5 marca na godzinę 9.00 rano dyrektor Salezu zaprasza do kościoła św. Michała Archanioła przy ul. Prusa na Eucharystię, której przewodniczyć będzie kapelan prezydenta Karola Nawrockiego ks. dr Jarosław Wąsowicz, pomysłodawca inicjatywy „Serce dla inki”.
– W zeszłym roku w ramach rekolekcji wielkopostnych zaproponowałem, abyśmy w Salezie przybliżyli sobie postaci Żołnierzy Niezłomnych. Młodzież m.in. oglądała film „Inka 1946”, który powstał w ramach teatru faktu TVP. Projekcja zrobiła na nich bardzo duże wrażenie, widać było, że postawa Danuty Siedzikówny ich porusza. Podczas rekolekcji zaprosiłem również salezjanina ks. dr Jarosława Wąsowicza, który specjalizuje się w historii najnowszej, aby podzielił się z młodymi swoim doświadczeniem – ks. Wąsowicz brał udział w poszukiwaniach miejsca pochówku Inki, był także obecny w momencie znalezienia jej grobu. On też zachęcił nas, aby w sposób szczególny upamiętnić Inkę i w Liceum Salezjańskim przygotować „Serce dla Inki” – opowiada dyrektor Zespołu Szkół Salezjańskich ks. Mariusz Jeżewicz.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
Ks. Jarosław Wąsowicz – obecnie kapelan prezydenta Karola Nowrockiego – jest pomysłodawcą inicjatywy „Serce dla Inki”. Takich miejsc pamięci jest już w różnych miejscach Polski ponad 20. Gdy uczestniczył w ekshumacji Danuty Siedzikówny, zabrał garść ziemi z jej grobu – teraz ta ziemia jest umieszczana w srebrnych sercach dla Inki. – Podczas ubiegłorocznych uroczystości z okazji 11 listopada ogłosiliśmy wśród społeczności Salezu zbiórkę srebra na serce dla Inki. Teraz tablica z sercem zostanie poświęcona i odsłonięta 5 marca w holu głównym Liceum Salezjańskiego – mówi ks. Jeżewicz.
Dyrektor Salezu podkreśla aspekt wychowawczy całego wydarzenia. – Wyraża się on w zdaniu, które Inka przesłała w grypsie z więzienia: „Powiedźcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”. To, kim jesteśmy, jakie są nasze przekonania, wartości, co jest dla nas ważne, tak naprawdę sprawdza się w sytuacji kryzysowej. Nie wtedy, kiedy jest łatwo i przyjemnie, ale gdy możemy coś stracić lub czegoś nie zyskać – tłumaczy ks. Jeżewicz i dodaje: – Danuta Siedzikówna, w sytuacji bardzo trudnej, pokazała, że są rzeczy ważniejsze niż my sami, są wartości, za które warto oddać nawet życie. A przecież była młodą dziewczyną, która straciła wcześnie tatę, straciła mamę, mogłaby mieć pretensje do ludzi wokół, do Boga, dlaczego ją to spotyka. A ona mimo ciężkiego życia myśli o swoich siostrach, babci, myśli o Ojczyźnie, wstępuje do Armii Krajowej. I potrafi się zachować jak trzeba, w sytuacji skrajnie trudnej dla niespełna osiemnastoletniej dziewczyny. Myślę, że to przesłanie cały czas aktualne, szczególnie dla młodych w dzisiejszych czasach.
Ks. Mariusz Jeżewicz jest z wykształcenia historykiem, przez lata uczył historii. – Mamy głębokie przekonanie w społeczeństwie polskim, europejskim, światowym, jak wielkim złem był nazizm. Natomiast nie ma takiego przekonania, że takim samym złem był komunizm. W Polsce jeszcze część osób to rozumie, ale w Europie Zachodniej czy Stanach Zjednoczonych nie ma przekonania, że komunizm był systemem totalitarnym, który doprowadził i doprowadza do milionów tragedii ludzkich, osobistych i państwowych. Danuta Siedzikówna jest tego przykładem. Jako historykowi i dyrektorowi Salezu zależy mi, aby wybrzmiewało, że komunizm był i jest złem. Chciałbym, byśmy odkłamywali komunistyczną propagandę – podkreśla.
