Środa, 24 grudnia
25. dzień - „Dom Boga i Świt Boga”
• 2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16 • Łk 1, 67-79
Słowo dnia: „Nawiedził lud swój i odkupił go” (Łk 1, 68).
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Refleksja: Dawid chce zbudować Bogu dom, a Bóg odpowiada: „To Ja zbuduję dom tobie”. W Benedictus Zachariasz ogłasza, że ten plan właśnie się spełnia: Bóg nawiedza swój lud, wchodzi w jego historię jak w dom. Wschodzące Słońce z wysoka ma rozświetlić tych, którzy siedzą w mroku i cieniu śmierci, i skierować nasze kroki na drogę pokoju.
Modlitwa: Panie, dziękuję, że Ty pierwszy przychodzisz pod mój dach, zanim ja przygotuję idealny dom. Wejdź dzisiaj w moje lęki, w mrok serca, w nieporządek relacji. Niech ta noc stanie się dla mnie świtem Twojej obecności.
Krok do Betlejem: Znajdź dziś wieczorem choć 10 minut ciszy przed szopką, ikoną czy krzyżem. Przeczytaj na głos fragment Łk 2, 1-14 i po prostu pobądź przy Tym, który już nadchodzi.
Pierwsze czytanie - 2 Sm 7, 1-5. 8b-12. 14a. 16
Dawid ma wreszcie spokój. Dom z cedru, wrogowie uciszeni. Teraz chce „zrobić coś dla Boga”. Chce zbudować Mu dom. Intencja piękna. A jednak Bóg przez Natana odwraca kierunek. „Czy ty zbudujesz Mi dom?… Ja ci zbuduję dom”. To jest punkt zwrotny. Człowiek planuje dla Boga projekt. Bóg odpowiada przymierzem łaski.
Reklama
Przy okazji przypomina mu Bóg, że „wziąłem cię od stada”. To ustawia Dawida we właściwym świetle. Król, pasterz, zwycięzca , a u początku chłopiec za owcami. Wszystko między - dar. Bóg prowadzi go „wszędzie, dokądkolwiek poszedł”. Nie ma tu jakiegoś kontraktu. Jest natomiast historia przyjaźni.
Obietnica „domu” dla Dawida znów gra na podwójnym znaczeniu: pałac/dynastia. Bóg nie potrzebuje pałacu. On uczyni z rodu Dawida miejsce swojej obecności. „Utwierdzę twoje królestwo na wieki”. Te słowa przekraczają możliwości każdego ziemskiego króla. W logice czysto politycznej obietnica brzmi za mocno. W logice wiary - zapowiada Mesjasza.
„Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi Synem”. Do bezpośredniego syna Dawida (Salomona) pasuje to w ograniczony sposób. W pełni (za)brzmi w Chrystusie. On jest zarazem „synem Dawida” według ciała i Synem Ojca w wieczności. Tron Dawida trwa wiecznie, bo zasiada na nim Ten, który śmierć pokona.
Wigilia Bożego Narodzenia stawia ten tekst bardzo blisko naszego serca. W Adwencie łatwo wchodzić w logikę „zrobię coś dla Boga”, np.: postanowienia, dekoracje, pobożne projekty. Bóg zaś odpowiada: pozwól, że to Ja zrobię coś dla ciebie. Ja chcę zbudować dom z twojego życia. Nie doskonały pałac, ale miejsce, gdzie Mój Syn naprawdę zamieszka.
W nocy usłyszymy, że ten Syn rodzi się w ubogiej grocie, nie w pałacu Dawida. A jednak właśnie tam obietnica z 2 Sm 7 spełnia się dosłownie. Królestwo Dawida staje się wieczne, bo Bóg wchodzi w ludzką genealogią, biorąc ją na siebie. I proponuje każdemu z nas to samo. „Pozwól, że Ja będę budował. Ty bądź tylko wierny”.
Ewangelia - Łk 1, 67-79
Zachariasz milczał dziewięć miesięcy. Teraz „napełniony Duchem Świętym” wybucha błogosławieństwem. Benedictus jest jak streszczenie całego Starego Przymierza tuż przed narodzeniem Mesjasza. Kapłan, który miał wątpliwości, staje się prorokiem. Głos rodzi się z milczenia.
Reklama
„Niech będzie błogosławiony Pan, Bóg Izraela, bo nawiedził swój lud i odkupił go”. Dwa terminy klucze. „Nawiedził” - Bóg przychodzi, to On robi pierwszy krok. Nie my wspinamy się po drabinie do nieba. „Odkupił” - język wykupu niewolnika, zaciągniętego w niewolę. Łaska jest realnym uwolnieniem, nie tylko pocieszeniem.
„Wzbudził dla nas moc zbawczą (róg zbawienia) w domu Dawida, swego sługi”. Róg to w Biblii obraz siły. Bóg naprawdę dotrzymał obietnicy danej Dawidowi (pierwsze czytanie). Ta „moc” jednak wkrótce objawi się w bezsilności Dziecka i w bezradności krzyża. Wszechmoc Boga, która wyraża się w słabości z miłości.
Zachariasz widzi w tym wypełnienie przymierza z Abrahamem. Bóg „pamięta na święte Przymierze”. To niesamowite, On pamięta, nawet gdy my zapominamy. I po co wybawia? „Byśmy bez lęku, wyrwani z rąk wrogów, służyli Mu w świętości i sprawiedliwości po wszystkie dni naszego życia”. Cel nie jest tylko „wyjść z kłopotów”. Celem jest nauczyć nas służyć bez lęku. Nie w neurozie, nie z poczucia winy, lecz w wolności dzieci.
Potem pieśń staje się dialogiem ojca z nowo narodzonym synem. „A ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego”. Jan ma „kroczyć przed Panem”, „przygotować drogi”, „dać Jego ludowi poznanie zbawienia przez odpuszczenie grzechów”. To ważne. Poznanie zbawienia łączy się z doświadczeniem przebaczenia. Królestwo zaczyna się nie od zmiany systemu, ale od rozgrzeszonego serca przez Mocniejszego.
Szczyt Benedictus to zdanie: „Dzięki serdecznej litości (splanchna) Boga naszego nawiedzi nas z wysoka Wschodzące Słońce (anatolē)”. Termin anatolē oznacza i „wschód słońca”, i „wschodzącą odrośl”. To samo słowo Septuaginta używa na określenie mesjańskiej „odrośli” u proroków. Ojcowie widzieli tu podwójny obraz. Chrystus jako poranek i Chrystus jako wyrastający pęd. Światło i życie.
Reklama
Po co przychodzi to Wschodzące Słońce? „By zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, i skierować nasze kroki na drogę pokoju”. Mrok i cień śmierci to nie tylko chwila biologicznego umierania. To każda przestrzeń, gdzie rządzi lęk, rozpacz, grzech, poczucie bezsensu. Słońce z wysoka nie usuwa od razu wszystkich problemów. Zaczyna od rozjaśnienia drogi. Pozwala zobaczyć, gdzie postawić następny krok.
Wigilia Bożego Narodzenia sprawia, że Benedictus brzmi jak proroctwo na kilka godzin przed spełnieniem. Zwiastuje nawiedzenie, które za chwilę zobaczymy w Betlejem. Bóg przyjdzie jak świt, czyli cicho, stopniowo, nieodwracalnie. Od strony Boga wszystko jest już powiedziane: przymierze, miłosierdzie, pamięć, światło.
Nasza rola jest bliższa Zachariaszowi niż nam się wydaje. I my mamy swoje chwile milczenia, wątpliwości, „po czym to poznam?”. Bóg nie zostawia nas w tym. Uczy takiej wiary, która w końcu umie powiedzieć: „nawiedził nas… wejrzał… pamiętał”. A potem pozwala, by przez nasze życie -słowa, gesty, przebaczenie- ktoś obok choć trochę poczuł to samo Światło.
Wieczorem będziemy śpiewać o Nocy. Ale Ewangelia już mówi o Świcie. Wschodzące Słońce z wysoka jest już nad horyzontem. Wystarczy zwrócić się w Jego stronę.
