Reklama

Głos z Torunia

Spełnienie marzeń

Czego życzyć młodej parze? Czego może pragnąć bezdomny albo dziecko ulicy? Wreszcie, jakie są Boże marzenia?

Niedziela toruńska 1/2020, str. 7

[ TEMATY ]

misje

relacje

Archiwum Agnieszki i Łukasza Komorowskich

Zastępowaliśmy im mamę i tatę

Zastępowaliśmy im mamę i tatę

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Zaczęło się od wspólnego pomysłu, aby wyjechać na misje. Po wielu perypetiach Agnieszka i Łukasz Komorowscy, małżeństwo z toruńskiej wspólnoty Przymierze Miłosierdzia, znalazło się na rok w samym sercu Brazylii. Swoimi wrażeniami podzielili się 3 grudnia ub.r. na spotkaniu w Centrum Dialogu im. Jana Pawła II w Toruniu.

Coś więcej

Pierwszy szok: bezdomni na placu przed katedrą w Sao Paolo. Jest ich tak wielu że niechcący można się o nich potknąć. Czy łatwo być bezdomnym w Brazylii? Tak, bo klimat temu sprzyja, a miasto dostarcza posiłki. A jednak Bóg pragnie dla nich czegoś więcej. Kiedy członkowie wspólnoty Przymierze Miłosierdzia czy Domu Betlejem przychodzą do bezdomnych, aby żyć razem z nimi na ulicy, oni sami szukają dla nich kartonów, organizują nocleg tak, żeby kobiety spały w środku grupy, a mężczyźni na zewnątrz i w razie zagrożenia mogli je obronić (znana jest zresztą historia bezdomnego, który zginął w obronie zaatakowanej przed katedrą kobiety). Najcenniejsze dla bezdomnych jest to, że ktoś patrzy na nich jak na ludzi, wysłuchuje, przywraca godność. Po takim spotkaniu wielu z nich szuka dróg wyjścia ze swojej sytuacji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Małżeńska misja

Favela to dwa światy: na tej samej ulicy działa prężna parafia i jednocześnie kwitnie handel narkotykami. Misjonarki nie mogą przejść ulicą na nocną adorację, bo właśnie trwa strzelanina. O czym marzą dzieci z faveli? Żeby je ktoś przytulił. Doświadczające przemocy, często pozostawiane na ulicach, aby przeżyć sięgające po handel narkotykami lub prostytucję, mają tak zachwiane poczucie bezpieczeństwa, że do wieku dojrzałego ssają kciuk. Małżonkowie na misjach byli dla brazylijskich domów wspólnoty Przymierze Miłosierdzia prawdziwym skarbem: to świadectwo, że rodzina może żyć inaczej, kochając siebie nawzajem i służąc innym. Dlatego młodzi zajmowali się nie tylko dziećmi, lecz także byli proszeni, by powiedzieć świadectwo dla narzeczonych, posługiwali na christotekach.

Odpowiedź

A jednak w tak trudnych warunkach widać potężne działanie Boga, który umiłował człowieka do końca. Jednym z wydarzeń diecezjalnych jest wielka wigilia dla bezdomnych na słynnym placu przed katedrą, na którą przychodzi bez mała 2 tys. osób. Prężnie działają wspólnoty, a podczas tygodniowej Misji Talitha Kum, organizowanej przez Przymierze Miłosierdzia, wiele osób, uwikłanych w narkomanię, prostytucję, grupy przestępcze niejednokrotnie po raz pierwszy słyszy o Chrystusie i chce Go poznać. – Światło do mnie przyszło – mówi uratowany narkoman. Dziś ma własną rodzinę i prowadzi w mieście jadłodajnię dla ubogich. – Tak jak czyniłem zło, tak teraz chcę czynić dobro i dawać ludziom chleb – dodaje Roberto, piekarz z jednego z domów wspólnoty. A co po roku ewangelizacji wśród najuboższych mówi młode małżeństwo z Torunia? – Bóg spełnił wszystkie nasze marzenia. Zostaliśmy obsypani darami!

2019-12-31 11:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Do Krakowa za cenę jednego batona

Niedziela Ogólnopolska 43/2015, str. 22-23

[ TEMATY ]

misje

misjonarze

misjonarz

Archiwum Sekretariatu Misyjnego Jeevodaya

Grupa młodych Hindusów, którzy marzą, że uda im się przyjechać w 2016 r. do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem i Polską. Pierwsza od lewej – dr Helena Pyz, która od 26 lat pracuje w oś rodku Jeevodaya, laureatka tegorocznego TOTUS-a

Grupa młodych Hindusów, którzy marzą, że uda im się przyjechać w 2016 r. do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem i Polską.
Pierwsza od lewej – dr Helena Pyz, która od 26 lat pracuje w oś rodku Jeevodaya, laureatka tegorocznego TOTUS-a
W 1989 r. niewielu młodych ludzi w Polsce mogło marzyć o uczestniczeniu w Światowych Dniach Młodzieży. Nawet nasza wiedza o trwającej już tradycji spotkań młodych z Papieżem Polakiem w różnych miejscach świata była bardzo skromna. Poprzednie Światowe Dni Młodzieży w 1987 r. odbyły się w dalekim Buenos Aires. Tym razem miały być w Europie, w starodawnym miejscu pielgrzymkowym Santiago de Compostela. Jan Paweł II zwrócił się wówczas do wiernych Europy Zachodniej z prośbą, aby umożliwili udział w tym wydarzeniu młodym ze Wschodu. Wspólnota Emmanuel zaprosiła ruchy rodzinne i obrońców życia. Wraz z kilkoma osobami z Rodziny Rodzin dołączyłam do tego wyjazdu. Bariery do pokonania były rozmaite. Mieliśmy samodzielnie dojechać do Wiednia i stamtąd wrócić do ojczyzny. Najpierw przytrzymano nas na granicy czechosłowacko-austriackiej; opuszczaliśmy przecież teren bloku socjalistycznego. Na miejsce przyjechaliśmy z wielogodzinnym opóźnieniem, gdzieś w wiosce czekano na nas z kolacją, ale było zbyt późno, żeby tam dojechać. Pierwszą noc spędziliśmy w autokarze, bo kierowca musiał odpocząć. Głodni, nieumyci, zaczynaliśmy nasz szlak św. Jakuba. Nie mogliśmy kupić nawet butelki wody, bo nie mieliśmy gdzie wymienić na szylingi austriackie kilku dolarów, które były całym naszym majątkiem. Innego dnia nasze autokary (w których byli, oprócz Polaków, pielgrzymi z Węgier i Rumunii) gdzieś na południu Francji zajechały do pałacu, gdzie przyjęto nas uroczystą kolacją. Uczyliśmy się „biedę cierpieć i obfitować” (por. Flp 4,12). Gdy kolumna autokarów się powiększała, rosło też nasze doświadczenie Kościoła. Spotykaliśmy się na wspólnych posiłkach lub noclegach, zawsze na Eucharystii sprawowanej w wielu językach. Niezapomniane wrażenie robiła modlitwa „Ojcze nasz”, podczas której każdy modlił się głośno w ojczystym języku.
CZYTAJ DALEJ

Świadkowie chwały mają stać się świadkami trwogi

2026-07-10 09:33

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

pexels.com

Wizja z siódmego rozdziału Daniela, zapisana po aramejsku, otwiera niebo nad historią ucisku. Zanim ukażą się trony, z morza wyszły cztery bestie - obraz następujących po sobie imperiów, których władza rodzi się z chaosu i przemocy (7,1-8). Na ten teatr historii prorok patrzy teraz z perspektywy dworu niebieskiego: trony zostają ustawione, zasiada sąd, księgi zostają otwarte. Nic z ludzkich czynów nie ginie w anonimowości dziejów; wszystko staje przed Bogiem.
CZYTAJ DALEJ

Pieszo na Jasną Górę - cz. 6

2026-08-06 23:17

ks. Łukasz Romańczuk

Biskup Jacek Kiciński CMF oraz ks. Tomasz Płukarski

Biskup Jacek Kiciński CMF oraz ks. Tomasz Płukarski

Czwarty dzień pielgrzymowania prowadził pątników z Namysłowa do Wierzbicy Górnej. Przed południem pielgrzymi zatrzymali się w Siemysłowie, gdzie uczestniczyli w Mszy św. polowej pod przewodnictwem bp. Jacka Kicińskiego CMF . Etap przypadł w święto Przemienienia Pańskiego.

W homilii biskup zwrócił uwagę, że 40 dni po Przemienieniu Kościół obchodzi święto Podwyższenia Krzyża Świętego . Liczba 40 w Biblii oznacza czas przygotowania – Izrael na pustyni, Mojżesz na Synaju, Jezus przed rozpoczęciem działalności Liczba 40 w Piśmie Świętym oznacza zawsze czas przygotowania: Izrael szedł 40 lat przez pustynię, Mojżesz pościł 40 dni,.... Podobnie wejście na Tabor przygotowuje uczniów na doświadczenie krzyża. Kaznodzieja zatrzymał się nad wyborem trzech apostołów: Piotra, Jakuba i Jana . Podkreślił, że Jezus nie zabiera przypadkowych osób – każdy z nich otrzymał później konkretną misję: Piotr – widzialna głowa Kościoła, Jakub – pierwszy z apostołów, który odda życie za Chrystusa, Jan – świadek aż do późnej starości, autor Ewangelii i Apokalipsy. Biskup podkreślał, że dla Jezusa nie ma osób przypadkowych. - Jeśli Jezus zaprasza kogoś po imieniu, to znaczy, że doskonale go zna i ma wobec niego swoją misję – mówił bp Kiciński .
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję