Siostry ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej zapraszają 6 grudnia o godz. 11.00 do kościoła NMP na Piasku na Eucharystię sprawowaną w 149. rocznice śmierci Sługi Bożego ks. Jana Schneidera, wrocławskiego apostoła miłosierdzia, obrońcy kobiet. – Chcemy się wspólnie modlić o dar jego beatyfikacji. Jest on naszym wrocławskim kandydatem na ołtarze – podkreśla s. Barbara Mroziak ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Przypomina, że życie i dzieło tego pokornego i ubogiego kapłana są mocno związane ze stolicą Dolnego Śląska. To tu w drugiej połowie XIX w. poświęcił się ratowaniu młodych dziewcząt przybywających do Wrocławia w poszukiwaniu pracy, zagrożonych w dużym anonimowym mieście wyzyskiem, prostytucją, biedą materialną i duchową.
Reklama
8 grudnia 1854 roku ks. Schneider założył we Wrocławiu Stowarzyszenie Najświętszej Maryi Panny dla ochrony dziewcząt pracujących jako służące. Wynajął pierwsze pomieszczenia na schronisko i szukał dziewczętom pracy w dobrych, katolickich rodzinach. Związek Maryjny, początkowo zrzeszający osoby świeckie, przekształcił w Zgromadzenie Sióstr Maryi Niepokalanej, w którym 26 maja 1863 śluby zakonne złożyły pierwsze cztery siostry. Ks. Jan zachęcał siostry do pokory i miłości ofiarnej, która według niego łączy niebo z ziemią: „...służcie tym, którymi świat pogardza. Bądźcie służebnicami sług”. – Przez 22 lata, aż do swojej śmierci, prowadził schronisko dla dziewcząt, nazwane Fundacją Najświętszej Maryi Panny. Tu dziewczęta przez 2 miesiące miały schronienie, wyżywienie, opiekę, przygotowywały się do zawodu służącej, rozwijały się przez różne kursy np. szycia, gotowania, sprzątania. Także tutaj w schronisku ks. Jan umacniał ich wiarę, to był kapłan bardzo zatroskany o zbawienie dusz. Zarażał dziewczęta nową nadzieją, przybliżał im Boga i dawał szansę na lepsze życie – opowiada s. Barbara.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Chcemy przybliżyć i pokazać ks. Jana Schneidera diecezjanom i wiernym naszych parafii. Toczy się jego proces beatyfikacyjny – wszystkie dokumenty są już w Dykasterii ds. świętych w Rzymie, więc możemy śmiało prosić o łaski za jego przyczyną. Wierzę, że on te łaski będzie nam wypraszał, bo jak mówimy, Słudzy Boży muszą się wykazać. To jest jego zadanie – dodaje z uśmiechem s. Barbara. – Zachęcamy do modlitwy osoby uzależnione od alkoholu, narkotyków, pornografii, zniewolone nieczystością. Zachęcamy młodych do modlitwy o czyste serca. Zachęcamy do modlitwy wszystkich pogubionych i poranionych – wskazuje Marianka.
Reklama
– Warto wiedzieć, że mamy w diecezji Sługę Bożego, kandydata na ołtarze. Charyzmatycznego kapłana, który pomógł tysiącom dziewcząt, często już skrzywdzonym i mocno doświadczonym przez życie. Na wzór jego schroniska i stowarzyszenia otwierano podobne w innych miastach Europy, choćby w Paryżu, Monachium, Pradze. Jego dzieło niosło się w świat, bo dokonał ogromu miłosierdzia. W ciągu 22 lat w jego schronisku znalazło ocalenie około 4,5 tysiąca dziewcząt, a prawie 5 tysięcy znalazło pracę dzięki jego nieustannym wysiłkom. A w schronisku działało jedno z pierwszych i największych pośrednictw pracy w Europie – przybliża dzieło ks. Jana s. Barbara i dodaje: – Ktoś kiedyś powiedział o nim, że był jak Matka Teresa z Kalkuty, tylko 100 lat wcześniej u nas we Wrocławiu.
Jak podkreśla Marianka, ks. Schneider był człowiekiem błogosławieństw: – W jego życiu realizowało się błogosławieństwo ubogich w duchu, to był kapłan całkowitego zaufania i powierzenia się Bogu, kapłan bardzo ubogi także materialnie. Niezwykle poruszające jest dla mnie jego błogosławieństwo czystego serca – dziewczęta, często tak mocno poranione, potrafiły mu zaufać i powierzyć w jego ręce swój los. Osobiście uważam, że to wielka miłość i bezgraniczne oddanie się Maryi sprawiło, że miał tak czyste serce i mógł opiekować się skrzywdzonymi młodymi dziewczętami. Ks. Jan prosił też cały czas Matkę Bożą o to czyste serce. W jego życiu realizowało się także błogosławieństwo miłosiernych, bo oni miłosierdzia dostąpią. To, co on robił przez cale życie, to Miłosierdzie pisane wielką literą.
S. Barbara Mroziak wskazuje, że przesłanie ks. Jana jest nadal bardzo aktualne: – W świecie, w którym tak bardzo myli się miłość z pseudomiłościami, gdzie ludzie są tak pogubieni w sferze emocjonalnej, uczuciowej i duchowej, misja i dzieło ks. Jana jest coraz bardziej aktualne. Jego „pomóżcie ratować dusze” nigdy nie wybrzmiewało tak mocno, jak w XXI wieku. To człowiek bardzo na dzisiejsze czasy. Pokazywał konkretnie i realnie miłość Boga Ojca, Jego zatroskanie o każdego człowieka. A Wrocław był świadkiem jego życia, jego posługi.
