Pięć lat temu Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) w Strasburgu orzekł, że obecność krzyża najważniejszego symbolu chrześcijaństwa w klasach szkolnych stanowi naruszenie prawa wolności religijnej uczniów. W Europie rozpętała się burza. Był to bowiem sygnał do usuwania symboli religijnych ze wszystkich publicznych przestrzeni. W Parlamencie Europejskim wielu posłów pytało, czy musimy zdejmować flagi państw, na których widnieje krzyż, takich jak Wielka Brytania, Szwecja czy Dania. Osobiście wypowiedziałem się w tej sprawie na forum Parlamentu Europejskiego, stwierdzając, że „administracyjne usuwanie krzyża jest pierwszym krokiem do kulturowego harakiri Europy”. W 2011 r. rząd włoski złożył odwołanie w sprawie krzyża. Zostało ono przyjęte przez Wielką Izbę ETPC.
W uzasadnieniu Trybunału znalazło się stwierdzenie, że obecność krzyża nie jest złamaniem praw uczniów do wolności religijnej. Ten wyrok sprawę załagodził, choć nie zakończył debaty na temat obecności krzyża w przestrzeni publicznej. Kilka dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, które odbywały się w całej Unii Europejskiej, urzędujący przewodniczący PE Martin Schulz ponownie włożył kij w mrowisko. Oficjalnie opowiedział się za oczyszczeniem przestrzeni publicznej z krzyży i symboli religijnych. Dosłownie miał się wyrazić, że miejsca publiczne powinny pozostać „neutralne”. Przestrzegał on także przed konserwatystami. Słowa Schulza, który był kandydatem wszystkich europejskich socjalistów na szefa Komisji Europejskiej, należy odczytywać jako zapowiedź podjęcia konkretnych kroków przez tę formację w Unii Europejskiej. Odpowiedź kontrkandydata reprezentującego europejskich chadeków Jean-Claude’a Junckera nie wszystkich zadowoliła. Opowiedział się on wprawdzie za zachowaniem podstawowych wartości, ale podkreślił, że „nie mogą one dotykać obyczajów i tradycji lokalnych i regionalnych”. Europejscy chadecy krzyż i inne symbole religijne potraktowali więc jak cepelię. Wobec zdecydowanej antychrześcijańskiej ofensywy była to reakcja dość miałka. Wielu prawdziwych konserwatystów i chrześcijańskich demokratów wypowiedź Schulza przyjęło nie tylko jako przedwyborczą prowokację, ale kontynuację i wzmocnienie antychrześcijańskiej polityki. Chrześcijan w Europie jest jeszcze wielu. Musimy zdecydowanie dać odpór tym bezbożnym, lewackim zapędom.
* * *
Mirosław Piotrowski Poseł do Parlamentu Europejskiego, profesor WSKSiM i KUL, kierownik Katedry Historii Najnowszej KUL, założyciel i kierownik Europejskiego Instytutu Studiów i Analiz
Nie ma Unii Europejskiej, jest stado wilków, które chce rozszarpać najsłabszego, czyli Grecję - uważa bp Franghískos Papamanólis. W rozmowie z KAI przewodniczący Świętego Synodu Greckich Hierarchów Katolickich (czyli konferencji episkopatu Grecji) mówi o gospodarczej niekompetencji premiera Aleksisa Ciprasa, a także o problemach maleńkiego Kościoła katolickiego, który nie jest nawet obecny w całym kraju.
KAI: Grecja przeżywa obecnie bardzo trudny okres swej historii...
Dzisiejszy fragment jest jednym z kluczowych tekstów o dynastii Dawida. Król zamierza zbudować Panu „dom”, czyli świątynię. Słowo Boga, przekazane przez Natana, odwraca sens tego terminu. W hebrajskim (bajt) oznacza on zarówno budowlę, jak i ród. Bóg nie przyjmuje planu Dawida, a sam obiecuje „zbudować dom” królowi, czyli zapewnić mu trwałą linię potomków. Wyrocznia powstaje w czasie stabilizacji państwa, po przeniesieniu arki do Jerozolimy, w cieniu sporów o to, gdzie i jak oddawać cześć Bogu. W tle stoi także pamięć początku Dawida: Bóg „wziął go z pastwiska”, więc królowanie ma źródło w darze, nie w samowoli. Obietnica ma najbliższe spełnienie w Salomonie, który wzniesie świątynię i obejmie tron po ojcu. Jednocześnie formuły „na wieki” i „tron utwierdzony na wieki” otwierają perspektywę większą niż pojedyncze panowanie. Po upadku Jerozolimy i wygnaniu ta obietnica nie znika. Wraca w Ps 89 oraz w proroctwach o „odrośli” Dawida (cemach), czyli o królu, który przywróci sprawiedliwość. Zwrot „Ja będę mu Ojcem, a on będzie Mi synem” należy do języka królewskiej adopcji i przypomina Ps 2. Św. Augustyn w „O państwie Bożym” podkreśla, że pełnia tych słów nie mieści się w historii Salomona, bo jego dom popadł w bałwochwalstwo i rozpad. Augustyn wskazuje na Chrystusa, potomka Dawida, który buduje Bogu dom z ludzi, a nie z cedru i kamienia. W uroczystość św. Józefa tekst nabiera rysu cichego realizmu. Józef należy do domu Dawida i staje przy obietnicy nie przez władzę, lecz przez posłuszeństwo i odpowiedzialność za Rodzinę. W jego cichej wierności obietnica o tronie Dawida wkracza w zwyczajny dom.
– Podziwiamy wiarę św. Józefa. Wyrażała się ona w zaufaniu Bogu, ale także w czynach, w dyspozycyjności, gotowości spełnienia Woli Bożej. O taką wiarę powinniśmy się starać w naszym osobistym życiu – mówił kard. Stanisław Dziwisz, który przewodniczył Mszy św. w Sanktuarium św. Józefa przy ulicy Poselskiej w Krakowie.
– Jeżeli cały Kościół jest dłużnikiem Dziewicy Matki, to zawsze po Niej wdzięczność i szacunek winien św. Józefowi – mówił na początku Mszy św. za św. Bonawenturą o. Nazariusz Popielarski OFM, który powitał kard. Stanisława Dziwisza, a także złotych jubilatów, którzy w tym dniu chcieli świętować 50-lecie kapłaństwa w Sanktuarium św. Józefa.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.