Reklama

Niedziela Małopolska

Jak żyć z nowotworem?

…to nazwa warsztatów, jakie w krakowskim Domus Mater prowadzi Hanna Wasiak. Pewnie by nie powstały, gdyby nie choroba, którą przed laty przebył jej syn

Niedziela małopolska 5/2014, str. 5

[ TEMATY ]

rozmowa

Archiwum prywatne Hanny Wasiak

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

MAŁGORZATA CICHOŃ: – 4 lutego obchodzimy Światowy Dzień Walki z Rakiem. Pani mówi, że z rakiem się nie walczy, z nim się żyje…

HANNA WASIAK: – Jeżeli używamy słowa „walka”, to wtedy rodzi się w nas agresja. Jak to walczyć? To co, wyciągamy szable, pistolety? A jeżeli żyć, to po prostu – spokojnie leczymy się, żyjemy dalej. Ważna jest akceptacja, a nie od razu walka, która kojarzy się z czymś trudnym. Nie wiem, dlaczego jest to tak bardzo nagłaśnianie, że np. jakaś piosenkarka zaczęła walkę z rakiem. Nie walczy – żyje, leczy się, i albo przeżyje, albo umrze.

– Główny bohater filmu „Braveheart”, William Wallace, w jednej z ważniejszych scen stwierdza: „Wszyscy kiedyś umrą, ale nie każdy tak naprawdę żyje”. Czy świadomość ciężkiej choroby wyzwala w nas większą mobilizację, by żyć?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Taka diagnoza ma zaletę: możemy z naszym życiem coś jeszcze zrobić. To nie wylew czy zawał, gdy leżymy na OIOM-ie i nie możemy kontaktować się z innymi ludźmi. Diagnoza choroby nowotworowej często wyzwala w nas – choć nie we wszystkich – postawę, że wreszcie zaczynamy robić coś, na co do tej pory nie mogliśmy sobie pozwolić, np. piszemy i wydajemy książkę, mamy odwagę powiedzieć komuś prawdę, gdzieś pojechać, zmienić pracę czy środowisko. Bo – jak mówił ks. prof. Janusz Nagórny – „trzeba ten front życiowy skrócić”. Człowiek wreszcie zastanawia się intensywnie nad celem i sensem swojego istnienia. Rozmawiałam kiedyś z kobietą, która była po pierwszej chemioterapii. Zapytałam, jaki ma cel w swoim życiu. „Chciałabym godnie umrzeć” – powiedziała. Zdębiałam. Później okazało się, że zanim „godnie umrze”, marzy, by jeszcze pojechać do Rzymu. Może poczeka, jak wnuczki do I Komunii przystąpią, a syn się ożeni? Cele same się określają i okazuje się, że jest po co żyć.

– Od maja ubiegłego roku prowadzi Pani warsztaty w sercańskim Domus Mater. Jaki jest ich cel?

– Celem tych spotkań jest rozmowa na temat jakości i godności życia człowieka z chorobą nowotworową. Są one skierowane szczególnie do osób chorych oraz ich bliskich, a także lekarzy, pielęgniarek, osób duchownych oraz wolontariuszy. Te warsztaty to moja spłata długu wdzięczności wszystkim tym, którzy pomogli mi przetrwać trudne chwile, gdy u mojego 17-letniego syna zdiagnozowano chorobę nowotworową. Było to w 1995 r. Patryk obronił doktorat i obecnie pracuje za granicą.

– Podobno na początku trudno było znaleźć chętnych do udziału w krakowskich spotkaniach. Dlaczego?

Reklama

– Niektóre osoby mówią, że muszą to sobie przemyśleć, ogarnąć się, oswoić. Zwłaszcza te towarzyszące osobom bliskim. Nawet jeśli chorzy przeżyli i mają się dobrze, to nikt jeszcze nie chce o tym rozmawiać.
Spotykałam się z zerowym oddźwiękiem, np. ze strony hospicjów. Jedna z pań powiedziała, że dla pracowników czy wolontariuszy nie ma sensu prowadzić takich warsztatów, bo u nich pacjenci żyją najdłużej dwa tygodnie, po co więc rozmawiać o tym? Gdy dotarłam do lekarza, który prowadzi hospicjum, to od razu zrobił barierę: on ma tytuły, wykłada dla studentów medycyny. Tylko że ci studenci są na sali, a on daleko, przy mikrofonie. A spotykając się z osobą chorą czy towarzyszącą jej, trzeba razem herbatę wypić. Tu nie może być barier.

– Chętni się jednak pojawili…

– Ostatnio w warsztatach wzięły udział m.in. panie – pielęgniarka środowiskowa oraz osoba, która ją wspomaga i ma przypadki, że trzeba towarzyszyć pacjentom przy umieraniu. Zastanawiałyśmy się, jak rozmawiać z rodziną, wypośrodkować to, co mogą robić jako opiekunki, pielęgniarki, a co już należy do zadań osób bliskich. Rozmawialiśmy też o lekach przeciwbólowych i granicach ich stosowania.

– W jaki sposób my, jako znajomi, środowisko, możemy pomóc osobom, które chorują na nowotwór lub takim ludziom towarzyszą?

Reklama

– Trzeba rozmawiać. Tak normalnie, najlepiej przy kuchennym stole. Każdy przypadek jest inny. Kogoś by raziła, mnie szczególnie, okazywana litość, współczucie. Ale super są propozycje w stylu: „Słuchaj, jeśli chcesz, to podwiozę cię samochodem na badania”. Albo sąsiadka piecze szarlotkę i przynosi kawałek. Ktoś inny mówi: „Pomodlę się za ciebie”. Można też przyznać: „Nie wiem, jak z tobą rozmawiać”. Bo skąd niby mamy wiedzieć? Tego nie uczą w szkole czy na studiach. I powstaje temat tabu. Nie należy mijać tych osób. Trzeba być szczerym, nie oszukiwać, bo wtedy mamy zmysły wyczulone, bardziej się wszystko pamięta. Wychodzą też wszelkie zakłócenia w relacjach: nasze błędy widać jak na dłoni! Nie opowiadajmy komuś głupot, wymyślonych historii. Taki klastyczny błąd – gdy mój syn zachorował, ciocia powiedziała do mnie: „Fatalnie wyglądasz”. A jak miałam wyglądać, skoro płakałam przez trzy doby?

– Rozmowa o raku to wciąż temat tabu, a przecież coraz więcej z nas choruje…

– Nagłaśnia się pojedyncze akcje. Gdy się kończą… cisza, spokój. A jednak choroba trwa. Dlatego zapraszam wszystkich chętnych na warsztaty w Domus Mater. W tym roku planujemy 8 weekendowych spotkań, najbliższe: 15-16 lutego. Dla kogoś, kto mieszka w Krakowie, cena jest bardzo przystępna: 40 zł za dwa dni. Postaramy się odpowiedzieć na pytania, jak żyć, znając diagnozę choroby nowotworowej.

* * *

Hanna Wasiak w 2005 r. ukończyła Studia Podyplomowe na Wydziale Teologii w Instytucie Nauk o Rodzinie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w zakresie poradnictwa specjalnego (ze specjalizacją w zakresie opieki paliatywnej i hospicyjnej). Odbyła praktyki na oddziałach paliatywnych, ośrodkach profilaktyki i terapii AIDS oraz w Domach Pomocy Społecznej.

Terminy najbliższych warsztatów: 15-16 lutego, 15-16 marca, 17-18 maja, 21-22 czerwca. W programie, m.in.: wykłady, rozmowy, adoracja, Msza św. Dla osób spoza Krakowa możliwość noclegu i posiłków. Koszt: 40 zł za osobę. Zapisy w recepcji Domus Mater (ul. Saska 2): tel.: 12 290-63-01.
Więcej informacji: www.domusmater.pl.

2014-01-30 09:38

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Oddajmy nasz dom Świętej Rodzinie z Nazaretu!

[ TEMATY ]

rozmowa

Bożena Sztajner/Niedziela

Ks. Dominik Chmielewski SDB

Ks. Dominik Chmielewski SDB

O inicjatywie “Nazaret - moim domem” oraz sensie przebłagania i zadośćuczynienia Bogu i bliźniemu za grzechy mówi ks. dr Dominik Chmielewski SDB, założyciel i opiekun duchowy wspólnoty Wojowników Maryi, w rozmowie z Jakubem Jóźwiakiem.

Jakub Jóźwiak: Od 25 grudnia trwa akcja “Nazaret - moim domem” zainicjonowana przez Księdza. Skąd zrodziła się idea tego przedsięwzięcia i na czym ona polega?
CZYTAJ DALEJ

Fulton Sheen. Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji

2026-09-07 19:04

[ TEMATY ]

Abp Fulton J. Sheen

Mat.prasowy/Z okładki książki "O siłach zła"

Abp Fulton J. Sheen

Abp Fulton J. Sheen

Przez 61 lat kapłaństwa każdego dnia spędzał godzinę na adoracji. To właśnie tam rodziła się misyjna pasja abp. Fultona Sheena - wskazuje ks. Roger J. Landry, krajowy dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w USA. Amerykański hierarcha i jeden z pionierów ewangelizacji za pośrednictwem mediów 24 września zostanie ogłoszony błogosławionym.

Fulton Sheen kierował Papieskimi Dziełami Misyjnymi w Stanach Zjednoczonych w latach 1950-1966. Był cenionym kaznodzieją, autorem książek oraz osobowością radiową i telewizyjną. Zdaniem ks. Landry'ego źródła jego oddziaływania trzeba jednak szukać znacznie głębiej.
CZYTAJ DALEJ

Szkolne obiady droższe i mniej smaczne. To efekt pomysłów Nowackiej na nową dietę na stołówkach

2026-09-08 06:50

[ TEMATY ]

efekt

szkolne obiady

droższe

mniej smaczne

pomysłów

Barbara Nowacka nowa dieta

stołówki

Adobe Stock

Nowy jadłospis, zalecony przez ministerstwo, nie budzi entuzjazmu większości uczniów

Nowy jadłospis, zalecony przez ministerstwo, nie budzi entuzjazmu większości uczniów

Szkolne obiady dla wielu uczniów stały się droższe i mniej smaczne. To efekt nowych zaleceń resortu zdrowia – podaje we wtorek „Dziennik Gazeta Prawna”.

Zmiany zasad żywienia w stołówka szkolnych wprowadzone od września przez Ministerstwo Zdrowia zakładają zwiększenie udziału produktów roślinnych. Ma być bardziej zdrowo, ale nowy jadłospis nie budzi entuzjazmu większości uczniów. Generuje też dodatkowe koszty.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję