Każde ludzkie życie bez względu na wiek, stan zdrowia czy status posiadania ma prawo do życia i zasługuje na szacunek. Od kilku lat przypomina nam o tym główny organizator Festiwalu Życia, czyli Wydział Duszpasterstwa Rodzin Kurii Diecezjalnej. Tegoroczny festiwal odbył się w dniach od 19 do 25 marca.
– Festiwal za każdym razem przede wszystkim pragnie znaleźć się przy człowieku. Pokazuje umiejętność znalezienia się wobec tych, którzy są ambasadorami życia i promują ideę życia co do zdrowia fizycznego, psychicznego i duchowego; ale wychodzi także do osób, które nie noszą w sobie przekonań religijnych, moralnych, mają w kwestii życia inne zdanie, z przesłaniem pokazującym afirmację życia – powiedział główny koordynator festiwalu ks. dr Mariusz Dudka. W tegoroczny Festiwal Życia wpisały się m.in. Ekstremalna Droga Krzyżowa i czuwanie w parafii św. Stanisława Kostki, a także warsztaty muzyczne inicjujące Zielonogórskie Uwielbienie 2018, których zwieńczeniem była Eucharystia z uroczystym rozpoczęciem Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego (parafia św. Franciszka z Asyżu). Jednym z elementów festiwalu był także spektakl „Brak Sensu” w wykonaniu Teatru Kleryckiego „Zdumienie”, którego reżyserem jest Kinga Kaszewska-Brawer, od 15 lat współpracująca z seminaryjnymi aktorami (więcej o spektaklu na str. VII). – Sensem świata jest rodzina, bez której jesteśmy o bardzo wiele ubożsi. Sensem życia jest rodzina – dzieci, małżeństwo, czyli coś, co buduje nas samych – podkreślił jeden z aktorów, dk. Dariusz Korolik, nawiązując do tematyki spektaklu.
Tegoroczny Festiwal Dziedzictwa Kresów – organizowany przez gminę Lubaczów – przeszedł do historii. Trwał 10 dni i był kontynuacją wcześniejszych Festiwali Kultur i Kresowego Jadła
Trwały one znacznie krócej i odbywały się na terenie gminy Lubaczów. W tym roku festiwal ze swoją ofertą programową wszedł do gmin: Oleszyce, Cieszanów, Horyniec-Zdrój, miasto Lubaczów i Jarosław. Rozpoczął się w piątkowy wieczór, 28 lipca w sali koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej spotkaniem z wybitnym językoznawcą prof. Jerzym Bralczykiem na temat: „...Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, a więc był to dialog o dziedzictwie językowym. W zabytkowej cerkwi pw. św. Paraskewy, wpisanej na listę UNESCO, odbył się koncert „Exsultate, jubilate” (Cieszcie się i radujcie) w wykonaniu muzyków Filharmonii Podkarpackiej z zespołu Arso Ensamble.
Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu moja męczeńska śmierć była konsekwencją tego, że Bóg zawsze był moim przewodnikiem w życiu i oświecał mi drogę w przeżywaniu mojej wiary w Kościele katolickim. Być może sugerowało to już moje imię, które składa się z dwóch hebrajskich słów: melek i or. Pierwsze z nich znaczy „król”. Drugi zaś rzeczownik można oddać w języku polskim wyrazem „światło”. Melchior zatem znaczy „król światła”. Imię to można też tłumaczyć bardziej opisowo - „Bóg jest moją światłością”. Ta wersja bardziej mi odpowiada, ponieważ właściwie od najmłodszych lat starałem się żyć w blasku Bożej obecności, poświęcając Jego służbie całe moje życie.
Urodziłem się kilkanaście lat przed końcem XVI wieku w Cieszynie. Rodzice wysłali mnie do jezuickiego kolegium w Wiedniu, gdzie byłem jednym z wyróżniających się uczniów. Zafascynowany duchowością tego zgromadzenia stałem się jego członkiem i odbyłem nowicjat w Brnie. Następnie nauczałem w innych jezuickich kolegiach, aby potem jeszcze bardziej pogłębić swoje wykształcenie przez studiowanie filozofii i teologii oraz języków obcych. Sporo podróżowałem.
Jako kapłan pracowałem początkowo w Pradze. Tak się złożyło, że na rok przed moją męczeńską śmiercią wybuchła na tle religijnym (konfrontacja protestantyzmu z katolicyzmem) tzw. wojna trzydziestoletnia (1618-1648). Dlatego też zostałem wysłany przez moich przełożonych na front jako kapelan wojsk polskich i czeskich. W Koszycach na skutek knowań jednego z pastorów oskarżono mnie o zdradę na rzecz katolickiej Polski. Wraz z dwoma innymi księżmi poniosłem śmierć męczeńską za wiarę 7 września 1619 r. Oprawcy torturowali mnie, abym wyrzekł się swojej wierności Kościołowi katolickiemu. Ja jednak nie odstąpiłem od swojego wyznania.
Szybko zaczęto oddawać mi kult na Słowacji, Węgrzech, Morawach i na Śląsku. Dopiero jednak na początku XX stulecia zaliczono mnie w poczet błogosławionych. Sługa Boży Jan Paweł II dziewięćdziesiąt lat później - w 1995 r. ogłosił mnie świętym. Bywam przedstawiany w ikonografii w szatach jezuickich i patronuję archidiecezji katowickiej.
Na zakończenie pragnę życzyć wszystkim chrześcijanom, aby Bóg był zawsze dla nich światłem na mrocznych niekiedy drogach codziennego życia.
Dzień wolny od pracy dla mieszkańców stolicy Argentyny z okazji wizyty papieża. W związku ze zbliżającą się wizytą papieża Leona XIV prowincja Buenos Aires ogłosiła 11 listopada dniem wolnym od pracy. Ma to umożliwić tysiącom ludzi przybycie na Mszę papieską przed bazyliką w Luján, poinformowała w poniedziałek argentyńska gazeta „El Cronista”. Słynne sanktuarium maryjne znajduje się około 70 kilometrów od stolicy.
Według władz, spodziewanych jest nawet dwa miliony wiernych z całej Argentyny. Dlatego obecnie rozważa się rozszerzenie tego specjalnego dnia wolnego od pracy z poziomu prowincji na cały kraj.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.