają nam, że „jak jest odległy wschód od zachodu, tak daleko [Bóg] odsuwa od nas nasze występki” (Ps 103,12).
Kto chce poznać i doświadczyć piękna Adwentu, ten z pewnością nie opuści Rorat i adwentowej spowiedzi św.
Jednym z bardzo często stawianych zarzutów wobec Kościoła jest to, że miesza się on do polityki. Skoro już wiemy, KTO to jest Kościół i przypomnimy, że polityka przez duże P jest roztropną troską o dobro wspólne - wtedy tylko zła wola może nie pozwolić w przyznaniu, że Kościół ma prawo, chce i wręcz musi zajmować się polityką. Cała katolicka nauka społeczna Kościoła domaga się współodpowiedzialności i zaangażowania wierzących w życie publiczne każdego środowiska.
Chrystus jednoznacznie oczekuje, że Jego wyznawcy nie mogą ukrywać światła pod korcem (zob. Mt 5, 15). Chrześcijanin ma być jak zaczyn w cieście (zob. Mt 13, 33) czy też jak sól; gdyby zaś owa sól utraciła swój smak - trzeba ją wyrzucić i podeptać, gdyż nie przyda się na nic (zob. Mt 5, 13). A to oznacza, że wyznawca Jezusa musi nim być wszędzie, gdzie się pojawi: w sejmie, szkole, zakładzie pracy, szpitalu, na dyskotece - czyli tam, gdzie żyje. Czy jego świadectwo zostanie przyjęte, czy zakończy się różnymi formami męczeństwa - to już zupełnie inna sprawa.
Wróćmy do przypomnianego zarzutu wobec duchownych. Czego księżom naprawdę nie wolno w życiu publicznym? Zajmowania się polityką przez małe p. Kodeks Prawa Kanonicznego zabrania im wyraźnie: przynależenia do partii politycznych i związków zawodowych (KPK 287, §2), przyjmowania stanowisk w urzędach publicznych wykonujących władzę świecką (KPK 285, §§3, 4) oraz przynależności czy zakładania stowarzyszeń, których działalności nie da się pogodzić z zadaniami stanu duchownego (KPK 278, §3). Poza tymi - oczywistymi - zastrzeżeniami nie wolno zapomnieć, że prezbiter jest również pełnoprawnym członkiem społeczeństwa i ma prawo głosu w sprawach publicznych, tak jak zresztą każdy wierzący człowiek w państwie. Stąd rolą księży będzie wskazywanie zasad moralnych w konkretnych działaniach władzy świeckiej i w postawach obywateli, nazywanie po imieniu zła i grzechu, upominanie się o przestrzeganie praw Bożych i o obecność Boga w przestrzeni publicznej. Pokazali to w swej pasterskiej posłudze Prymas Tysiąclecia, bł. Jan Paweł II i ks. Jerzy Popiełuszko oraz wielu innych. Gdzie byłaby Polska dziś, gdyby nie ich odwaga i świadomość obowiązków wobec Ojczyzny?
O ile nie można się dziwić wrogości wobec Kościoła ze strony ludzi niewierzących (choć trudno im nie przypominać o tolerancji, poszanowaniu wolności sumienia, pluralizmie, a nierzadko i o kulturze w zachowaniach), o tyle boleć musi nieposłuszeństwo nas, ludzi ochrzczonych i rzekomo wierzących. Miano „ale-katolika” słusznie otrzyma ktoś, kto nie broni życia ludzkiego, łamie z przekonaniem każde z niewygodnych przykazań, głosuje na ludzi wojujących z religią, nie żyje na co dzień w łasce uświęcającej itd. Nasz Pan nie ukrywał, że za wyznawanie Go przed światem czekają ludzi prześladowania - do śmierci włącznie (zob. Łk 21, 12-19). A. Frosard stwierdził, że Kościół na przestrzeni wieków umierał na wiele sposobów - dziś zdaje się umierać… ze strachu! Jeśli jednak dla wielu katolików problemem jest zachowanie pokutnego charakteru każdego piątku (powstrzymanie się od spożywania mięsa, od udziału w zabawach) lub świętowanie niedzieli (udział w Eucharystii, rezygnacja z zakupów) - jakże spodziewać się czegoś więcej w chwilach znacznie poważniejszych prób?
Świadectwo dawane Chrystusowi przez katolika w życiu publicznym będzie czymś oczywistym i prostym w realizacji wtedy, gdy ów katolik kocha swój Kościół i traktuje go jak… powietrze, bez którego żyć niepodobna. Sparafrazuję tu zatem formułę, która towarzyszy święceniem diakonatu, gdy biskup wręcza wyświęcanym Pismo Święte: Chrześcijaninie! Poznawaj to, co wyczytasz w Biblii i usłyszysz w nauczaniu Magisterium; wierz w to, co wyczytasz i usłyszysz, aby ostatecznie uczyć innych i samemu żyć tak, jak uwierzyłeś. Wtedy wszystko jest proste i jasne: życie jest święte od poczęcia do naturalnej śmierci; małżeństwo to pani i pan, nie inaczej; trzeba chodzić na wybory i głosować zgodnie z własnym, zorientowanym na Pana Boga sumieniem; nie wolno dorabiać się na grzechu, krzywdzie i słabości bliźnich i trzeba bardziej słuchać we wszystkim Boga, niż ludzi. Taka postawa będzie budziła szacunek nawet u wrogów i będzie uobecnianiem Kościoła - czyli Chrystusa żyjącego w nas - w każdej sytuacji. Po co apostolstwo w świecie, po co potrzebna jest czynna i widoczna obecność Kościoła w życiu publicznym? „Aby ludzie widzieli dobre czyny w nas i chwalili Ojca, który w niebie jest” (por. Mt 5, 16).
„Bądźcie gotowi przyjąć od Afryki to, co może ona jeszcze zaoferować znużonemu Zachodowi: świadectwo żywej wiary i wartość rodziny, które mogą pomóc Europie na nowo odkryć swój logos” – powiedział w Parlamencie Europejskim kard. Robert Sarah, zwracając się do Europy i całego Zachodu.
Jak podaje Vatican News, gwinejski purpurat przybył do brukselskiej siedziby parlamentu europejskiego na zaproszenie grupy deputowanych ECR, którzy zorganizowali spotkanie, mające na celu podjęcie refleksji nad relacjami europejsko-afrykańskimi. W wydarzeniu wziął udział także abp Bernardito Auza – nuncjusz apostolski przy Unii Europejskiej.
- Szkaplerz karmelitański to brązowe wełniane sukno. W tym z pozoru ciemnym kawałku materiału pulsuje głęboka teologia – można przeczytać w najnowszej książce Paulina, o. Marcina Ciechanowskiego pt. „Nieskalana Szata na brudne życie”, która swoją premierę będzie miała 16 lipca.
Publikacja o enigmatycznym i prowokującym tytule ukazuje historyczny, symboliczny i duchowy wymiar szkaplerza karmelitańskiego. Została wydana z okazji jubileuszu 775-lecia objawienia szkaplerza. Autor wyjaśnia, jak przyjęcie tego sakramentalium staje się znakiem macierzyńskiej opieki Maryi oraz przypomina, że Bóg pragnie towarzyszyć człowiekowi w każdym momencie życia.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.