Najpierw wyruszyła procesja z kościoła Narodzenia św. Jana Chrzciciela. Szli w niej pielgrzymi z dekanatu jasienickiego i okolicznych. Procesja skierowała się do Doliny św. Wendelina, położonej w farskim lesie, gdzie przy kaplicy rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana przez 8 kapłanów.
– W ten piękny, ciepły kwietniowy wieczór, gromadzimy się, jak co roku, tradycyjnie przy kaplicy św. Wendelina, aby oddać cześć naszemu patronowi i wzywać jego opieki nad nami – powiedział proboszcz ks. Jacek Wójcik, witając zebranych. Kazanie wygłosił ks. Paweł Wawak z parafii Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach. – Świętość nie jest nadzwyczajnością, czymś dostępnym tylko dla wybrańców. Świętość to wierne trwanie przy Bogu w sakramentach: spowiedzi i Komunii św. oraz przy dobrych uczynkach i wyrzeczeniu się złych nawyków. W czasach, kiedy żył św. Wendelin, mnisi mieli 2 sposoby na osiągnięcie świętości: martyrium czerwone – czyli męczeństwo, śmierć za wiarę. Ale było też martyrium białe, czyli porzucenie tego, co mnie wiąże z tym światem: grzechów, ojczyzny, domu, by poświęcić się Panu Bogu. Dziś się tego od nas nie wymaga, żeby porzucać rodzinę i ojczyznę po to, by móc trwać przy Panu Bogu – powiedział ks. Paweł Wawak, wymieniając jeszcze za św. Antonim Pustelnikiem 4 pokusy w drodze do świętości: zmysłowość, samotność, antyświadkowie i rozpacz z brakiem wiary.
Wśród uczestników uroczystości znalazły się też poczty sztandarowe, strażacy z Rudzicy, Iłownicy i Landeka, Dzieci Maryi ze służbą liturgiczną. Muzyczną oprawę zapewniły orkiestry dęte z Rudzicy i Bronowa wraz z organistą. Przyjechała również liczna grupa pielgrzymów z parafii św. Andrzeja w Bukownie w diecezji sosnowieckiej wraz z wikariuszem ks. Tomaszem Sroczyńskim.
– Przyjeżdżamy tu od 3 lat. Jest to szczególne miejsce, gdzie możemy się pomodlić przez wstawiennictwo św. Wendelina – mówili pątnicy z Bukowna, którzy pozowali do wspólnego zdjęcia. Z tą grupą co roku pielgrzymuje pan o imieniu Wendelin, który poszukiwał informacji o swoim mało znanym patronie, a dowiadując się o Rudzicy, postanowił tu przyjeżdżać na odpust.
Przy kaplicy znajduje się odrestaurowana drewniana figura św. Wendelina oraz studnia, z której wierni mogą zaczerpnąć wodę. Stosując ją z wiarą, mogą uprosić łaskę zdrowia przez wstawiennictwo świętego. – O tym miejscu dowiedziałam się pół roku temu i postanowiłam wziąć udział w modlitwie odpustowej. Szłam z procesją. To duże wydarzenie duchowe – mówi pani Jadwiga, która przyjechała z synem. – Ja tu przyjeżdżam od kilku lat, mogę się tu wyciszyć, pomodlić, zapomnieć o troskach codzienności i zaczerpnąć wodę ze studni, którą wiozę moim bliskim z wiarą, że Pan Bóg da im łaskę zdrowia – dodaje pani Monika. W kaplicy znajduje się specjalna księga, do której wierni mogą wpisywać prośby i podziękowania.
Benedykt ze swoim nauczycielem Andrzejem Świeradem
Wśród świętych, których w lipcu przypomina Kościół, są dwaj przyjaciele – święci pustelnicy Andrzej Świerad i Benedykt. Ich wspomnienie przypada 13 lipca. Choć żyli w czasach, kiedy na ziemiach polskich chrześcijaństwo dopiero się kształtowało i byli jednymi z pierwszych Polaków wyniesionych do chwały ołtarzy (1083 r.), ich życie może stanowić dla nas, żyjących na początku trzeciego tysiąclecia, drogowskaz na drodze do świętości. Swoje życie związali z benedyktynami.
Św. Andrzej Świerad urodził się w rodzinie rolniczej najprawdopodobniej w Małopolsce. Wzrastał w środowisku od dawna chrześcijańskim. Przez wiele lat żył w pustelni pod skałą w Tropiu niedaleko Czchowa. Miejsce to znane jest dziś jako Brama Sądecczyzny. Jan Długosz zapisał, że tu „wyróżniał się przykładnym życiem i obyczajami”– jak podaje strona internetowa sanktuarium Świętych Pustelników w Tropiu, gdzie ich kult jest wciąż żywy. Św. Andrzej w ostatnich latach X wieku wstąpił do benedyktynów – klasztoru św. Hipolita na górze Zobor k. Nitry. To właśnie tam przyjął imię Andrzej. Po ukończeniu 40 lat mógł powrócić do życia pustelniczego, które wpisane jest również w duchowość benedyktyńską, do samotności, stwarzającej miejsce do głębszego spotkania z Bogiem. Towarzyszył mu zmieniający się co kilka lat uczeń. Całym swoim życiem dążył do wyłącznej przynależności do Boga. Jako że jednym ze sposobów służby Bożej benedyktynów jest praca, która jest źródłem utrzymania klasztoru, oraz przybliża do Boga i drugiego człowieka, św. Andrzej również oddawał się ciężkiej pracy – zajmował się karczowaniem lasu. Choć wymagało to od niego wiele trudu, nie zaniedbywał pokutnych praktyk. Noc poświęcał na modlitwę. Trzy razy w tygodniu pościł (w poniedziałki, środy i piątki), a podczas Wielkiego Postu – za wyjątkiem sobót i niedziel – jego dziennym pokarmem był jeden orzech włoski. Spośród innych umartwień ciała (żył przecież w średniowieczu, które ciało traktowało jako źródło wszelkiego zła) wymienić jeszcze tu trzeba, że Andrzej opasał się mosiężnym łańcuchem, który – jak mówią podania o jego życiu – z czasem obrósł skórą. W to miejsce wdało się zakażenie, co było przyczyną jego śmierci ok. 1030 r. Zasłynął jako apostoł i patron nawracających się grzeszników.
Micheasz układa mowę jak proces przymierza. Pan wzywa góry oraz fundamenty ziemi na świadków. Stworzenie ma pamiętać, co uczynił Bóg dla swego ludu. W centrum pada przypomnienie wyjścia z Egiptu. Pan wyprowadził Izraela z domu niewoli. Dał mu przewodników: Mojżesza, Aarona oraz Miriam. Historia zbawienia zostaje przywołana po to, by obudzić pamięć serca. Lud ma przypomnieć sobie, kim jest wobec Pana. Następnie słyszymy pytanie o ofiary. Skala rośnie. Mowa o całopaleniach, cielcach, tysiącach baranów, potokach oliwy, nawet o pierworodnym synu. Prorok obnaża przez to pokusę religijnej wymiany. Człowiek chciałby dać wiele rzeczy, byle nie oddać samego serca. Odpowiedź Boga jest krótka. „Powiedziano ci, człowiecze, co jest dobre”. Trzeba czynić mišpāṭ, kochać ḥesed oraz chodzić pokornie z Bogiem. Te trzy słowa obejmują całe życie. Mišpāṭ dotyczy uczciwego sądu oraz porządku społecznego. Ḥesed oznacza wierną miłość, dobroć, lojalność wobec przymierza oraz bliźniego. Pokorne chodzenie z Bogiem wskazuje na życie czujne, posłuszne oraz wolne od pychy. Dobra nowina jest prosta. Bóg nie gubi człowieka wśród niezliczonych praktyk. Pokazuje drogę prostą, możliwą do podjęcia każdego dnia.
Przed Bogiem takie potępienie nie może być ważne - napisał w liście do wiernych Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ks. Davide Pagliarani, opublikowanym 19 lipca, kilkanaście dni po święceniach czterech biskupów, dokonanych bez zgody i wbrew woli papieża. Konsekratorzy i przyjmujący święcenia znaleźli się tym samym w stanie ekskomuniki jako schizmatycy, co potwierdziła 2 lipca Dykasteria ds. Nauki Wiary dodając, że również duchowni należący do Bractwa znajdują się w schizmie, a sprawowany przez nich sakrament pokuty oraz asystowanie przy zawieraniu małżeństwa są nieważne. Na kary kościelne narażają się również wierni świeccy formalnie należący do Bractwa.
Przypominając w emocjonalnym opisie uroczystość święceń biskupich z 1 lipca, ks. Pagliarani wyznał, że „aż do ostatniego dnia” miał „nadzieję na gest życzliwości lub chociaż zwykłe zrozumienie ze strony Stolicy Apostolskiej”. „Ale sakry zostały potępione, a surowość nałożonych sankcji jest bezprecedensowa. Dotykają one nie tylko biskupów, ale także członków Bractwa. Dotknięci są nawet wierni. To potępienie, całkowicie niesprawiedliwe, stanowi ogromne upokorzenie dla ludzi, których jedynym celem jest obrona prawdziwej wiary i praca na rzecz zbawienia dusz. Chcę jednak, abyście wiedzieli, że to głębokie upokorzenie, które dotyka przede wszystkim członków Bractwa, ma w oczach Boga znaczenie, którego nie powinniście ignorować. Ostatecznie, te sakry zostały dokonane dla każdego z was, drodzy wierni. Wasze dusze są prawdziwym skarbem powierzonym Bractwu, tym, co ceni ono najbardziej. Każda dusza posiada nieskończoną wartość. Jeśli, aby zapewnić jej naukę prawdziwej wiary i sprawowanie prawdziwych sakramentów, musimy zapłacić cenę takiego upokorzenia, to jest to tego warte, bo dusza jest bezcenna. Święto Najświętszej Krwi Pańskiej, cena naszego zbawienia, dobitnie nam o tym przypomniało 1 lipca” - wskazał przełożony Bractwa.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.